Sie 102020
 

Uroczysta Sesja Rady Miasta Lidzbark Warmiński – bez maseczek

Wejście na Sesję rady Miasta tylko dla zaproszonych gości. Jeśli nie ma Ciebie na liście, a chcesz skorzystać ze swojego konstytucyjnego prawa uczestniczenia w Sesji Rady Miasta, musisz kupić bilet w kasie muzeum Biskupów Warmińskich, założyć maseczkę i po pomiarze temperatury zostajesz wpuszczony. Jest to prawdopodobnie pierwszy przypadek płatnych Sesji Rady Miasta w historii Polskiego samorządu.

Porządku przy wejściu do zamku i uiszczania płatności za wejście na niedzielną sesję pilnował zamkowy strażnik. Dość wybiórczo, bowiem niektóre osoby wpuszczał bez maseczki, biletu czy nawet pomiaru temperatury. Są równi i równiejsi. Redaktora tejże strony, Lidzbarczanina z urodzenia także nie wpuszczono tak od razu na sesję, nakazono kupić bilet, pomiar temperatury i maseczka. Co do maseczki i temperatury nie ma wątpliwości, to konieczność. Płacenia za wejście na sesję oczywiście odmówiłem, powołując się na jeszcze obowiązujące zapisy w ustawie zasadniczej. Poprosiłem o rozmowę z kierownikiem muzeum, panią Małgorzata Jackiewicz-Garniec. Podczas oczekiwania na przełożonego, do muzeum weszło małżeństwo w średnim wieku, taki dialog:

Strażnik – „a państwo?”
M – My na sesję.
S – Macie zaproszenie?
M – Nie, nie mamy.
S – To nie wejdziecie. Bilety trzeba kupić i temperaturkę zmierzyć.

Pani i Pan, poszli do kasy uiścić opłatę za wejście na sesję. Po 2 minutach przyszła pani Kierownik.

Strażnik – tu pan chce wejść niby na sesję.
Kierownik muzeum – zaproszenie pan ma?
Redaktor – Nie, nie mam. Aby wejść na sesję nie potrzeba zaproszeń, bowiem jest to moje konstytucyjne prawo.
Kierownik – to ze względu na „kowida”, ale pójdę zorientować się, bo to nie my organizujemy sesję (ale kasę za wejście na sesję pobieracie – przyp. Red.).

Po chwili pojawia się pracownik Urzędu Miasta i osobiście „zaprasza” mnie na sesję, robiąc po drodze uwagi, że stwarzam problemy.

Wygląda na to, że Przewodniczący Rady Miasta już tak „odjechał” z wazeliną, że zorganizował sesję tylko dla „swoich” – na zaproszenie. Być może, w swoim gronie mniej wstydliwym jest stare dobre poklepywanie się po ramieniu i mówienie, jak dobrze jest w mieście i jak się rozwija.

Sama sesja przebiegła w sposób schematyczny, była kalką tych z przed lat. Relacja nie jest potrzebna. Jednak osoba koniecznie chcąca poczuć ducha „święta samorządu” jakim jest sesja, może obejrzeć sesję np. z 2010r. i kolejne, kiedy miastu burmistrzował pan Wajs. Obecny Wiśniowski wyuczoną retoryką przekazu prawie doskonale naśladuje poprzednika. Różni ich  tylko jedna literka w wymowie słowa Lidzbark Warmiński – Artur Wajs mówił poprawnie „Lidzbark”, Jacek Wiśniowski do dzisiaj mówi „Lidzbarg” tudzież „Lidzbargu”. Ta jedna literka bardzo boli podczas słuchania Burmistrza miasta, do wybaczenia panu sprzedającemu ziemniaki na rynku (z całym szacunkiem do tego pana).

Jednak prawdziwym szokiem okazało się uczestniczenie w sesji, Burmistrza Piwnicznej-Zdroju pana Chorużyka. Przyjechał na zaproszenie tutejszego Burmistrza „Lidzbarga” Warmińskiego. To przejaw skrajnej nieodpowiedzialności i lekceważenia zdrowia nas wszystkich. Jak można zapraszać osobę z tzw. „czerwonej strefy” zachorowalności na covid-19 do naszego miasta i powiatu szczycącego się praktycznie zerową zachorowalnością? Na samej sesji tylko 3 lub 4 osoby miały maseczki, pan z powiatu Nowosądeckiego (blisko 700 aktywnych chorych), Burmistrz Piwnicznej nie nosił jej nigdzie. Witał się z innymi, uczestniczył w spotkaniach itp.  Gratulujemy Burmistrzowi Wiśniowskiemu rozsądku. W czasie sesji, po  sprawdzeniu, że Piwniczna-Zdrój jest w „czerwonej strefie” autor tychże słów natychmiast opuścił Sesję.  Transmisja wirusa podczas sesji gwarantowana, co widać na poniższych zdjęciach.

 Posted by at 7:57 pm
Lut 162020
 

14 lutego 2020r. partia Prawo i Sprawiedliwość uszczupliła się o jednego członka. Po ponad 15 latach przynależności do PiS-u, z jej szeregów wystąpił Leszek Sierputowicz, wiceprzewodniczący lidzbarskiej Rady Powiatu. Na ręce Przewodniczącego Zarządu Okręgu 34 w Elblągu pana Leonarda Krasulskiego trafiło odpowiednie pismo z wnioskiem o skreślenie z listy członków PiS-u.

Wydawać by się mogło, że utrata wieloletniego członka partii „dobrej zmiany” stanowi porażkę jej samej, szczególnie na lidzbarskiej ziemi, gdzie działaczy PiS-u można policzyć na palcach jednej lub dwóch rąk. Jednak zdaniem członków struktur lokalnych PiS-u odejście Sierputowicza oznacza nie porażkę, a zwycięstwo. Jeden z działaczy – „w PiS nie powinno go być od wielu lat…Już po wyborach samorządowych w 2014r. odkryta została jego współpraca z Harhajem (szefem struktur PO, Starostą Lidzbarskim – przyp. Red.). Potem robił wszystko pod jego dyktando. W ostatnich wyborach w jednym z okręgów w mieście nie wystawiono żadnego kandydata z PiS (gdzie wcześniej zawsze był – przyp. Red.). W wyborach do Sejmu i Senatu nie zabiegał o kandydatów, którzy mogliby zdobyć dla list PiS-u więcej głosów.

Skąd podejrzenie o „współpracę” Leszka Sierputowicza z Janem Harhajem, „grubą rybą” PO?

W 2013r. Leszek Sierputowicz był „szeregowym” radnym w Radzie Powiatu. Dodajmy, iż był bezrobotnym radnym, otrzymywał bowiem zasiłek dla bezrobotnych. W całym 2013r. było tego  1247zł plus roczna dieta radnego, niecałe 12 tys zł. W sumie miesięcznie na utrzymanie miał do dyspozycji 1100 zł. W kolejnym 2014r. było jeszcze gorzej, bowiem skończył się zasiłek dla bezrobotnego i Sierputowicz wykazał tylko 1050 zł przychodu miesięcznie (oświadczenie majątkowe złożone na koniec 2014r. koniec kadencji samorządowej). Jeden z rozmówców NL stwierdził, że Sierputowicz wyglądał wówczas jak bezdomny. Przełom nastąpił w nowej kadencji, po grudniowych wyborach w 2014r. Wówczas, jak określił Sierputowicza jeden  z czytelników „farbowany lis” okazał się być człowiekiem Jana Harhaja (dawnego przeciwnika politycznego). Harhaj zszokował lokalny PiS, proponując Radzie Powiatu kandydaturę Sierputowicza na przewodniczącego rady i była to jedyna propozycja. Pacynkowa Rada Powiatu, oczywiście przystała na tę propozycję i Leszek Sierputowicz zaczął zarabiać konkretne pieniądze. Kilka miesięcy później, zdał egzamin radcowski i otworzył własną kancelarię prawną. Niedługo potem zaczął dostawać lukratywne zlecenia od Burmistrza Wiśniowskiego. Ostatnie z nich w 2020r. w kwocie ok. 10 tys otrzymał bez żadnego przetargu czy nawet trybu ofertowego (nie badano rynku pod względem ew. tańszej konkurencji). Pan Sierputowicz bronił jak lew swego mentora podczas posiedzeń Rady Powiatu. W 2016r. jeszcze do niedawna bezrobotny, otrzymuje funkcję w radzie nadzorczej orneckich wodociągów, a potem w spółce Żegluga Ostródzko-Elbląska w Ostródzie. W tym czasie dieta w radzie powiatu wzrasta z marnych 11,8tys zł na prawie 21tys zł.

Tak błyskotliwa „kariera” Sierputowicza nie uszła uwadze lokalnych działaczy PiS-u. Tak bliska współpraca przewodniczącego lokalnych struktur PiS z „baronem” PO zaczęła „brzydko pachnieć”. Tuz po wyborach w 2018r. Sierputowicz sam zrezygnował z funkcji szefa powiatowych struktur PiS, a dwa lata później także z członkostwa w PiS.  Obecnie pełni już tylko funkcję wiceprzewodniczącego Rady Powiatu.

 Posted by at 7:11 pm
Sty 142020
 

Klatka z relacji TV Olsztyn. IV Bal Term Warmińskich

Telewizja Olsztyn, komercyjna tuba propagandowa platformianej sitwy, pokazała relację z kolejnej, czwartej już edycji balu w Termach Warmińskich.  Jak się okazuje interes kwitnie, a wszystko jest w najlepszym porządku. Jak twierdzi prezeska zarządu p. Lendo, w ubiegłym roku odwiedziło termy ponoć 370 tys gości, to jest sukces i trzeba się tym chwalić – dodaje. Samorządowcy jak jeden mąż pieją z zachwytu do kamery (choć swego czasu wicestarosta Kogut, przed kamerą TVP uciekał w popłochu). Termy przyczyniają się do rozwoju miasta – Burmistrz Wiśniowski, lidzbarski powiat zyskał, rozkwit miasta, jego przyszłość – wtóruje Starosta Harhaj. Dodaje, iż dzięki termom powstały nowe miejsca pracy, nowe usługi, nowe taksówki. Wisienkę na torcie kładzie wicemarszałek Kuchciński stwierdzając, że Termy to sukces, ma bardzo dobre wyniki finansowe, to udany projekt.

Przekaz płynący z relacji do złudzenia przypomina ten serwowany codziennie o 19.30 w TVP. Dzięki niemu poczuć się można o wiele lepiej. Kolejny dzień rozpoczynamy z podniesionym czołem, dumnie krocząc do swej pracy np. do Term Warmińskich, w zamian otrzymując godziwą zapłatę.

Nie każda lidzbarska firma ma tyle szczęścia do biznesu co Termy. Nie każda otrzymuje tak wielką pomoc publiczną (nazywaną także kroplówką), bez której Termy Warmińskie musiałyby zbankrutować już po roku lub dwóch. Od 2018r. do sierpnia 2019r. Termy Warmińskie otrzymały 1,4 mln pomocy publicznej (czyli wielokrotnie więcej niż deklarowany przez termy zysk). Wicemarszałek Marcin Kuchciński mówiąc o bardzo dobrych wynikach finansowych zapewne miał na myśli pomoc jaką uzyskały Termy w 2019r. od Burmistrza Wiśniowskiego, który obniżył Termom podatek o 248,5 tys zł. Mało tego, Burmistrz Wiśniowski w sierpniu 2019r. odroczył termin płatności zaległości podatkowej lub zaległości podatkowej wraz z odsetkami dla Term Warmińskich (31 tys zł wartości nominalnej pomocy). Termy Warmińskie, biorąc pod uwagę kolejną formę pomocy, mają problem z opłacaniem ZUS-u. Prezes ZUS-u udzielił pomocy termom w postaci rozłożenia na raty płatności zaległej lub zaległej opłaty wraz z odsetkami (kwota nominalnej pomocy 141,2 tys zł).

Termy skazane są na sukces. Innej drogi nie ma.

 Posted by at 10:30 pm
Gru 082019
 

Jacek Wiśniowski przestrzega przed zadłużaniem, spotkanie z mieszkańcami miasta w Szkole Muzycznej podczas kampanii wyborczej w 2014r.

Projekt budżetu na 2020r. z którym bez wątpienia zapoznali się wszyscy radni może budzić obawy co do stanu finansów naszego miasta. Szczególnie niepokoi bardzo dynamiczny wzrost zadłużenia mieszkańców miasta. Innymi słowy, Rada Miasta udzieliła Burmistrzowi Wiśniowskiemu upoważnienia do zaciągania kredytów, a ten skwapliwie z tego korzysta, zadłużając mieszkańców w coraz to większym stopniu. Sprawdźmy jak wyglądała sytuacja na koniec 2014r., kiedy to Burmistrzem został Jacek Wiśniowski. Kwota zadłużenia na początek kadencji Wiśniowskiego wynosiła niecałe 20mln zł, przy dochodach własnych gminy na poziomie nieco ponad 21 mln zł.

Czemu bierzemy pod uwagę dochody własne, a nie kwotę budżetu? Dochody własne – to właśnie to co wypracowujemy My, mieszkańcy miasta w postaci podatków i opłat do budżetu miasta. Z tego spłacane są zobowiązania finansowe itp. Budżet jako całość zawiera subwencje oświatowe, pieniądze na program 500+ itp. – czyli kasa gminy jest tylko pośrednikiem i nie ma żadnego wpływu na te pieniądze. Dochody własne są właściwą pozycją w budżecie gminy, określającą realny stan gospodarki komunalnej.

Spójrzmy co się dzieje w projekcie budżetu na 2020r. Przewidywana kwota długu wynosi 33 mln zł! Wzrost zadłużenia o 13 mln zł w 5 roku urzędowania obecnego Burmistrza Miasta. Daje to 2,6 mln długu więcej każdego roku. Zwróćmy także uwagę na dochody własne gminy na koniec 2018r., (bowiem jest kompletne sprawozdanie z wykonania budżetu za ten rok) wynoszą 20,4 mln zł, więc są niższe niż w 2014r. Oznacza to niewielki spadek dochodów w trakcie kadencji Burmistrza Wiśniowskiego. Wróćmy jednak do projektu budżetu na 2020r., gdzie przewidywane dochody własne mają wynieść 38,2 mln zł!. To oczywiście pobożne życzenie twórców budżetu, bowiem sprawozdanie z wykonania budżetu za pierwsze półrocze 2019r. wskazuje na osiągniecie 10,2mln zł, więc na podobnym poziomie co rok wcześniej. Kwota 38,2mln jest więc nierealna. Oznacza to, że kwota zadłużenia przekroczy znacznie dochody własne gminy, a rata kredytu wyniesie ponad 3 mln rocznie.

Wróćmy teraz do roku 2014, do kampanii wyborczej, kiedy to ekonomista Wiśniowski w szkole muzycznej prezentuje zagrożenia wynikające z tytułu wysokiego zadłużenia gminy miejskiej. Wnioski wyciągnijcie sami, drodzy czytelnicy. Poniżej fragment wystąpienia pana Wiśniowskiego, podczas spotkania w Szkole Muzycznej (kampania wyborcza 2014r.).

 Posted by at 8:44 pm
Paź 042019
 

Kampania wyborcza w Lidzbarku Warmińskim odbiega nieco rozmachem od tego co widujemy często w telewizji. Tutaj, w małym biednym prowincjonalnym miasteczku oraz powiecie, zarządzanym poprzez partyjno-towarzyskie interesy jego włodarzy, kampanię ogranicza się do minimum. Same wybory stanowią tylko formalność, a w zasadzie są hołdem lennym mieszkańców wobec partyjnych kacyków, traktujących nasze miasto jak własność feudalną. Po cóż, więc czynić większe nakłady kampanijne, skoro wynik jest z góry przesądzony (jeśli chodzi o głosy Lidzbarczan)? Przestrzeń publiczną zdominowały ogromne plakaty posłów Protasa i Cieślińskiego. Co zrozumiałe, Cieśliński ma nieco mniejsze bilbordy niż poseł Protas, ten ostatni najwyraźniej cierpiący na manię wielkości. „Wielki” Protas z plakatu, poważny, z góry spoglądający na mieszkańców zdaje się mówić „Jestem tutaj wszechmocny, obserwuję was i wiem o was wszystko, wiem co robicie i będę wam patrzył na ręce podczas głosowania”. Inni kandydaci z konkurencyjnych partii stanowią tylko nieszkodliwe tło, polityczny lidzbarski plankton. Stan „oplakatowania” Lidzbarka Warmińskiego jednoznacznie wskazuje dominującą pozycję Platformy Obywatelskiej w tymże biednym mieście. Sytuację można z powodzeniem porównać do zachowania zwierząt, w szczególności psów. Te stadne zwierzęta co jakiś czas znaczą teren wiadomo czym, pokazując innym dominującą rolę na danym obszarze. Dokładnie ten sam mechanizm stosują posłowie Cieśliński i Protas, oznaczając co 4 lata przestrzeń miejską swoją odmłodzoną komputerowo podobizną.

Na tę dominującą pozycję, obaj „politycy” pracowali latami. W zasadzie uznać należy, że są oni produktem lokalnych układów, wywodzących się jeszcze z samorządu. Kariera tychże panów oraz mechanizmy dzięki którym znaleźli się na „świeczniku” przypominają te stosowane w świecie mafii, znanym doskonale z amerykańskich filmów gangsterskich. Lidzbarczanie postrzegają, że „Ojcem Chrzestnym” lokalnej „mafii” jest nie kto inny niż Jan Harhaj, a posłowie Cieśliński i Protas jego chrzestnymi. Intensywny rozwój struktur mafijnych bazuje na ludzkiej biedzie oraz chęci szybkiego wyrwania się z ubóstwa. To doskonała pożywka do zbudowania rozległych struktur organizacyjnych. Podporządkowując sądy, policję i wszelkie inne służby, działając w imieniu „prawa” rozdając stołki – można na długie lata rządzić całym miastem, licząc na betonowy elektorat uzależniony od swych bossów mafijnych. Mechanizm odpowiadający powyższemu zadziałał w Lidzbarku Warmińskim i póki co funkcjonuje doskonale.

Podstawowym warunkiem sprawnego i stabilnego funkcjonowania „układu” jest utrzymanie regionu i mieszkańców w biedzie. Tylko wtedy można nimi manipulować, uzależniać ekonomicznie, podporządkowywać. Regionalnej Platformie z Protasem, Harhajem i Cieślińskim i „platformerskich” Marszałkach Województwa zadanie to wychodzi znakomicie. Warmińsko-Mazurskie znajduje się na ekonomicznym szarym końcu nie tylko polski, ale i całej unii europejskiej. Ogromne unijne środki przeznaczane są na realizację wielkich, drogich i nieuzasadnionych ekonomicznie inwestycji jak budowa lotniska w Szymanach czy lidzbarskich Term. Do dzisiaj mieszkańcy spłacają ogromny kredyt na budowę tegoż szpetnego molocha. Pieniądze te miast służyć polepszeniu komfortu życia w mieście, remontowi dróg, budowie mieszkań komunalnych – wędrują do banku na spłatę kredytu. Termy każdego roku, przynoszą wiele milionów strat, biorąc pod uwagę dofinansowania, spłatę kredytów czy utratę wartości wskutek eksploatacji. Wydaje się, że inwestycja ta nieprzypadkowo powstała w mateczniku platformy, bowiem jej funkcjonowanie skutecznie drenuje kieszenie podatników. W końcu do sztandarowy projekt Protasa Jacka, Harhaja Jana i Wajsa Artura.

Z pewnym rozrzewnieniem słuchałem wystąpienia posła Protasa, podczas uroczystej sesji Rady Miasta. Wspominał o trafnych decyzjach podjętych lata temu i ich ogromnym wpływie na wspaniały rozwój Lidzbarka Warmińskiego. Trudno przejść obojętnie obok „trafnej” decyzji Protasa Jacka i jego kolegów z ferajny, którzy sprzedali w prywatne ręce jedyną prawdziwą atrakcję turystyczną tego miasta – Górę Krzyżową. Tak, to pan Protas i jego ekipa w Radzie Miasta są za to odpowiedzialni.

13 października, mieszkańcy Lidzbarka Warmińskiego po raz kolejny staną przed szansą powstania z kolan. Można zakończyć politykę pauperyzacji regionu, odsunąć największych szkodników w osobach Protasa i Cieślińskiego od władzy. Spowodować, iż ludzie przestaną się bać wyrazić swoje zdanie w obawie przed utratą pracy czy brakiem premii.

 Posted by at 9:55 pm