Droga redakcjo
Jestem nauczycielką w jednej z lidzbarskich szkół. Pisze ten list ponieważ jestem oburzona tym jak można manipulować faktami. Szykujemy się do strajku. Nie jest to decyzja podjęta pochopnie, jest to efekt wielu lat przemyśleń, niskich zarobków, coraz mniejszego szacunku do zawodu nauczyciela. W telewizji, w zależności od stacji, strajk jest popierany, bądź jesteśmy stawiani pod ściana, bo ośmielamy się w końcu głośno powiedzieć, że nasze zarobki są śmiesznie niskie. Tak, śmiesznie niskie bo więcej zarabia kasjerka w markecie. Po cóż mi 5 lat studiów magisterskich, niezliczonych kursów, podyplomówek, szkoleń skoro po 8 latach pracy zarabiam 2 450 zł „na rękę”.
Nasza praca jest nieco bardziej odpowiedzialna niż przesuwanie towaru nad czytnikiem – nie obrażając kasjerek na kasach w marketach. My nauczyciele stanowimy najlepiej wykształconą grupę zawodowa. Nasza edukacja nie kończy się nigdy. Po studiach, koniecznie magisterskich są podyplomówki, kursy, szkolenia. By móc się piąć po szczeblach awansu musimy udowadniać, że się szkolimy, że zdobywamy nowe umiejętności. Zmiany w podstawie programowej wymuszają na nas dokształcanie. Do każdej lekcji trzeba się przygotować. Przejrzeć materiał, stworzyć nowe pomoce, wyszukać ciekawostki, by uczniowie zainteresowali się tematem. Robimy to od lat, mógłby ktoś powiedzieć…. Niby tak, ze każda lekcja jest inna, bo inni uczniowie siedzą w ławkach. A my musimy dotrzeć do każdego. Wytłumaczyć temat tak, by za kilka lat uczeń zdał egzamin na możliwie najwyższym poziomie. Do tego rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, zajęcia dodatkowe, wycieczki, zielone szkoły….. tym co najgłośniej krzyczą proponuję zamienić się miejscami na jakiś tydzień. W przedszkolu wystarczyłyby pewnie dwa dni. Hałas, krzyk, odwieczny problem kto komu zabrał i kto uderzył pierwszy….
Nasza praca nie kończy się w momencie gdy zabrzmi dzwonek na przerwę. Mam wrażenie ze nasza praca nie kończy się nigdy bo wieczorem wciąż myślimy o naszych wychowankach. Amelka z pierwszej klasy nie nosi kanapek na drugie śniadanie, trzeba się tym zająć….. Janek z czwartej klasy ma dwie jedynki, trzeba porozmawiać z rodzicami, bo szkoda, żeby zmarnował potencjał, przecież to zdolny dzieciak…. Dwaj chłopcy z ósmej pobili się na przerwie, trzeba pamiętać, by z nimi porozmawiać…..
Do pracy chodzimy niejednokrotnie objuczeni jak osły. Kilogramy papieru, bo klasówki, bo testy, bo dodatkowy materiał źródłowy. Dobrze jeśli w szkole jest ksero, które działa, i papier którzy przecież kupują rodzice. Dodatkowe pomoce, książki, by się doszkolić,
Dziś w wieczornych wiadomościach wypowiadała się młodzież, że martwią się o testy które już niebawem… młodzież rozumie o co toczy się walka. Sądzę, że są w stanie poczekać na egzaminy. Wylicza się ile godzin pracujemy przy tablicy, ile dodatków mamy z tytułu bycia nauczycielem… zniżki pkp, darmowy wstęp do muzeów… o pkp w naszym mieście można tylko pomarzyć, muzea zwiedzamy zazwyczaj na wycieczkach z klasą. Dwa miesiące wakacji i dwa tygodni wolnego w ferie? Dobry żart…. W tym czasie jest rada pedagogiczna, nawet dwie, trzeba przygotować się do nowego roku szkolnego, zakończyć stary…. Jeśli już stać nas na to, by wyjechać z rodziną na wczasy (czytaj mąż zarabia więcej, bo my to nawet na rachunki nie dajemy rady) to wszędzie jest tłok. Nie możemy wyjechać na wczasy w październiku, by skorzystać ze zniżek w biurach podróży, nasz urlop jest sztywny. Obóz dla dzieci? Remont? To wszystko jest długoterminowym planem, nie da się tego zrobić z dnia na dzień….
W przedszkolach nie jest lepiej. Nauczyciele zostali sprowadzeni do roli opiekunów. Musza sprostać wymaganiom rodziców, wymaganiom podstawy programowej, i dzieciom. Dwudziestopięcioosobowa gromadka dzieci jest bardziej wyczerpująca niż trojka własnego potomstwa. Należy je nauczyć nie tylko tego, czego wymaga wspominana już podstawa. Dochodzi nauka samodzielności, kulturalnego jedzenia, współdziałania w grupie.
Tak, jesteśmy przygotowani do takiej pracy. Umiemy wychowywać i uczyć dzieci i młodzież. Tak, wiedzieliśmy jak ta praca wygląda decydując się na studia. chcemy walczyć o nasze godziwe zarobki, o lepsze jutro naszych dzieci, które również musimy wykształcić i wesprzeć na starcie w dorosłość. Chcemy walczyć o zarobki tak samo jak przed nami walczyli policjanci, lekarze, pielęgniarki, górnicy, rolnicy. Wygląda na to, ze inaczej się nie da. Rząd ma pieniądze na pomniki, przekopywanie Mierzei Wiślanej, a nie ma ich dla tych, którzy maja największy wpływ na młodych ludzi? To my, nauczyciele dbamy o to by nasza młodzież zdobywała sukcesy na gruncie międzynarodowym. Każda osoba w tym kraju zanim odniosła sukces, chodziła do szkoły. Musiała trafić pod nasze skrzydła, by rozwijać swoją pasję, by kiedyś stać się najlepszym. Umniejszanie naszej roli w telewizji, wskazywanie jakimi nierobami jesteśmy jest kalaniem własnego gniazda. To wstyd dla państwa, gdy nauczyciele muszą walczyć o godziwe zarobki. Tak, będziemy strajkować. Po to by nie wybierać między tańszym a lepszym produktem w markecie. Po to by móc żyć jak przystało na osoby z naszym wykształceniem. Po to w końcu, by móc lepiej uczyć wasze dzieci.




