API

kwi 272016
 

 majówka
29 kwietnia (piątek)

PLAC WOLNOŚCI:
12:00 Uroczyste podniesienie Flagi Państwowej

WYSOKA BRAMA KONCERTY:
18:00 – 18:30 – Lidzbarscy Bębniarze
18:35 – 19:25 – aERO
19:40 – 20:40 – RADIO BAGDAD
21:00 – 22:00 – MJUT


30 kwietnia (sobota)

TOR MOTOCROSSOWY
13:10 Zawody Motocrossowe – Mistrzostwa Polski i Puchar Polski
18:00 Koncert zespołu WHOISWHO
19:00 Koncert zespołu Koncert zespołu NIEDOSTĘPNI z Olsztyna


1 maja (niedziela)

FOSA MIEJSKA
7:00 Zawody spinningowe o puchar prezesa Koła PZW Miasto

TOR MOTOCROSSOWY
12:30 Zawody Motocrossowe – Mistrzostwa Polski i Puchar Polski

WYSOKA BRAMA:
14:00 Lidzbarskie prezentacje artystyczne:
laureaci konkursu piosenki SŁOWIK 2016
Strefa Tańca Natural Dance
Studio Tańca BE FREE
Zespół muzyczny Uniwersytetu Trzeciego Wieku
17:00 TEATR ULICZNY PINEZKA w spektaklu „Pinezkologia”

16:00 BOISKO przy Szkole Podstawowej nr 3
Street Ball – Koszykówka Uliczna
Turniej o Puchar Kierownika OsiR

TERMY WARMIŃSKIE:
20:30 Cezary PAZURA i Grzegorz HALAMA
/bilety w Termach Warmińskich/

 

2 maja (poniedziałek)

10:00 Korty Otwarte OSiR
/ w przypadku deszczu mistrzostwa zostaną przeniesione do hali sportowej/
Mistrzostwa Lidzbarka w Tenisie Ziemnym o Puchar Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego

 

3 maja (wtorek)

STRZELNICA / ul. Olsztyńska /:
11:00 Zawody strzeleckie
KORTY OTWARTE OSIR:
/ w przypadku deszczu mistrzostwa zostaną przeniesione do hali sportowej/
10:00 Mistrzostwa Lidzbarka w Tenisie Ziemnym o Puchar Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego

10:00 Kościół św. Piotra i Pawła – Msza Święta
11:30 Plac przy LUX ul. Wysokiej Bramy – Apel pamięci
12:00 Uroczyste nadanie rondu, na skrzyżowaniu ulic Ks. Józefa Poniatowskiego, Wysokiej Bramy, Lipowej i Marsz. Józefa Piłsudskiego, im. Armii Krajowej

12:30 WYSOKA BRAMA – Piknik: atrakcje dla dzieci przygotowane przez harcerzy, Prezentacje sprzętu wojskowego JW 2039, Jarmark, GROCHÓWKA

 Posted by at 11:25 am
kwi 252016
 

API_4298 kopiaOstatni tydzień w Lidzbarku Warmińskim przebiegał pod znakiem wydarzeń kulturalnych, patriotycznych i historycznych. W środę, grano w LDK-u wcześniej zakazaną tu sztukę Andrzeja Ballo „Wszystko przez judasza”. Po latach, znany nie tylko w Polsce poeta, Andrzej Ballo doczekał się czasu dobrych zmian także w swoim rodzinnym mieście. Mimo, że ceny biletów nie należały do tanich, sala w LDK-u wypełniona po brzegi, łącznie z dostawkami. Na dobrą dawkę kultury chętni zawsze się znajdą i nie trzeba nikogo przymuszać (jak to często bywa ze sztucznymi imprezami samorządowymi). Ballo – poeta wyklęty w lidzbarskim powiecie po latach doczekał się oficjalnego uhonorowania swojej twórczości i to bez specjalnej uchwały Rady Miasta (czytaj także „Noblista” – Andrzeja Ballo). Kilka zdjęć TUTAJ

W piątek obchodziliśmy uroczystości związane z 50leciem powstania jednostki wojskowej przy API_4289 kopiaul. Orneckiej. Z rana msza polowa na dziedzińcu zamku Biskupów Warmińskich, później uroczysty apel w centrum miasta, a na koniec zwiedzanie jednostki i pokazy sprzętu wojskowego. Był także pyszny wojskowy bigos oraz nieodzowna grochówka. Niestety zabrakło wyczekiwanej głowy państwa – Prezydenta Dudy, oraz Ministra Obrony Narodowej.

API_4340 kopiaW sobotę kolejna miejska impreza. Zakończenie remontu Zamku Biskupów Warmińskich. Centrum miasta opanowały znakomitości w strojach z epoki Biskupa Krasickiego, był pokaz tańców dworskich oraz musztry wojskowej. Barwny korowód przeszedł ulicami do zamku, gdzie odbywała się kolejna część imprezy połączona z bezpłatnym zwiedzaniem zamku. Zdjęcia z powyższych TUTAJ

Niedziela to czas patriotów. Uroczysty pogrzeb patrona 9 Pułku Rozpoznawczego pułkownika Szendzielarza na warszawskich Powązkach. Do stolicy wyjechali także lidzbarczanie, aby oddać hołd żołnierzowi wyklętemu przez władze komunistyczne oraz III RP.

Niżej nadesłana recenzja ze środowej sztuki Andrzeja Ballo „ Wszystko przez judasza”. Recenzja tym cenniejsza, iż nadesłana przez osobę nie związaną z naszym miastem i nie „skażona” lokalnym punktem widzenia.

Z wielką przyjemnością dane mi było obejrzeć sztukę Andrzeja Ballo „Wszystko przez judasza”. Prawie rok temu, o czym już pisałam na łamach NaszLidzbark,  oglądałam ją na deskach Teatru Pleciuga w Szczecinie.

20 kwietnia br. dzięki wspaniałej miłośniczce dobrej poezji z Niemiec miałam okazję przyjechać do Lidzbarka Warmińskiego a przede wszystkim na sztukę. I po raz kolejny nie żałuję.

W Lidzbarskim Domu Kultury sztukę Andrzeja Ballo reżyserował Piotr Szwedes. Na deskach Kina Ignacy mieliśmy  możliwość podziwiać grę aktorską Katarzyny Cichopek, w roli aktoreczki Ady, Piotra Szwedesa – jej scenicznego męża Piotra; Jacka Federowicza w roli naukowca Karola i jego żony Hanny w którą wcieliła się Katarzyna Jamróz.

Z wielką satysfakcją muszę ocenić rolę Kasi Cichopek. Osobiście nie przepadam za tą panią psycholog,, ale tu na scenie w LDK zaskoczyła mnie wyrobieniem aktorskim a przede wszystkim swoim głosem. Trzeba przyznać, że Kino Ignacy nie nadaje się na granie sztuk z wykorzystaniem słowa mówionego, niemniej pani Kasia wyczuła tu defekt akustyczny sali i automatycznie zwiększyła tonację, dzięki czemu słychać ją było w najdalszym zakątku kina.

Kiedy czytałam recenzje tej sztuki granej w innych miastach, w których w rolę Karola wcielał się Jacek Federowicz, każdorazowo aktor zdobywał gorące brawa przy robieniu pompek, jednocześnie wygłaszając swoją kwestię. Ten, prawie 80-letni mężczyzna powinien być pod względem sprawności psycho-fizycznej wzorem dla niejednego dużo młodszego mężczyzny. Brawo Panie Jacku. W dobie wszechobecnej niechęci do wysiłku zarówno umysłowego jak i fizycznego, takich wzorów nam potrzeba.

Dla ciekawości dodam, że w szczecińskiej „edycji” rolę Karola grał Maciej Damięcki i z racji postury swoje pompki wykonywał z użyciem….. pompki do roweru… Katarzyny Jamróz w roli recenzentki sztuk nie muszę przypominać, bo ona jak i ja o nich pisze z jedną różnicą, ja sztukę widziałam.

No i ostał się ostatni bohater, Piotr Szwedes – młody wilk z połowy lat 90-tych…..(jakże było moje zaskoczenie, kiedy dowiedziałam się, że on również tak jak Andrzej Ballo jest lidzbarczaninem! i dobrym znajomym autora sztuki z lat młodości).

Wychodzi na to że ziemia lidzbarska wydaje zdolnych i zdobywających coraz większe uznanie Polaków (nie wspominając już o historycznych postaciach)…. Oby tak dalej i więcej. O ile mi wiadomo, część publiczności stanowili uczniowie i nauczyciele z pobliskiego LO „Jagiellończyk”. Oj przydadzą się Wam życiowe rady zawarte w sztuce…

Zapewne tak się dzieje dzięki wspaniałej młodzieży uczącej się w lidzbarskich szkołach jak również nauczycielom wskazującym młodym kierunki rozwoju i dalszej kariery. Osobiście uważam, że dobrze byłoby gdyby sztuka została wydana w formie druku.

Trochę muszę napisać o wspaniałej publiczności, która wbrew moim przypuszczeniom dopisała znakomicie.  Nie spodziewałam się że na sztukę „Wszystko przez judasza” będą dostawki.  Widzowie, a mniemam że w większości mieszkańcy Lidzbarka Warmińskiego i okolic to wspaniali ludzie, chłonni wrażeń i doznań z dobrego teatru i wrażliwi na sztukę.  Przysłuchiwałam się rozmowom przed sztuką, w czasie antraktu czy zaraz po i wyczuwalne było pewne napięcie połączone z nerwowym podnieceniem jak wszystko wypadnie i radości z miłymi akcentami po przedstawieniu.  Nie widziałam aby ktoś wychodził z LDK zniesmaczony.

Jednym słowem sztuka „Wszystko przez judasza” Andrzeja Ballo, wystawiona na deskach Lidzbarskiego Domu Kultury odniosła, w moich oczach, sukces została ciepło i sympatycznie oraz ze znawstwem przyjęta przez publiczność .

Tylko co tam robiła zakonnica…. Czyżby to wszystko przez judasza?….

To tyle o sztuce.  Ale muszę podzielić się również wrażeniami z pobytu w samym Lidzbarku Warmińskim. Proszę Państwa jechałam na spektakl prawie 10 godzin i praktycznie od Ełku, a na pewno za Ornetą w prześlicznych okolicznościach przyrody…. Nie widziałam piękniejszych okolic w Polsce.  Zakochałam się w samym mieście i okolicach. Chrońcie to dziedzictwo kultury i przyrody dla pokoleń.

Niestety do tego pięknego ogrodu muszę wrzucić kamyczek. O ile Lidzbark Warmiński jest fantastycznym miastem, o tyle spacer po uliczkach stanowi nie lada wyczyn i problem dla turystów (a mniemam że i dla mieszkańców), a winne są wszędobylskie nierówności w kostce brukowej i tzw. kocich łbach…Naprawdę można nogi połamać.

Malownicze zakręty rzeki płynące przez miasto aż proszą się o szczególną uwagę i inwestycje. I jeszcze bezpieczeństwo na ulicach wieczorną porą. Pędzące z ogromną szybkością wielkie ciężarówki z rosyjskimi numerami nie stanowią atrakcji dla mieszkańców ani turystów.  Apeluję więc do Władz Miasta  aby zrobiły wszystko by zlikwidować wszelkie nierówności, przysporzyć miastu atrakcji na rzece i zwiększyć bezpieczeństwo.

O czym donosi i o co postuluje ze Szczecina

Małgosia Jezierska”

 

 

 Posted by at 9:27 am
kwi 192016
 

dyrBurmistrz Lidzbarka Warmińskiego ogłosił konkurs na stanowiska dyrektorów trzech szkół w Lidzbarku Warmińskim. Wszyscy posiadający odpowiednie kwalifikacje mogą zostać szefem:

 

1.     Szkoły Podstawowej Nr 1 im. Mikołaja Kopernika w Lidzbarku Warmińskim przy ul. Szkolnej 2;

2.     Szkoły Podstawowej Nr 3 im. Ignacego Krasickiego w Lidzbarku Warmińskim przy ul. Lipowej 17a;

3.      Gimnazjum Nr 2 w Lidzbarku Warmińskim przy ul. Polnej 36.

Do konkursu może przystąpić osoba, która spełnia wymagania określone przepisami Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 27 października 2009 r. w sprawie wymagań, jakim powinna odpowiadać osoba zajmująca stanowisko dyrektora oraz inne stanowisko kierownicze w poszczególnych typach publicznych szkół i rodzajach publicznych placówek (Dz. U. Nr 184, poz. 1436 z późn. zm.). Szczegóły wymagań TUTAJ

Jak napisał Burmistrz Wiśniowski redakcji NL – Ogłoszenie konkursu związane jest z końcem okresu kadencji na stanowisku dyrektora. Zamiast mianować proponuję konkurs otwarty.

Termin składania ofert mija z dniem 27 kwietnia 2016 roku.

 

 Posted by at 1:52 pm
kwi 182016
 

JUDASZ_wwwDzień dobry..

Niedawno dowiedziałam się, że w Lidzbarskim Domu Kultury w dniu 20 kwietnia będzie wystawiona sztuka Andrzeja Ballo „Wszystko przez judasza”. Niestety kupienie biletu teraz graniczy z cudem. Ale to chyba dobrze, że jest takie zainteresowanie.  Dziwie się tylko, że tak mało o tej sztuce i jej autorze dramaturgu, poecie i pisarzu,  tak mało, a wręcz powiedziałabym, że wcale nie ma w warmińskich mediach.

Ja tę sztukę miałam okazje oglądać w Szczecinie tylko raz, ale proszę mi wierzyć, że obejrzałabym i następny, bo w dobie zalewającej nas wokół tandety telewizyjno-internetowej, czasami dla podniesienia intelektu warto obejrzeć coś dobrego.

Przesyłam Państwu moje wrażenia i odczucia po obejrzeniu sztuki w Szczecinie. Miło byłoby, gdyby ta recenzja ukazała się w „Naszym Lidzbarku” ot tak, żeby jeszcze zachęcić tych niezdecydowanych, którzy li tylko zarezerwowali miejsca, a jeszcze nie wykupili biletów…..

W najbliższą środę 20 kwietnia na scenie Kina Ignacy w Lidzbarskim Domu Kultury będziecie mieli Państwo możliwość obejrzenia ciekawej sztuki autorstwa lidzbarczanina Andrzeja Ballo „Wszystko przez judasza”. Chciałabym niniejszym zachęcić Was Drodzy Państwo do obejrzenia tej sztuki, z dwóch powodów – dlatego, że byłam na tej sztuce w Szczecinie i uwierzcie mi – jest to fantastyczne przedstawienie, a po drugie…. autorem sztuki jest mieszkaniec Lidzbarka Warmińskiego, a rodzimą sztukę oraz jej autorów wskazane jest promować co daję do przemyślenia i pod rozwagę władzom miasta.

Jak wcześniej wspomniałam, 29 marca 2015 r. byłam na tym spektaklu granym w Szczecinie w Teatrze Pleciuga … I mimo, że minął ponad rok od obejrzenia tej sztuki, nadal nic bym nie zmieniła w swoich odczuciach (no, oprócz tego że w Szczecinie grała inna obsada aktorska niż będzie grała w Lidzbarku, ale to szczegół – jak jest dobra sztuka to wszystko jest OK).

Na początek trochę ściągniętej opisówki sztuki z internetu i z afiszy reklamjących sztuke…. „Wszystko przez judasza” to anatomia wścibstwa, zazdrości, zdrady i chciwości. To komedia z filozoficznym przesłaniem,  traktująca o ludzkich słabościach, niezależnych w tym wypadku od intelektu i zdolności człowieka. W perfekcyjny sposób  przedstawiony został tu świat dwóch różniących się intelektualnie światów naukowców i artystów. Piotr, Ada, Karol i Hanna – postaci ciekawie zarysowane i niebanalne w sieci dziwnych, wręcz nieoczekiwanych sekwencji i powiązań. Autor pokazuje jak wszyscy jesteśmy wystawiani nieustannie na pokusy i zazwyczajnie bywamy wobec nich bezsilni. To matematyka perfidii, pomysłowości, hipokryzji i egoizmu. To wartka intryga z zaskakującym epilogiem. Jest tu też Szekspir i Tarantino. I to dosłownie….

Żeby przybliżyć moje odczucia przy odbiorze sztuki, musze trochę powiedzieć o samym teatrze, w którym ją przedstawiano.   Niestety duży minus… teatr Pleciuga w Szczecinie to teatr przygotowany dla młodego widza… nie przystosowany do gry dla dorosłej publiczności, a to dlatego że nie było sceny z podwyższeniem, w związku z czym ludzkie głowy zasłaniały to co się działo na „podłodze” a działo się proszę mi wierzyć dużo….jak to na podłodze!  może gdyby scenografia była posunięta nieco w głąb sceny więcej byłoby do zobaczenia… ale od czego jest wyobraźnia widza i wspaniała gra aktorów!!!! Mam nadzieję że odbiór na scenie w LDK będzie lepszy!

W Szczecinie  publiczność dopisała w 100% nawet były dostawki, mimo dość drogich biletów (ale cena rzecz względna, zależy jak na nią spojrzeć…). bawiłam się świetnie, dzięki komicznym dialogom, dowcipnym ripostom, przezabawnym scenkom rodzajowym… otóż Pan Karol w ramach poprawy kondycji wykonał 10 pompek!!!! Ale sami zobaczcie jak to zrobił (tego nie da się opisać).

Prawdę mówiąc nie pamiętam żartów bo było ich tak dużo, że w rezultacie zapomniałam…. znacie to uczucie jak idziecie na imprezę na której jest taki gość co rzuca dowcipami jak z rękawa przychodzicie do domu i nic nie pamiętacie mimo, że setnie ubawiliście się…. Uwierzcie starałam się zapamiętać…. Szkoda, że nie będzie powtórki w Szczecinie, bo sztuka wspaniała i warta obejrzenia… Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie uczniowie z jednego z liceów w Szczecinie, którzy w ilości kilkunastu osób przyszłi na spektakl… czyżby to w ramach zajęć „Przygotowanie do życia w przestępstwie?” …. albo fakt że tam trochę o maturze w dialogach było? Zespół Tourette’a leczony wlewami doodbytniczymi no i to słynne modelowanie matematyczne OPR…. oschli ponurzy rozgoryczeni….. Ciekawe ilu uczniów przyjdzie na sztukę wystawianą w Waszym mieście?

I najważniejszy…. wizjer… judasz….. okno na świat ? jaka alegoria do facebooka przez którego wiele ludzi przestaje normalnie funkcjonować…Nie wiem czy autor miał na myśli takie porównanie ale ciągłe wpatrywanie się w tego judasza przypomniało mi że mamy takiego judasza na wszelkich forach społecznościowych….. i tylko patrzymy wszystkim do wszystkiego ale i pokazujemy wszystko wszystkim….

Kupując bilet dowiedziałam się, że były przymiarki aby wystawić dwa razy sztukę – takie było zainteresowanie…. no cóż publiczność szczecińska nie ma aż tak dużo szansy na obejrzenie dobrego teatru z doborową obsadą….

Tą moją recenzje pisałam na gorąco zaraz po powrocie do domu.  Bardzo żałuję, że nie będę mogła obejrzeć tej sztuki raz jeszcze (nie ma jej w stałym repertuarze teatralnym w moim mieście), dlatego z całego serca zachęcam innych – idźcie na sztukę Andrzeja Ballo „Wszystko przez judasza” – życzę wyśmienitej zabawy!

Pozdrawiam

Małgosia Jezierska

 

 

 

 Posted by at 10:33 pm
kwi 172016
 

Fiku Miku OtwarcieLidzbarska spółdzielnia  socjalna „Światełko” zakończyła działalność. Mówiąc wprost – splajtowała. Głównym profilem jej działalności było prowadzenie jedynej w naszym mieście sali zabaw dla dzieci „Fiku Miku”. Otwierana z wielką pompą sala zabaw przy ul. Wodnej miała być ikoną skutecznej walki z bezrobociem, sukcesem PUP i rzeszy urzędników tam zatrudnionych. Niestety spółdzielnię  „Światełko” pozostawiono samą sobie. Bez wyraźnego wsparcia ze strony samorządu, nie miała szans na przetrwanie. Jej zamknięcie odbyło bez najmniejszego zainteresowania lokalnej prasy czy samorządu. Naprawiamy to.

Oto historia spółdzielni „Światełko” widziana oczami pani prezes Barbary Baranowskiej spisana w luźnej formule wywiadu przez redakcję NaszLidzbark. Ze względu na obszerność, tekst podzielono na 2 części. Dzisiaj część pierwsza.

Pomysł na spółdzielnię

Po 28 latach nauczania w szkole stałam się osobą bezrobotną. No, ale takie jest życie. Jak troszeczkę odpoczęłam i psychicznie się wzmocniłam to zaczęłam szukać pracy.  Trafiłam na ogłoszenie w internecie, ktoś poszukiwał osób mających doświadczenie w pracy z dziećmi. Nie wiedziałam o co chodzi, poszłam na spotkanie. Spotkanie zorganizował pan Piotr (nazwisko do wiadomości redakcji). Było nas ponad 20 osób. Tam dowiedziałam się o spółdzielni. Pan Piotr chciał założyć spółdzielnię, wziąć po 14 tys zł od osoby z funduszy unijnych. Niestety to nie wypaliło, a z 20 osób zostało nas 5. Ja jako jedyna miałam wykształcenie pedagogiczne, druga posiadała wykształcenie w kierunku opieki nad dziećmi. Z trzech pozostałych osób, jedna z uzależnieniem alkoholowym, dwie pozostałe z problemami narkotykowymi, no i pan Piotr. Przy organizowaniu spółdzielni dwie panie zrezygnowały, zaczęliśmy więc szukać chętnych. Jak się okazało pan Piotr chciał wziąć pieniądze z dofinansowania, a nas zatrudniać wtedy kiedy będziemy mu potrzebne. W praktyce oznaczało to, iż nadal pozostaniemy bez środków do życia. Podziękowałyśmy temu panu za współpracę. Dotację przyznano nam z lidzbarskiego urzędu pracy, na nas pięcioro wyszło w sumie 70 tys zł. Jednak aby otrzymać środki, najpierw musiałyśmy za swoje pieniądz wynająć lokal. Więc już na starcie spółdzielni 3 miesiące byłyśmy w „plecy”. Problemem okazała się rejestracja w KRS, gdzie podobno zginęły nasze dokumenty, wszystko się przedłużało, a płacić za lokal i media trzeba było na bieżąco.

Wielkie otwarcie sali zabaw Fiku-Miku

Fiku Miku otwarcie 1Było to w 2013r., otwarcie specjalnie zorganizowane dla władz miasta, powiatu i wszelkich instytucji samorządowych. Osobiście roznosiłam wszystkim zaproszenia. Z władz gminy Wójt wysłał delegację z pięknym listem gratulacyjnym, byli panowie z jednostki wojskowej, delegacja ze „Społem”, z MDK i LDK i to wszystko. Z Urzędu Miasta spóźniony przyszedł pan Burmistrz(Wajs – przyp. red.) i już na wejściu przywitał nas słowami „no i kolejne przedszkole, na co wam to potrzebne”. Mnie zamurowało. Zanim się otworzyłyśmy, chodziłyśmy do niego (Burmistrza przyp. red.) z prośbą o lokal, bo spółdzielnia socjalna zgodnie z ustawą ma prawo mieć taką pomoc w zakresie udostępnienia lokalu. W Ornecie są 3 spółdzielnie, które otrzymały pomoc od miasta, jedna z nich dostała lokal za 1zł miesięcznie. Przecież to się w głowie nie mieści, żebyśmy my nie dostały żadnego wsparcia, a pan Burmistrz ze śmiechem mówi tak – no przecież chciałem wam dać, ale nie chciałyście. Chodzi o lokal po byłej kotłowni przy ul Lipowej, jest on częściowo pod ziemią, a ja miałam tam przyjmować małe dzieci? Tam trzeba by było wsadzić ogromne pieniądze, my tego nie miałyśmy. My miałyśmy tylko 70 tys na wszystko. Jak tę kotłownię zobaczył budowlaniec to powiedział, że bez 100 tys to nie macie co podchodzić.

Pełne pomysłów

Jednak były marzenia i pomysły. Wynajęłyśmy lokal przy ul. Wodnej. Otworzyłyśmy, ruszyłyśmy jako tako. Ja z racji wykształcenia miałam zająć się małymi dziećmi i to tak ruszyło. W przedszkolach nie było miejsca więc rodzice przyprowadzali dzieci na bajkowe poranki, było fajnie. Inna pani ze spółdzielni miała pomysł pomagania osobom starszym w zakupach, sprzątaniu itp. Jeszcze inna miała się zająć szyciem, więc kupiliśmy maszynę do szycia. Niestety skończyło się na dobrych chęciach. Pani o szyciu nie miała pojęcia, a druga zamiast wyjść do ludzi wolała siedzieć na miejscu. Wszystko skupiło się na mnie i na jeszcze jednej osobie. Od samego początku brakowało pieniędzy. Zgodnie z wymaganiami Urzędu Pracy musiałyśmy być zatrudnione w spółdzielni, co jak się później okazało było niezgodnie z prawem. Ktoś kto podejmował decyzje, popełnił błąd. My zatrudnione byłyśmy w jednej sali zabaw na 80m2 gdzie miesięczny obrót  wynosił ok. 7 tys zł. 5 pełnych etatów i do tego jeszcze czynsz, to tak się nie da. Było jeszcze teoretyczne wsparcie z ramienia Starostwa w postaci refundacji składek ZUS. Jednak Starostwo udzieli wsparcia raz na kwartał jak my opłacimy wszystko to oni nam oddadzą składki. A skąd my weźmiemy pieniądze aby to opłacić? Siedziałyśmy bez wynagrodzeń, bez opłacanych zusów, od samego początku mieliśmy pod górkę. Dzieci troszkę przychodziło, robiliśmy wiele imprez w terenie. Pozornie wszystko wyglądało pięknie.

Życie….

Przez rok czasu musiałyśmy działać wszystkie razem. W tym czasie doszło do różnic zdań w kwestii podziału i tak znikomych przychodów. Jedna z pań przywłaszczyła sobie kilkaset złotych, było to zgłaszane na policję, ale uznali za znikomą szkodliwość społeczną. Innej pani zdarzało się przychodzić do pracy naćpaną, a przecież to praca z dziećmi. Tym paniom nie przedłużyliśmy umów o pracę. W zemście nasłali na nas inspekcję pracy. Pan inspektor wlepił nam 1000 zł mandatu za niewypłacanie wynagrodzenia za pracę. Żadna z nas nie miała wynagrodzeń wypłacanych w pełni. Nie było przychodu, więc nie było na wypłaty. My miałyśmy przez cały rok pracy wypłaconych 5 pełnych wynagrodzeń (pełne wynagrodzenie = najniższa krajowa – przyp. red.). Zostałyśmy we dwie więc trzeba było pozyskać nowych członków. Na jednego z nich udało nam się uzyskać 20 tys dotacji z UP. Pieniądze te poszły na przeprowadzkę do nowego lokalu przy ul Szwoleżerów. W zasadzie pracowałam na 3 etaty, prowadziłam zajęcia z dziećmi, księgowość, zaopatrzenie, kadry, sprzątanie.

Przeprowadzka

Fiku-Miku nowa siedziba przy SzwoleżerówNa Wodnej był za mały lokal, nie było dojazdu, parkingu i w dodatku na piętrze. Nie było gdzie wózków zostawić. W nowej siedzibie było o wiele więcej miejsca dla dzieci, rodziców, było gdzie samochód zostawić. W przeprowadzce upatrywałyśmy rozwój naszej spółdzielni oraz obniżenie kosztów działalności, głównie na czynszu, który po obniżce wyniósł 1772 zł brutto miesięcznie. Jak się okazało nie miało to żadnego znaczenia, bo i tak nie było z czego płacić. Do czerwca 2015r. było w miarę dobrze. Miesięczny obrót wynosił ok. 7 tys zł, więc było na opłaty a nawet trochę wynagrodzeń. W czerwcu jak ręką odjął, normalnie nie wiem co się stało. Lipiec, sierpień – miesiące wakacyjne też mało dzieci, a we wrześniu wszystkie maluchy poszły do przedszkoli. I te maluszki, 2-3 latki, które przychodziły  w ciągu dnia z rodzicami, nianiami, babciami znikły. Wrzesień, październik, listopad, grudzień, proszę bardzo … (pusto – przyp. red.). Obniżyliśmy opłatę do 8 zł za godzinę. Nigdzie nie ma tak tanio, żadna sala zabaw w Polsce nie oferuje tańszego pobytu. Rozumiem, społeczeństwo ubogie, ale ja także muszę wyjść, opłacić czynsz. Pisałam oferty na realizację zadań publicznych. Dostałam 2 tys z komisji do spraw alkoholowych. Organizowałam zajęcia dla dzieci od kwietnia do grudnia raz w tygodniu po 1,5 godziny. Ile przyjdzie dzieci tyle będzie, ale rodzicom nie chce się. Napisałam im piękne sprawozdanie, ze zdjęciami, fakturami. Wyszło, że dołożyłam do tego drugie tyle. Kolejne zadanie publiczne zlecił mi Burmistrz (Wiśniowski – przyp. red.) bo inaczej nie może mi dać pieniędzy bo blokuje go Rada Miasta. Bo Rada Miasta w życiu nie wyrazi zgody na przyznanie mi lokalu. Za zorganizowanie tygodnia ferii dostałam 2 tys zł. To jednak za mało aby utrzymać salę zabaw. Podjęliśmy niestety decyzję o likwidacji spółdzielni i sali zabaw. Mamy już 4 miesiące nieopłacony czynsz i jesteśmy zadłużeni. Jeszcze za olej nie zapłaciłam wszystkiego, moje wynagrodzenie za dwa miesiące no i nasze pożyczki – moje i koleżanki bo własne pieniądze w to włożyłyśmy. To jest jeszcze 6 tys zł naszych prywatnych pieniędzy. Liczę, że po sprzedaży konstrukcji przestrzennej będziemy w stanie uregulować wszystkie zobowiązania i wyjść przynajmniej na zero. Powiem szczerze – ja już jestem zrezygnowana. Niedługo stanę się ponownie osobą bezrobotną.

Rozmawiam z rodzicami dzieci. Wszyscy twierdzą, że jest super, pytają gdzie my teraz będziemy organizować urodzinki? Rozdałam 40 karnetów na bezpłatny pobyt w sali zabaw. Wróciły 3. Dlaczego? Bo się nie chce…bo lepiej dać tablet, komputer i mieć święty spokój.

Zakładając spółdzielnię trzeba mieć biznesplan, zatwierdzony przez specjalistów z PUP. Jak było w waszym przypadku, czy wasza spółdzielnia skazana była na sukces ale tylko na papierze?

Papier wszystko przyjmie, niestety papier nie potrafi analizować. W urzędzie pracy są fachowcy i to oni powinni analizować. W urzędzie pracy mówię do pani, że tak pięknie było przy zakładaniu spółdzielni, a teraz jest problem ze zlikwidowaniem. Pani urzędniczka odpowiedziała – sama bym się na spółdzielnię socjalną nie porwała. To po co pani nas namawiała? Dlatego żeby zmniejszyć bezrobocie, żeby mieć wyniki? Bezrobocie się zmniejszyło o 5 osób, ale tylko na chwilę. Dlaczego my starając się o stażystę aby obniżyć koszty, nie dostałyśmy go z PUP, a Termy ilu dostało stażystów? (25 – przyp. red.).

Niedługo powstanie część druga – „polityczna”, czyli jak wszyscy obiecywali wszystko.

 Posted by at 8:14 pm