API

kwi 122016
 
Propozycja na logo Term Warmińskich (opracowanie własne).

Termy Warmińskie stają się gorącym tematem.

Żarty się skończyły. Jak wynika z informacji podanej w głównym wydaniu wiadomości, Białostocka Prokuratura Okręgowa na polecenie Prokuratury Generalnej wszczyna śledztwo w sprawie budowy Term Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim. Jak podaje zastępca Prokuratora Okręgowego w Białymstoku Andrzej Bura, śledztwo dotyczyć będzie dwóch głównych wątków – planowania inwestycji oraz jej realizacji. Będzie to już trzecie postępowanie prokuratorskie w tej samej sprawie. Dwa poprzednie zostały umorzone ze względu na brak popełnienia czynów zabronionych przez inwestora, czyli Starostwo Powiatowe. Dodatkowo sprawdzony zostanie wątek zatrudnienia jako podwykonawcy na budowie Term Warmińskich firmy żony Starosty – Przedsiębiorstwa Budowlanego Jolanty Harhaj.  W materiale wyemitowanym przez wiadomości udział wzięli m.in. lokalni dziennikarze – Andrzej Pieślak, NaszLidzbark.pl oraz Adam Socha, Debata.olsztyn.pl

Krótki komentarz do materiału wideo oraz jego realizacji

Realizacja materiału przez ekipę wiadomości od samego początku była utrudniona. Najpierw wyrzucono ich z Term i zabroniono filmowania. Dziwne to, biorąc pod uwagę, że wcześniej każdą stację TV witano z otwartymi ramionami. Potem okazało się, że Starosta jest nieosiągalny, mimo iż kilkukrotnie widziano go w służbowym samochodzie w pobliżu starostwa i na tzw. „mieście”. Wicestarosta pan Kogut uciekł z urzędu, nieskory do rozmowy przed kamerą. Zachowanie pana Koguta przypominało nieco ucieczkę szczura z tonącego okrętu. Pech nadal nie opuszczał dziennikarzy wiadomości. Burmistrz Miasta pan Jacek Wiśniowski – nieosiągalny, jego zastępca także. Poseł Jacek Protas – nieosiągalny, podobnie jak pani Elżbieta Lendo, prezeska firmy zarządzającej termami. Jakby jakieś fatum towarzyszyło ekipie TVP1. Nawet elokwentny były Burmistrz Artur Wajs rzucił słuchawką podczas próby rozmowy z dziennikarzami. Nikt nie chciał rozmawiać o Termach. Jedynie senator Lidia Staroń wypowiedziała się na temat konieczności sprawdzenia każdej nieprawidłowości w wydawaniu publicznej kasy oraz sprawiający wrażenie braku jakiejkolwiek merytorycznej wiedzy na temat Term wicemarszałek Miron Sycz. Ekipa wiadomości poszukiwała Starosty do godz. 18-tej jednak bez powodzenia.

Po materiale wyemitowanym 22 marca 2013 w TVN24 pt. „gorący zapał” w Starostwie zorganizowano konferencję prasową. Relacja TUTAJ (warto poczytać). Organizatorami był Starosta Jan Harhaj, ówczesny Burmistrz Artur Wajs oraz poseł PO Piotr Cieśliński. Czy teraz, po emisji w TVP1 w pasmie najwyższej oglądalności, Starosta zwoła ponownie konferencję prasową, aby odeprzeć zarzuty i wyjaśnić wątpliwości? Liczymy, że tak się stanie.

Na koniec idźmy w felieton

Nikt tak nie przysłużył się popularyzowaniu Lidzbarka Warmińskiego jak jego lokalni samorządowcy. Odkrycia dokonane przez Kopernika są niczym w porównaniu z nowymi prawami fizyki,  termodynamiki czy ekonomii  wynalezionymi przez Starostę Jana Harhaja. W kanonach nauk ścisłych określa się je jako „prawo Harhaja” – i brzmi tak: „taniej jest wodę podgrzać niż ostudzić”. To rewolucyjne odkrycie legło u podstaw budowy kompleksu Term Warmińskich. Gorąca woda termalna co prawda była pod Ornetą, ale zgodnie z prawem Harhaja jej wykorzystanie mogło być nieopłacalne. Zimną wodę zgodnie z przewidywaniami geologów znaleziono w Lidzbarku Warmiński. Pozostało już tylko wydać 108 mln zł, aby udowodnić niedowiarkom, że Starosta zawsze ma rację. Termy wybudowano, hucznie otwarto, posypały się gratulacje i nagrody. I nikt nie zapyta po co to wybudowano… do czasu.

Dla tych co przegapili Wiadomości, materiał wideo. Źródło: TVP1 – Wiadomości

 Posted by at 11:44 pm
kwi 072016
 

prezent_mediumKilka dni temu licznik odwiedzin portalu Naszlidzbark.pl przekroczył 3 mln. Biorąc pod uwagę wybitnie lokalny charakter strony, ilość odwiedzających go czytelników jest znaczna. Pierwszy artykuł został opublikowany 22 września 2011 r. „jak dobrze być posłem”, a więc 4,5 roku temu. W tym czasie pojawiły się dokładnie 953 artykuły (włącznie z tym), a czytelnicy pozostawili 42 480 komentarzy. Średnio w miesiącu ukazywało się więc prawie 18 tekstów oraz 787 komentarzy. Redakcja wydała także 6 numerów NaszLidzbark drukiem, które okazały się jednymi z najbardziej poczytnych publikacji w naszym mieście . W tzw. międzyczasie NaszLidzbark zarejestrowany został w Sądzie Okręgowym  jako tytuł prasowy, więc stał się pełnoprawnym dziennikiem, a jego właściciel wydawcą i jednocześnie redaktorem naczelnym.

Z okazji 3 mln wejść na stronę NaszLidzbark, redakcja przygotowała niespodziankę. Do podarowania czytelnikom mamy 10 podkoszulek typu „t-shirt” z pięknym logiem portalu NaszLidzbark. Rozmiary to „L” i „XL” kolor czarny. Pierwsze 10 osób które zadzwonią do redakcji otrzymają koszulki.

Sponsorem koszulek jest jeden z naszych stałych czytelników, serdecznie dziękujemy.

 Posted by at 9:11 pm
kwi 062016
 
biztok

fot: biztok.pl Zdjęcie jest tylko ilustracją do artykułu

W samym centrum Lidzbarka Warmińskiego, jest małe, niepozorne mieszkanko, nie wyróżniające się niczym szczególnym. Mieszka w nim i jednocześnie świadczy usługi w najstarszym zawodzie świata pewna niewiasta, nazwijmy ją Anna. Jak sama twierdzi – w Lidzbarczanach tkwi wielki potencjał w związku z czym klientów nie brakuje, a dodatkowym atutem mojej profesji jest atrakcyjna lokalizacja jej działalności, brak konkurencji oraz przystępne ceny. Zapraszam do siebie na chwile zapomnienia wszystkich chętnych w wieku powyżej 25 lat, trzeźwych i bez kaca w cenie od 100zł za pół godziny.

W szczerej rozmowie z redaktorem bohaterka artykułu opowiedziała o swojej sytuacji życiowej, początkach pracy i tym jak znalazła się w naszym mieście.

do podjęcia pracy w najstarszym zawodzie świata zmusiła mnie bardzo trudna sytuacja finansowa. Kiedy miałam 19 lat wyjechałam z Lidzbarka Warmińskiego do Olsztyna. Szukałam pracy, ale bez skutku, po kilku miesiącach wylądowałam w agencji. 5 lat pracy w agenturze nauczyło mnie życia od nowa, z młodej niedoświadczonej i naiwnej dziewczyny stałam się zawodową prostytutką. Teraz postanowiłam wrócić do swojego rodzinnego miasta i pracować na swój rachunek, bez pośredników.

Jak Twoją pracę postrzegają sąsiedzi, policja. Czy ma z tego tytułu problemy?

Z sąsiadami nie mam żadnych problemów, wynajęłam mieszkanie, pracuję w nim od kilku miesięcy i nikt się nie skarżył. Policja była u mnie, sprawdzali czy nikt nie nakłaniał mnie do tego co robię, czy nie ma pośredników itp. Panowie było mili i kulturalni, obyło się bez zgrzytów.

Czy uważasz, że legalizacja prostytucji byłaby dobrym rozwiązaniem w Polsce?

Prostytucję zalegalizowano w Holandii, Austrii, Niemczech, Szwajcarii. Dzięki temu np.  obniżyła się przestępczość zorganizowana. Uprawomocnienie usług seksualnych to legalizacja zjawiska i tak istniejącego. Sama chętnie bym zarejestrowała działalność gospodarczą w tym kierunku, płaciła składki zdrowotne, podatki. W ten sposób zarabiałabym na swoją emeryturę, świadczenia socjalne czy opiekę zdrowotną. Państwo miałoby kolejnego podatnika, a szara strefa usług seksualnych zniknęłaby na dobre. Ocenia się, że w Polsce usługi seksualne świadczy ok. 180 tyś kobiet i mężczyzn. To potężna grupa zawodowa, wyjęta poza nawias społeczeństwa.

Jak uważasz…  czy mieszkańcom miasta potrzebne są usługi jakie świadczysz?

Oczywiście (śmiech), świadczy o tym coraz większa miejscowa klientela. Przychodzą różni ludzie, tacy w garniturach także. Moją pracę można określić jako ważny składnik życia mieszkańców miasta. Niektórzy przychodzą i płacą tylko po to aby się wygadać, wyżalić, opowiedzieć jak im źle w małżeństwie, jak są nierozumiani. Jeszcze inni, dzięki mnie spełniają swoje fantazje seksualne, o których boją się powiedzieć żonie. Także mój zawód był potrzebny od zawsze i nadal tak jest, także tutaj w Lidzbarku Warmińskim.

 

Dziękuję za rozmowę

Imię bohaterki oraz lokalizacja jej pracy zostały zmienione na potrzeby artykułu.

 

 Posted by at 10:52 pm
kwi 032016
 

termyOd 1 kwietnia 2016r. w Termach Warmińskich obowiązuje nowy cennik usług. Poprzedni określany jako „promocyjny”, mimo, że nadal „wisi” na oficjalnej stronie internetowej obiektu jest nieaktualny. Z nowego cennika wynika, że strefy „Aktywna” i „Relax” zostały rozdzielone i wejście do nich liczone jest osobno (poprzednio cena wejściówki dotyczyła obydwu stref). Porównując cenę jednogodzinnego pobytu (poniedziałek – piątek, dla Aktywnej i Relax) z poprzednio obowiązującą (19zł), jest o 1 złoty drożej (obecnie 20zł). W przypadku wykupienia 2 lub 3 godzin wychodzi taniej (odpowiednio o 2 i 3 zł). Całodzienny pobyt z dostępem do obydwu wyżej wymienionych stref wzrósł z 48zł do 55zł.

Osoby chcące korzystać tylko ze strefy Aktywnej (basen sportowy, rekreacyjny, dziecięcy i zjeżdżalnie) od 1 kwietnia zapłacą mniej. W tygodniu godzina pobytu wynosi obecnie 15zł, 2 godziny 25zł, 3 godziny 30zł, cały dzień 45zł.

Niestety nowy cennik przynosi jedną zasadniczą zmianę – wyższe ceny w weekendy i święta obowiązywać będą także przez całe ferie i wakacje (wszystkie dni tygodnia). Tutaj operator podniósł ceny niemal wszystkich usług. Porównując do starych cen, jednogodzinny pobyt weekendowy (strefa Aktywna i Relax) wzrósł z 23 na 24zł, 2-godzinny pozostał bez zmian (38zł), 3-godzinny wzrost z 42 na 44zł, całodzienny z 55zł aż na 66zł. Podniesione zostały ceny wszystkich biletów ulgowych dla powyższej opcji odpowiednio z 18 na 20zł, z 30 na 32zł, z 34 na 37zł i z 42 na 56zł.

Zachęcamy czytelników do zapoznania  się nowym cennikiem do ściągnięcia TUTAJ. Wygląda na to, że operator nowym cennikiem zamierza więcej zarabiać w weekendy (wyższa frekwencja) oraz w czasie ferii i wakacji, podczas których obowiązuje cena weekendowa we wszystkie dni tygodnia.

 Posted by at 4:25 pm
kwi 032016
 

777436341-500plus-458-w4581 kwietnia 2016 roku program 500+ ruszył z kopyta. W czasie mojej krótkiej wizyty w urzędzie celem odebrania formularzy dzwoni telefon, pani urzędniczka udzielała wyjaśnień związanych z programem, krótko, fachowo, na temat. Pierwsze wrażenie jakie odniosłem było takie, że panie są znakomicie przygotowane do wykonania zadania. Druga wizyta w urzędzie zaskoczyła mnie jeszcze bardziej. Oczekiwałem tłumów, kolejki, jakże znanego u nas „pan tu nie stał”. Niestety nic z tych rzeczy. Oczywiście było parę osób, niektóre już z gotowymi papierami, niektóre dopiero po formularze. Dwie panie korzystając ze ściągawek wypełniały pośpiesznie dokumenty.

Jedno trzeba przyznać, wypełnienie druczków 500+ jest banalnie proste, zadziwia też ich mała ilość nawet w porównaniu z drukami dotyczącymi świadczeń rodzinnych. Być może jest to oznaką zmniejszania biurokracji i tradycyjnego przewalania stosów skoroszytów, co dobrze wróży na przyszłość. Niektóre źródła dochodów nie wymagają nawet dostarczania papierowej wersji, ponieważ urząd wysyła elektroniczne zapytania o nie do innych instytucji. Jeszcze lepiej przedstawia się sytuacja osób pobierających świadczenia rodzinne, ponieważ 500+ korzysta z ich dokumentacji.

Podczas moich dwóch wizyt z premedytacją szukałem wzrokiem jawnych zwolenników opozycji, nasłuchiwałem rozmowy. Niestety nie natknąłem się na takowe osoby i wielce zmartwiony udałem się do domu. Moje zdziwienie minęło gdy z telewizji dowiedziałem się że w pierwszym dniu składania wniosków, kilkukrotnie zostały zawieszone serwery stron internetowych, obsługujących program z powodu zbyt dużego zainteresowania.

Jakoś mi się nie chce wierzyć że kwiecień 2016 roku jest pierwszym miesiącem informatyzacji społeczeństwa w Polsce. Z drugiej strony po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy o patologii, winkach i piwkach za 500+ wcale się nie dziwię że niektórzy woleli skorzystać z drogi elektronicznej. Taka wersja jest też chyba najprostszą metodą uzyskania świadczenia, wypełniasz, podajesz numer konta i wysyłasz a potem już tylko oczekujesz na pieniądze. Nie ma potrzeby pokazywania się w urzędzie, sąsiadowi można opowiedzieć że nie biorę 500+ i dalej dumnie krytykować posunięcia nowego rządu.

Polska jest dziwnym krajem w którym środki masowego przekazu mają przeogromny wpływ na zachowania jednostek. Obce media, trolle polityczne, komentarze w internecie, oni wszyscy dyktują nam co mamy myśleć, co robić. Tylko w Polsce świadczenia rodzinne i program 500+ są traktowane jako coś wstydliwego, pomimo że podobne świadczenia znajdziemy prawie we wszystkich krajach europejskich. Naprawdę nie wiem czy jest to przyczyną naszej zaściankowości czy też naszą tradycją narodową że nie potrafimy już nawet samodzielnie myśleć? Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkich beneficjentów 500+ tych jawnych, jak i tych skrytych za ekranami komputerów.

Jan Nowak

 Posted by at 12:09 pm