API

Lip 112018
 

wołDziś mija 75 lat od zorganizowanego ataku ukraińskich nacjonalistów na polskie miejscowości na Wołyniu. 11 lipca 1943 roku zaatakowano około 100 polskich wsi, mordując w okrutny sposób kilka tysięcy Polaków. Na dzień ataku wybrano niedzielę, by móc zaskoczyć jak największą liczbę osób w kościołach. Największych masakr dokonano w Woli Ostrowieckiej, gdzie zamordowanych zostało 628 Polaków, w kolonii Gaj – 600, w Ostrówkach – 521, Kołodnie – 516. Zbrodnie na Polakach dokonywane były niejednokrotnie z niebywałym okrucieństwem, palono żywcem, wrzucano do studni, używano siekier i wideł, wymyślnie torturowano ofiary przed śmiercią, a także gwałcono kobiety. W sumie zbrodni na Polakach dokonano w 1865 miejscach; w latach 1943 – 44 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 tysięcy Polaków.

W lipcu 2013r. Sejm RP przyjął uchwałę o zbrodni wołyńskiej zawierającej stwierdzenie – „Czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”.  Wcześniej posłowie odrzucili poprawkę, w której zbrodnia została określona mianem ludobójstwa, a także poprawkę przewidującą ustanowienie Dnia Pamięci i Męczeństwa Kresowian. Przeciw podjęciu uchwały określającej zbrodnie jako ludobójstwo, głosował m.in. poseł Miron Sycz. Ojciec Mirona Sycza był członkiem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a potem żołnierzem UPA. Po wojnie został skazany przez polski sąd na karę śmierci (złagodzono ją na 15 lat więzienia). Sycz, były członek PZPR, od długiego czasu aktywnie występuje przeciw prawdzie o wołyńskim ludobójstwie. Jak czytamy w „Gazecie Polskiej” nr 49 z 3 grudnia 2008 r. –

„W wyniku nacisków posła Platformy Obywatelskiej, Mirona Sycza, przedstawiciela mniejszości ukraińskiej, wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski (PSL) musiał wycofać swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zakazano także pracownikom Urzędu Wojewódzkiego wzięcia udziału (nawet prywatnie) w konferencji organizowanej przez Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, odbywającej się w sali Urzędu. Według naszych informacji Miron Sycz w rozmowach z wojewodą Podziewskim użył wsparcia wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych i administracji Grzegorza Schetyny”.

10 kwietnia 2015 roku, w dniu wizyty Prezydenta Komorowskiego w ukraińskim parlamencie, ten uznał OUN-UPA za bojowników o niepodległość Ukrainy. Wniosek o przegłosowanie tej ustawy złożył syn komendanta UPA, Jurij Szuchewycz.

Dopiero dwa lata temu Sejm przyjął uchwałę ustanawiającą dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

Dziś próżno szukać w w lewicowej prasie informacji o 75 rocznicy ludobójstwa na naszym narodzie. Niemiecka Olsztyńska czy Lidzbarska, portale jak onet czy wp – milczą. Bliscy ofiar rzezi nie wiedzą gdzie leżą ich najbliżsi, bowiem w większości wciąż nie doczekali się grobów.

„Obowiązkiem państwa polskiego, obywateli, systemu edukacji jest przypominanie, że zbrodnia wołyńska była hekatombą, która nie mieściła się w głowie nawet biorąc pod uwagę rozmiar zbrodni dokonanych podczas II wojny światowej” – mówi dr Maciej Korkuć z Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie.

Oryginalny Artykuł na łamach NaszLidzbark ukazał się 11 lipca 2015 r. Nieco poprawiony, wraz z komentarzami przypominamy dzisiaj.

 Posted by at 1:02 pm
Lip 082018
 

Od 14 czerwca 2018 r. o ponad 10% wzrasta cena dostarczania wody i odprowadzenia ścieków w Lidzbarku Warmińskim. To skutek opracowania przez PWiK nowej taryfy dla zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków na terenie gminy miejskiej Lidzbark Warmiński. Nowe stawki zostały zatwierdzone przez regulatora, czyli twór o nazwie „Wody Polskie”.

9 marca 2018 r. PWiK w Lidzbarku Warmińskim złożyło do Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Białymstoku wniosek o zatwierdzenie nowego cennika, który obowiązywać będzie przez najbliższe 3 lata. Co ciekawe lidzbarskie wodociągi, skonstruowały go w taki sposób, że cena wody i odprowadzenia ścieków co roku będzie wyższa. Bez zbędnych formalności, czy uchwały Rady Miasta. I tak, cena dla indywidualnych gospodarstw kształtuje się następująco (cena wody i ścieków razem brutto):

od czerwca 2018 r. – 10,86 zł za m3

2019 r. – 11,11 zł za m3

do czerwca 2020 r. – 11,39 zł za m3

Do powyższych cen należy doliczyć rosnącą z roku na rok opłatę abonamentową za wodomierz. Cena wody i odprowadzania ścieków w naszej gminie rośnie znacznie szybciej niż wskaźnik inflacji. Być może spowodowane jest to nowymi inwestycjami, rozrostem administracji, wzrostem jego wynagrodzenia, tudzież zmniejszeniem się liczby mieszkańców (płatników). Na poniższym zestawieniu zamieszczono ceny wody wraz z odprowadzaniem ścieków.

Podkreślić należy, iż to lidzbarskie przedsiębiorstwo, należące w całości do gminy miejskiej,  wniosło o ustalenie takiego a nie innego cennika. Ciekawe przedstawia się skorelowanie galopujących cen wody z nie mniej progresywnie rosnącym  wynagrodzeniem prezesa „wodociągów” pana Buczyńskiego.

Czy radnych i Burmistrza martwi sytuacja, iż lidzbarczanie będą więcej płacili za wodę? Próżno szukać dyskusji na ten temat podczas posiedzeń komisji, czy sesjach Rady Miasta. Urzędnicy jakby nabrali wody w usta. Ot nadszedł czas zmian…

 Posted by at 8:33 pm
Cze 302018
 

Rada Miasta stanęła murem w obronie burmistrzowej pensji. W tej sprawie odbyły się aż 2 głosowania. 20 czerwca na sesji zwyczajnej, radni odrzucili projekt uchwały obniżającej wypłatę Burmistrza. Następnego dnia w głowie „miejskiego prawnika” Wademara Żbikowskiego, narodziła się nowa koncepcja i w związku z tym Przewodniczący Rady zwołał kolejną sesję (nadzyczajną). 26 czerwca na sesji nadzwyczajnej Rada Miasta przyjęła uchwałę o treści „Odmawia się podjęcia uchwały w sprawie ustalenia z dniem 1 lipca 2018 r. miesięcznego wynagrodzenia Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego […](pełna treść TUTAJ)”. Radny Grzmiączka wyraził obawę, iż podejmując uchwałę w sprawie odmowy podjęcia uchwały Rada Miasta ośmiesza się. Trudno nie zgodzić się z radnym, bowiem głosowanie w sprawie odmowy głosowania wydaje się kuriozalnym aktem, nie mającym umocowania w obowiązującym prawie. Czy więc była to uchwała czy tylko wołanie na puszczy? Podjęcie uchwały nawet tak niedorzecznej, wg. koncepcji „miejskiego prawnika” ma na celu przedłożenie jej wojewodzie. Należy czekać na ruch Wojewody w tej sprawie – dodał. Być może wyda zarządzenie nadzorcze uchylające uchwałę, wtedy będzie można odwołać się do sądu administracyjnego – skonstatował  „radca miejski” Żbikowski Waldemar.

Czy jednak Wojewoda ma jakiekolwiek uprawnienia nadzorcze dotyczące ustalenia lub braku ustalenia wysokości wynagrodzenia Burmistrza przez Radę Miasta? Wystarczyło go zapytać i rozwiać wątpliwości panujące w lidzbarskim środowisku „prawników miejskich”. Redakcja wysłała pytania w powyższej sprawie. Poniżej fragment odpowiedzi rzecznika/doradcy Wojewody pani Bożeny Ulewicz.

„[…]po stronie organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego powstała konieczność rewizji dotychczas ustalonego poziomu wynagrodzeń wójtów (burmistrzów, prezydentów miast, starostów i marszałków województw) oraz ewentualnego podjęcia w konsekwencji uchwał dostosowujących dotychczasową wysokość wynagrodzeń do poziomu nieprzekraczającego maksymalnych kwot wynikających z ww. Rozporządzenia, które będą obowiązywały od dnia 1 lipca 2018 r.

Przepisy ustawy z dnia 8  marca 1990 r. o samorządzie gminnym ( Dz. U. z 2018 r.      poz. 994  z późn. zm.), normujące postępowanie nadzorcze wojewody, ukierunkowane zostały na uchwały podejmowane przez radę gminy (art. 90-94). Na ich podstawie wojewoda posiada kompetencje do stwierdzenia nieważności uchwał niezgodnych z prawem, względnie kierowania do sądu administracyjnego skarg o stwierdzenie nieważności wadliwej uchwały.     A zatem jako organ nadzoru wojewoda jest uprawniony, aby w sposób formalny zareagować na już istniejące akty prawne, tj. podjęte przez radę gminy. Przepisy ww. ustawy nie przewidują natomiast stosowania instrumentów nadzorczych w przypadku niepodjęcia uchwały przez organ stanowiący gminy. Zaznaczyć przy tym należy, iż z art. 87 analizowanej ustawy wywodzi się kluczowa zasada, wedle której organy nadzoru mogą wkraczać w działalność gminną tylko w przypadkach określonych ustawami. W tej sytuacji, w przypadku biernej postawy rady gminy i niepodjęcia stosownej uchwały aktualizującej wynagrodzenie wójta, wojewoda może wezwać radę gminy do podjęcia działań zgodnych z prawem, nie wszczynając w tym zakresie postępowania nadzorczego[…]”

Wynika z tego, iż Wojewoda w zasadzie nic nie może w tejże spornej sprawie. Oczywiście może wrzucić do kosza tę „pseudo” uchwałę Rady Miasta, ale niczego to nie zmieni. Radni zdaje się są przeświadczeni, iż jak nie podejmą decyzji w sprawie obniżenia wynagrodzenia to otrzymywać on będzie przelewy w dotychczasowej wysokości. Brakowało na sesji pani skarbnik, która uświadomiła by radnych, iż wypłata w dotychczasowej wysokości stanowić będzie złamanie prawa i naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Ustawa jest aktem wyższej rangi niż uchwała Rady Miasta i stanowi prawo obowiązujące.

Redakcja NaszLidzbark przewiduje, iż w głowie „miejskiego prawnika” Żbikowskiego pojawi się jeszcze nowsza koncepcja i na jednej z kolejnych sesji przedstawiona będzie dokładna kopia uchwały w sprawie wynagrodzenia Burmistrza, którą radni jednomyślnie odrzucili na sesji 20 czerwca, a w 6 dni potem zadeklarowali, że w ogóle je nie podejmą. Niedługo wieczory humoru i satyry, czyżby Rada Miasta szykowała się do boju o „złotą szpilkę”?

W tym miejscu warto przypomnieć kampanię wyborczą Burmistrza Wiśniowskiego z 2014 r. gdzie deklarował m.in.

Jedna z obietnic wyborczych kandydata na Burmistrza Jacka Wiśniowskiego

Kiedy Rada Miasta już 2 razy podnosiła wynagrodzenie obecnemu Burmistrzowi, ten siedział cicho, już nie protestował jak w dniu objęcia urzędu, że w mieście jest bieda i Burmistrz nie może aż tyle zarabiać. Kiedy radni zbierają się specjalnie, aby „kombinować” co zrobić, aby Burmistrz nie zarabiał mniej te kilkaset złotych, także siedział cichutko. Ale…

Kiedy Burmistrz nielegalnie pobierał opłaty za usługi na cmentarzu komunalnym, uszczuplając w ten sposób kieszenie lidzbarczan, wtedy Rada Miasta zrobiła wszystko, aby sprawę „zamieść pod dywan”. Po przegranej w sądzie administracyjnym, wielu Lidzbarczan spodziewało się odzyskać swoje niemałe pieniądze, zabrane im niezgodnie z prawem. Burmistrz odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wtedy Rada Miasta nie stanęła po stronie mieszkańców, przyjmując za dobrą monetę punkt widzenia Burmistrza. Powstaje więc, pytanie: Kogo reprezentuje Rada Miasta – Jego mieszkańców czy „upartyjnego” Burmistrza.

Wcześniej o obniżeniu wynagrodzeń w samorządzie pisaliśmy w artykule „Wypłaty w samorządzie 20% w dół

 Posted by at 10:01 pm
Cze 252018
 

Niedzielne czerwcowe popołudnie. Centrum miasta Lidzbarka Warmińskiego

Leniwe niedzielne popołudnie w turystycznym miasteczku gdzieś na Warmii. Mekka kuracjuszy, kusząca licznymi zabytkami, ścieżkami spacerowymi tudzież jedynym w swoim rodzaju deptakiem. Miasto mężów znakomitych, wieszcza Krasickiego, astronoma Kopernika. Zdawać by się mogło, iż spacerując urokliwymi zaułkami Lidzbarka Warmińskiego, mijać będziemy tłumy spacerowiczów, turystów z całego świata chcących pooddychać zdrowym powietrzem oraz nacieszyć oko niepowtarzalną architekturą. Taki tłum ucieszy mieszkańców, liczne stragany i sklepiki pozwolą mieszkańcom nieźle zarobić na turystach i dzięki temu godnie żyć. W końcu dziesiątki milionów złotych z podatków, zainwestowane w turystykę szybko wrócą do kieszeni podatników. Miasto rozwija się i kwitnie, przybywa mieszkańców.

Lidzbark Warmiński. Centrum „turystycznego” miasta.

 

Jednak spacerując niedzielnym ciepłym popołudniem z niedowierzaniem obserwuję zupełnie puste ulice. Jakiś jegomość taszczy butelki w reklamówce, starsza pani z pieskiem okupuje ławeczkę. Gdzie są mieszkańcy? Gdzie turyści? Gdzie te dziesiątki sklepików, straganów z pamiątkami? Czyżby ogłoszono alarm bombowy…? Dziesiątki milionów z podatków mieszkańców wydano niecelowo, a tym samym zmarnowano potencjał finansowy? Co mogło pójść nie tak?

Odpowiedzi na powyższe pytanie próżno szukać u źródła, czyli w Urzędzie Miasta. Tam wszystko jest w najlepszym porządku. Idąc na jakąś większą imprezę, nieodzownym jest wysłuchanie mowy burmistrza o tym jak miasto rozwija się dynamicznie, a ludziom żyje dostatniej. Tu nic się nie zmieniło, czysty socjalizm z lubością uprawiany przez aparat urzędniczy jest stałym elementem naszego życia. Czy ludzie nadal dają się nabierać jak 30-40 lat temu? Okazuje się, że niestety tak. Wystarczy spojrzeć na nasze miasto chłodnym okiem, bez emocji. Puste ulice i chodniki świadczą o jednym – miasto wyludnia się, a przez to umiera. Na domiar złego, nasi przedstawiciele w samorządzie wybrali kierunek rozwoju miasta w oparciu o wskaźniki wzięte z sufitu. Rozwój małego miasta oparty o turystykę, gdzie nie ma w pobliżu absolutnie żadnego magnesu przyciągającego gości jest mrzonką. Lidzbark Warmiński nie leży nad morzem, nie mamy także gór, ani pięknej zabytkowej architektury, a tylko te czynniki są w stanie zapełnić ulice turystami. Wydawać by się mogło, iż postępowanie włodarzy miasta i powiatu jest po prostu bez sensu. W ocenie piszącego, nie jest tak do końca. Czytelnicy z pewnością zauważą pewną „zależność” w związku z inwestycjami „turystycznymi” i wydawaniem naszych pieniędzy. Większość z nich dzieje się wokół pewnego lidzbarskiego hotelu, a niektóre sztucznie tworzone imprezy, jak „czas na ser” (opłacane z naszych podatków) nawet na jego prywatnej posesji.

Na drugim biegunie tychże wzniosłych deklaracji o rozwoju miasta stoją zwykli ludzie. Bardzo wielu mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego mieszka w budynkach komunalnych. Wystarczy wizyta na klatkach schodowych, aby przekonać się, w jakim opłakanym stanie są te budowle. Zaniedbane, odrapane ściany, ostatni remont pamiętający czasy Gierka. Część z nich jest w ścisłym centrum miasta, bieda kryje się za tymi pięknymi fasadami, rewitalizowanymi za unijne pieniądze. Na domiar złego, opalane są piecami węglowymi. Miliony z naszych kieszeni, za miast iść na poprawę bytu lidzbarczan, wydawane są na budowę uzdrowiska… Ci sami ludzie, którzy sponsorują nepotyzm władz samorządowych, muszą często wybierać miedzy wykupieniem leków a jedzeniem. Najszybciej rozwijającą się gałęzią lokalnej gospodarki są sklepy z używaną odzieżą, w ścisłym centrum miasta jest ich już kilka.

W perspektywie następnych kilkunastu lat jakim miastem stanie się Lidzbark Warmiński? Biorąc pod uwagę plany obecnego Burmistrza Wiśniowskiego (kontynuatora Artura Wajsa) miasto wyludni się jeszcze bardziej i utonie w długach. Na ulicach pojawią się latające krzewy szarłatu lub bylicy.

Zabijanie miasta można jeszcze zatrzymać. Odrzucić tony propagandowego bełkotu, tysiące fotek Burmistrza z pseudo-zadowolonymi mieszkańcami. Trzeba realnie spojrzeć na codzienne życie mieszkańców, prawdziwe potrzeby miasta i dokonać wyboru.

 

 Posted by at 12:57 pm
Cze 192018
 

Od 1 lipca 2018 r. pensje samorządowców są obniżone o 20% (zasadnicze). Decyzję podjął Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, uzasadniając  iż „jest odpowiedzią na powszechne oczekiwania społeczne związane z pełnieniem funkcji publicznych”. Rada Miasta ustala wysokość wynagrodzenia Burmistrza, przy czym musi poruszać się w widełkach narzuconych przez ministra, który określa je w załączniku do rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych. Zmieniając ów załącznik, niejako automatycznie wpływa na wysokość wynagrodzenia samorządowców. W dół „lecą” nie tylko wypłaty Burmistrzów, ale także Starostów, ich zastępców, skarbników i innych. Niektóre samorządy już podjęły uchwały w sprawie ustalenia nowych zasad wynagradzania. Inne, jak nasz lidzbarski milczy w tej sprawie. Brak podjęcia uchwały nie niesie żadnych skutków prawnych, wojewoda nie może podjąć czynności nadzorczych. Jednak zgodnie z prawem, od lipca osoby objęte nowymi zasadami wynagrodzenia, nie mogą otrzymywać wynagrodzenia w dotychczasowej wysokości. Brak stosownej uchwały przez Radę Miasta, stanowi symboliczny protest przeciwko „dobrej zmianie”, która bezpośrednio dotknęła naszego przedstawiciela (w domyśle Burmistrza).

Burmistrz Wiśniowski zaraz po objęciu stanowiska (8 grudnia 2014r.) poprosił Radę Miasta o obniżenie wynagrodzenia. Miał to być wyraz dezaprobaty nowego Burmistrza wobec bardzo wysokiego wynagrodzenia swego poprzednika w realiach biedy panującej w naszym mieście. Rada Miasta zmniejszyła w sumie wynagrodzenie o 2 640 zł (z ok. 11 500zł). Bieda skończyła się już po roku za „rządów” Burmistrza Wiśniowskiego, bowiem przy kolejnych dwóch podwyżkach wynagrodzenia, jakie ustaliła Rada Miasta, już nie protestował. Obecnie mieszkańcy składają się na wynagrodzenie Burmistrza, które wynosi niewiele mniej niż jego poprzednika tj. 11 060 zł miesięcznie (plus tzw. „13”).  Od 1 lipca, wynagrodzenie zasadnicze obniżone o 20% przełoży się na ok. 9 442 zł wypłaty tj. będzie niższe o 1 618 zł.

Obecnie Starosta zarabia na swoim stanowisku 12 100 zł miesięcznie i jego wynagrodzenie nie było podnoszone od prawie 4 lat. Od 1 lipca otrzymywać będzie ok. 10 220 zł tj. o 1 880 zł mniej.

 Posted by at 10:30 pm