API

mar 232016
 

aszkilGOd roku 2013r. olsztyński oddział Związku Piłsudczyków RP organizuje Imieniny Marszałka. Celem wydarzenia jest nawiązanie do tradycji rodem z II Rzeczpospolitej-świętowania imienin Naczelnika Państwa Polskiego Józefa Piłsudskiego. Tegoroczna edycja odbyła  się 17 marca 2016 r, w Urzędzie Wojewódzkim  w Olsztynie.

Gościem specjalnym uroczystości był Ks. Józef  Aszkiełowicz, Polak Roku Wileńszczyzny, tytuł otrzymał w stycznie br. w plebiscycie Kuriera Wileńskiego. Ksiądz wygłosił odczyt pt. „Jak Polacy na Wileńszczyźnie postrzegają Polskę”. W trakcie uroczystości specjalnymi wyróżnieniami Związku Piłsudczyków RP, nagrodzeni  zostali: lidzbarski przedsiębiorca Piotr Głodowski za wsparcie jakie udziela Polakom na Litwie i ks. Aszkiełowicz.  Ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu i wzruszeniu ks. Józef otrzymał dodatkowo od olsztyńskiego przedsiębiorca Jarosława Goszczyckiego, właściciela Piekarni Tyrolska, oficerską złotą szablę jaką ten otrzymał od Ministra Rolnictwa w plebiscycie  AgroPrzedsiębiorca Roku.  Właściciel Piekarni Tyrolska komentując motywy swojego nietuzinkowego gestu stwierdził – Chcę przekazać ten dar ks. Proboszczowi, jako wyraz szacunku, jaki budzi we mnie jego działalność na Litwie. Niech nadal skutecznie broni polskiej kultury i naszej tożsamości. Ksiądz Aszkiełowicz podziękował w sposób bardzo oryginalny. Przy akompaniamencie Tadeusza Macheli, lidera Kapeli Jakubowej zaśpiewał piosenkę My Polacy z Wileńszczyzny, za którą otrzymał owacje publiczności na stojąco.

Ksiądz Józef przed olsztyńską uroczystością gościł dwa dni  w powiecie lidzbarskim. Poprowadził mszę w Stoczku Klasztornym, spotkał się z wójtem Kiwit Wiesławem Tkaczukiem, Burmistrzem Lidzbarka Jackiem Wiśniowskim, wójtem Lidzbarka Fabianem Andrukajtisem, zwiedził Lidzbark Warmiński oraz odwiedził Zespół Szkół w Rogóżu.

W czasie spotkania w szkole, ksiądz barwnie i ciekawie opowiadał o życiu polskich dzieci na Litwie, wplatając w opowieść zabawne wierszyki patriotyczne. Nie zabrakło również odwołań do wiary, bez której – według księdza – nie istniałby naród polski.

To mocna wiara i umiłowanie tradycji czynią nas silnymi i odważnymi Polakami – takie słowa przekazał ksiądz społeczności szkolnej Rogóża.

Krzysztof Konrad

Na zdjęciach msza i pobyt ks. w Stoczku

Składanie kwiatów pod tablicą marszałka w Olsztynie. Występy dzieci z Zespołu Szkół w Rogóżu i Przedszkola nr 37. Wręczenie nagród Występ księdza Pobyt w Zespole Szkólł w Rogóżu

 Posted by at 10:09 pm
mar 222016
 
rondo-AK

Na zdjęciu panowie Warot i Sobolewski. fot. API

Posiedzenie połączonych komisji Rady Miasta było szczególnie wyczekiwane przez środowiska patriotyczne dla których pamięć o bohaterskich żołnierzach Armii Krajowej nie jest obojętna. Burmistrz po raz drugi przedstawił projekt uchwały nadający imię żołnierzy AK rondu przy zbiegu ulic Lipowej, Poniatowskiego, Piłsudskiego i Wysokiej Bramy. Jak uzasadniał – otrzymał wniosek z poparciem od mieszkańców podpisany przez 614 osoby oraz liczne pisma od organizacji społecznych i kombatanckich. Nad projektem tej zdawać by się mogło nieskomplikowanej uchwały ponownie rozgorzała dyskusja. Tym razem radni posypali głowy popiołem i ci najżarliwsi przeciwnicy nadawania nazwy rondu na poprzednich komisjach jak radny Brodowski i Grzmiączka w magiczny sposób stali się gorącymi orędownikami nadania nazwy Żołnierzy AK skrzyżowaniu. Twierdzili przy tym, że nigdy nie byli przeciwni tej nazwie, a jedynie chcieli usystematyzować nazewnictwo. Przypomnijmy wypowiedź radnego Grzmiączki z 1 lutego 2016r. (poprzednie posiedzenie komisji).

Według mnie nazwy tychże rond generalnie budzą kontrowersje, część społeczeństwa będzie za taką nazwą, druga część społeczeństwa będzie przeciw. I w tym momencie, my jako radni wszystkich mieszkańców  dzielimy społeczeństwo. Gdyby ta nazwa była ewentualnie zupełnie neutralna – to jeszcze można było to przyjąć.”

Dzięki zaangażowaniu mediów, społeczeństwa oraz nieposłuszeństwu obywatelskiemu w postaci ustawienia tablic na rondzie, radni zmienili zdanie. Być może zrozumieli, że to właśnie ich postawa dzieli społeczeństwo, a oni sami działają w zupełnym oderwaniu od mieszkańców miasta. Jednak tym razem jednogłośnie wyrazili poparcie dla projektu uchwały nadającego imię żołnierzy Armii Krajowej rondu. Uchwała zostanie podjęta na najbliższej sesji w środę.

Spore kontrowersje wzbudził projekt uchwały o przekazaniu dotacji celowej w kwocie 50 tys na ogródki działkowe. Wnioskodawca Burmistrz Miasta pan Jacek Wiśniowski w swym przedwyborczym dossier wykazywał, że jest członkiem Rodzinnych Ogródków Działkowych więc de facto przekazanie tej kwoty leży w jego prywatnym interesie (o czym nie przypomniano na komisjach). Ogródki działkowe w Lidzbarku Warmińskim co prawda znajdują się na terenie gminy miejskiej, lecz właścicielem ziemi jest skarb państwa. To wzbudziło wśród radnych wątpliwości, czy można przekazać publiczne pieniądze na prywatne potrzeby działkowców, realizowane na ziemi nie należącej do miasta. Radny Kędzierski powiedział m.in. że wielu mieszkańców miasta ma koło domu działki, trawniki, ogródki i oni sami muszą za wszystko zapłacić i nie mogą liczyć na dotację z budżetu miasta. Opinia prawna o możliwości przyznania dotacji na ogródki działkowe zostanie przedstawiona w środę na sesji.

Pójdźmy w stronę felietonu. Ciekawy projekt – „Uchwała w sprawie wytycznych w zakresie nadawania nazw ulicom, placom i innym terenowym obiektom publicznym oraz drogom wewnętrznym w mieście Lidzbark Warmiński” przedstawiono na  komisjach. Radni sami sobie ustalą wytyczne jakimi w przyszłości będą się kierowali przy nadawaniu nazw obiektom wymienionym w tytule uchwały. Komu i po co potrzebna jest regulacja prawna w tej materii? Osoba niezaznajomiona ze sposobem myślenia radnych, założyłaby, że jest jeszcze tyle ulic do nazwania, tyle skrzyżowań, mostów, akweduktów, fontann, parkingów, przejść dla pieszych, a może nawet szalet miejski doczeka się swego imienia, – że konieczna jest regulacja prawna w zakresie nazewnictwa. My proponujemy nadać nazwę Radzie Miasta – im. Zdrowego Rozsądku. Biorąc pod uwagę wielkość miasta i setki nadawanych rocznie nazw – inicjatywa bezcenna.

Urzędnicy jak tlenu potrzebują pochwał, nagród i wyróżnień. Bez tego ich praca wydaje się niespełniona, nieumotywowana. Cóż to za motywacja zarabiać kilka razy więcej niż zwykły Kowalski nie mając satysfakcji z pracy? Zwykli mieszkańcy, społeczeństwo lokalne śmie nie doceniać ciężkiej pracy Burmistrzów, Starostów itp. i nie przynosi im laurek tudzież statuetek – koniecznym okazało się wręczanie ich samym sobie. No nie tak bezpośrednio, jakby to wyglądało, a i satysfakcja jakby mniejsza. Potrzebny więc jest jakiś pośrednik, któremu zapłaci się, a ten wręczy zainteresowanym co tylko tam chcemy. Podległa opłacona prasa napisze co trzeba, jakaś opłacona telewizja lokalna o zerowej oglądalności to nakręci, a pucharek będzie lśnił w urzędniczej gablocie. Jeszcze napić się będzie można i najeść za publiczną kasę, cel więc szlachetny. Najlepiej żeby jakiś konkurs wygrać o którym nikt wcześniej nic nie słyszał, tak jak w filmie „Miś” – nikt przecież nie zapyta po co ten miś. Nasza gmina uzyskała nagrodę „Wzorowa Gmina” w konkursie organizowanym przez (jak wynika z regulaminu konkursu) wydawnictwo Europa Press Media z siedzibą w Kielcach. Nazwa brzmi poważnie, zawiera słowa Europa i z „englisz” Press i Media no nie ma lipy – to musi być coś! Organizator konkursu jakby się wstydził podać pełną nazwę firmy, może to ze skromności? – Nie wiadomo, bo pełna nazwa brzmi – „EUROPA PRESS MEDIA WYDAWNICTWO DOM MEDIOWY ARTUR ŚWITOŃ”. Jest to jednoosobowa działalność gospodarcza zarejestrowana na pana Artura Świtonia – osobę fizyczną. Były samorządowiec z SLD, zasiadał w Radzie Miasta Kielce, były pracownik TVP Olsztyn, TVP Kielce, dziennikarz. Sponsorzy – Ministerstwo Gospodarki, Urzędy Marszałkowskie, Wojewódzkie itp. Są powody do dumy, gratulacje dla zwycięzców.

Burmistrz Miasta zapowiedział utworzenie kolejnej bardzo potrzebnej mieszkańcom strony internetowej. Obecna BiP i lidzbarkw.eu są tak przeciążone odwiedzinami mieszkańców, że nie wytrzymują ruchu. Na lidzbarkw.eu jak wiadomo jest forum konsultacyjne dla mieszkańców miasta, oraz forum opinie społeczne. Do dzisiaj nie ma ani jednego wpisu w żadnym z nich – zero. To skutek przeciążenia serwerów, tyle ludzi się pcha naraz, bo jak inaczej można wytłumaczyć brak wpisów? No przecież nie tym, że ta nowa strona jest kompletną klapą, popartą wydaniem publicznych pieniędzy na jej wykonanie i utrzymanie. Teraz Burmistrz szykuje koleją stronę internetową.

Na koniec najciekawsza sprawa. Jutrzejsza sesja ma być transmitowana na żywo w internecie. Każdy mieszkaniec nie wychodząc z domu będzie mógł obejrzeć sesję. Dobry to pomysł, taka jawność pracy radnych jeszcze kilka lat temu byłaby nie do pomyślenia. Obawy dotyczą tylko oglądalności. Społeczeństwo nie do końca jest przygotowane na taki przekaz. Bez edukacji, bez społeczeństwa obywatelskiego transmisje zazwyczaj umierają same, przy zerowej oglądalności jak strona UM dla mieszkańców. Realizacja i nagłośnienie takich wydarzeń w wykonaniu oderwanych od rzeczywistości urzędników nie może się udać. Mieliśmy już wiele przykładów „zrywu” społeczeństwa np.  Niedziela Cittaslow w LDK-u;). Nie mniej zachęcamy do odwiedzenia profilu UM na FB, tam czytelnicy dowiedzą się szczegółów jutrzejszej transmisji. Niestety nikt z UM nie zwrócił się do redakcji aby promować to wydarzenie, bez wątpienia historyczne dla naszego miasta.

 Posted by at 10:27 pm
mar 202016
 

header_logoOd czasu kiedy Burmistrzem Lidzbarka Warmińskiego został Jacek Wiśniowski, przestrzeganie prawa w zakresie dostępu do informacji publicznej stało się regułą w podległym mu urzędzie. Obecnie nie ma problemu z uzyskiwaniem informacji o pracy lidzbarskiego samorządu. Bywa, że lidzbarski Urząd Miasta wznosi się ponad przeciętność i sam udostępnia skrywane przez poprzednika dokumenty. Tak było np. w przypadku publicznego rejestru umów, na stornie BiP pojawiły się sprawozdania z działalności Burmistrza, a najbliższa Sesja Rady Miasta ma być transmitowana na żywo w internecie. Do bycia transparentnym urzędem jeszcze trochę brakuje UM w Lidzbarku Warmińskim, nie mniej zastąpienie byłego Burmistrza obecnym nazwać możemy dobrą zmianą (biorąc pod uwagę dostęp do informacji).

Wydaje się więc, iż wieloletnia społeczna praca redaktora przyniosła efekt w postaci podniesienia świadomości Lidzbarczan co do swoich praw, a także samych urzędników co do jego przestrzegania. Dobrym przykładem niech będzie fakt, iż jawność pracy lidzbarskiego samorządu na dobre zagościła w progach Urzędu Miasta. Niestety nie można powiedzieć tego samego o samorządzie powiatowym. Na jego czele stoi Starosta pan Jan Harhaj, który zdaje się nie przejmować obowiązującym prawem. Od lat łamie on przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, przegrywa wszystkie sprawy w tym zakresie z redaktorem tego portalu i nie  ponosi w związku z tym żadnych konsekwencji. Rada Powiatu zamiast podjąć interwencję, upomnieć Starostę, a nawet go odwołać – uznaje że tematu nie ma. Tym samym legitymizuje nielegalne postępowanie Starosty, dając na nie przyzwolenie. Czy tak powinno wyglądać przestrzeganie prawa przez Starostę? Bynajmniej.

Przyczynkiem do napisania tych kilku gorzkich słów o pracy pana Starosty było kolejne nielegalne jego działanie. 3 marca 2016r. redakcja NL złożyła wniosek o dostęp do informacji publicznej. Poprosiliśmy pana Starostę m.in. o przesłanie na adres mailowy, kopii (skanu) protokołu z posiedzenia Rady Powiatu jakie odbyło się 25 lutego 2016. W odpowiedzi pan Starosta napisał „

Odpowiedź Starosty na Wniosek

Powyższa odpowiedź nie ma nic wspólnego z prawem do informacji publicznej oraz przepisami regulującymi do nich dostęp. Protokoły z posiedzeń Rady Powiatu stanowią informację publiczną i jako takie podlegają odpowiednim przepisom. Starosta więc po raz kolejny złamał przepisy Ustawy o Dostępie do Informacji Publicznej, a konkretnie jej 14 artykuł pkt. 1.

„Art. 14. 1. Udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje w sposób i w formie zgodnych z wnioskiem, chyba że środki techniczne, którymi dysponuje podmiot obowiązany do udostępnienia, nie umożliwiają udostępnienia informacji w sposób i w formie określonych we wniosku.”

Wnioskodawca wyraźnie określił, iż żąda przesłania informacji na adres mailowy w postaci kopii dokumentu lub jego skanu. O ile w najbliższym czasie redakcja nie otrzyma odpowiedzi na wniosek, zmuszona będzie złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność Starosty.

Od lat redakcja NL stara się edukować lidzbarskich urzędników w zakresie prawa obywateli do uzyskiwania informacji publicznej. Także mieszkańcy poznają swoje prawa. Niekiedy ze zdziwieniem dowiadują się,  że nie są jedynie płatnikami podatków, ale pracodawcami tychże urzędników i mogą pytać na co wydawane są ich pieniądze. W wyżej opisanej sytuacji, zmiana Burmistrza przyniosła radykalną poprawę przestrzegania prawa do informacji publicznej. Czy nie czas zastosować tę samą metodę w Starostwie?

 Posted by at 12:48 am
mar 142016
 

Witam Państwa.

Postanowiłem napisać ten artykuł, ponieważ nie mogę patrzeć co się dzieje u nas w pięknym krajobrazowym lesie ”Symsarna”.

IMG_20160314_102640Zbliżą się wiosną, dni są cieplejsze. Ludzie wyruszają na spacery do miejskiego lasu. Niecały rok temu burmistrz Pan Jacek Wiśniowski odnowił ścieżki, postawił ławeczki. Wszystko to ładnie zaczęło wyglądać, ale niestety do czasu.. Zima odchodzi w raz z nią odkrywa się cały brudny widok. W chodząc do lasu od Ulicy Orła Białego lub Mazurskiej na samym początku spotykamy porozwalane śmieci. Dalej w głąb również je napotkamy i tak przez cały las. Jaki to widok dla spacerujących i podziwiających gości. Nie chcą dbać o to co zostało trochę naprawione. Ale opamiętajcie się! To jest las! Żyją tu zwierzęta, często spotykam bobry, zające, sarny, żyje roślinność i o to trzeba dbać, a nie dewastować.

Po lesie porozwieszane są worki na śmieci. Można je tam wrzucać tylko trzeba trochę chęci. A nie rzucać gdzie się stoi. Wiem, że to nie wina władzy, że ludzie są jacy są. Bo ciężko upilnować każdego. Tylko mogłaby od czasu do czasu wysłać służby zajmujące się porządkiem w mieście aby to posprzątał. O centrum bardzo dbają ale o pobocza miasta rzadko. IMG_20160314_103104_crNa koniec jeszcze jedna wizytówka – Skarpa od ulicy Łaziennej. Też należy do lasu. Z daleka widać co tam się dzieje. Z opowieści mieszkańców ulicy dowiedziałem się, że przychodzi tam młodzież nie mająca jeszcze 18 lat na tzw. garaże i palą sobie papieroski, popijają piwko, a zarazem śmiecą całą skarpę tym co mają w ręku. Często zrzucają ze skarpy rzeczy, które są pozostawiane pod śmietnikiem. Co na to straż miejska? W ogóle ich tam nie widać, nie kontrolują tej ulicy. Podobno ani razu nie byli na tej ulicy. A młodzieży trudno tu nie spotkać po lekcjach czy wieczornych godzinach.

Apeluje do wszystkich mieszkańców. Dbajmy o to co jest piękne bo zniszczyć łatwo, a naprawić już jest ciężej. W załączniku dołączam fotografie naszego pięknego lasu.

Mieszkaniec miasta

IMG_20160314_101747 IMG_20160314_102308_cr IMG_20160314_102745_cr

 

 Posted by at 11:44 pm
mar 132016
 

Marszałek-BrzezinMarszałek Województwa Gustaw Brzezin staje murem za koalicyjnym partnerem i nie udostępnia kopii kart drogowych swojego byłego zastępcy, a obecnie posła Jacka Protasa. W sprawie tej 12 stycznia 2016r. zapadł wyrok Sądu Administracyjnego w Olsztynie, w którym sędzia zobowiązał Marszałka Województwa do wykonania wniosku redaktora NL w którym żądał wydania kopii kart drogowych samochodu ówczesnego wicemarszałka Protasa. Marszałek Brzezin za pomocą prawników opłacanych z publicznej kasy, 25 lutego 2016r. złożył skargę kasacyjną na wyrok olsztyńskiego sądu do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Rozprawa kasacyjna zapewne odbędzie się dopiero pod koniec przyszłego roku, ale odrzucenie skargi i tak nie zagwarantuje wykonanie wyroku z 12 stycznia 2016r. Marszałek może ponownie odwlec wykonanie wniosku redaktora NL stosując kolejne kruczki prawne.

W samej skardze kasacyjnej do NSA, Marszałek Brzezin m.in. wywodzi, iż karty drogowe pojazdu służbowego stanowią dokument wewnętrzy, a ten nie podlega udostępnieniu. Dodatkowo tworzy kuriozalną konstrukcję prawną, jakoby skan dokumentu nie był dokumentem, a tylko nośnikiem informacji, a więc nie może być udostępniony bo nie jest … dokumentem w rozumieniu ustawy od dostępie do informacji publicznej.

Marszałek Brzezin w wyjątkowo skuteczny sposób blokuje dostęp do informacji publicznej jaką bez wątpienia są karty drogowe samochodu służbowego. Czy w ten sposób „kryje” swojego koalicjanta z PO Jacka Protasa i jego marnotrawienie publicznych pieniędzy na wożenie się z domu do pracy służbowym samochodem z kierowcą?

Bulwersującą sprawę używania samochodu służbowego do celów prywatnych przez marszałka Protasa pierwszy poruszył SuperExpress  w 2010 r. –  „On już nie będzie trwonił naszych pieniędzy!”.

Marszałek Jacek Protas (44 l.) miał klawe życie. Do pracy i z pracy z Olsztyna do Lidzbarka Warmińskiego woził go służbowy samochód. Wygoda marszałka kosztowała podatników blisko pięć tysięcy zł miesięcznie. Po naszym artykule marszałek Protas zrezygnował z tego luksusu.[…]

Każdego dnia samochód z Olsztyna wyjeżdżał rano do Lidzbarka Warmińskiego (62 kilometry w jedną stronę), aby przywieźć marszałka na ósmą do pracy. Po robocie służbowe auto wiozło marszałka z powrotem do domu. Sama benzyna na te przejazdy kosztowała blisko pięć tysięcy miesięcznie. A przecież należy dodać do tego koszty eksploatacji samochodu.

Na nic się zdały zapewnienia lidera PO Jacka Protasa o rezygnacji z luksusu wożenia się do pracy na koszt podatnika. W 2015r. na łamach NaszLidzbark opublikowano kolejny artykuł o tym procederze, mimo iż Protas pełnił jedynie funkcję wicemarszałka – „Czy wicemarszałek Protas używa auta służbowego do celów prywatnych?”. Urząd Marszałkowski odmówił wówczas wydania kopii kart drogowych, udało się jedynie zdobyć kopię faktur za tankowanie z których wynika, że auto Protasa niekiedy tankowało 30 razy w miesiącu (czasami 2 razy dziennie). Dodatkowo sąsiedzi marszałka potwierdzili, że widzą rano jak wsiada do samochodu, a po południu z niego wysiada.

To dobra sprawa dla CBA i prokuratury, bowiem na drodze administracyjnej niewiele więcej można zdziałać – informacja publiczna o kartach drogowych jest skutecznie blokowana przez Marszałka Brzezina. Z dziennikarskiego punktu widzenia wydaje się, że zrobiono wszystko aby napiętnować proceder marnotrawstwa publicznych pieniędzy. W normalnym cywilizowanym kraju, człowiek postępujący jak  ówczesny wicemarszałek Protas byłby skończony politycznie. Honor i przyzwoitość wobec wyborców nie powinna pozwolić na kontynuowanie kariery politycznej.

 Posted by at 6:51 pm