cze 252013
 

bipKażdy obywatel tego kraju ma prawo wglądu do dokumentów związanych z administracją publiczną. Można składać wnioski o udzielenie informacji publicznej dotyczącej między innymi:

1. Faktury opłacone ze środków publicznych

2. Listy obecności z zebrania wiejskiego

3. Umowy cywilno-prawne zawierane przez organy władzy publicznej z osobami fizycznymi

4. Wszelkie uchwały i decyzje administracyjne.

Dotyczące partii politycznych:

– jawności finansowania
– jawności majątku partii
– określenia reguł dofinansowania partii z budżetu państwa w akcie normatywnym powszechnie obowiązującym
– szczegółów sprawozdań finansowych składanych przez partie właściwym organom

 

Oczywiście to tylko kilka podanych dla przykładu informacji, po jakie może sięgać każdy obywatel naszego kraju. Jeśli choć złotówka wydana została z publicznych pieniędzy, to mamy prawo wiedzieć, komu i na jakiej podstawie ją wypłacono. Tak w wielkim skrócie można określić, do jakich informacji mamy prawo. Nie dotyczy to informacji opatrzonych klauzulą „niejawne”.

Kilka słów o tym, jak uzyskać interesujące nas informacje. Najprostszą metodą jest wysłanie maila do urzędu z takim wnioskiem. Jeśli nie chcemy, aby nas zidentyfikowano, nie musimy się nawet na nim podpisywać. Wystarczy anonimowy mail, w którym musimy podać podstawę prawną do uzyskania żądanych informacji, sposób i formę odpowiedzi urzędu na wniosek. Poniżej prawidłowo wypełniony wniosek o dostęp do informacji publicznej wysłany do urzędu mailem.

Na podstawie artykułu 61 Konstytucji RP wnoszę o udostępnienie: 

Wszystkich faktur wystawionych przez CKW Zamek sp. z o.o. dla Starostwa Powiatowego w Lidzbarku Warmińskim za lata 2011, 2012, i za rok bieżący. 

Informację proszę przesłać drogą elektroniczną w postaci skanów faktur na adres mailowy ….

 Pozdrawiam

 Andrzej

 Powyższy przykład wniosku o udzielenie informacji publicznej niechaj posłuży innym za wzór. Oczywiście można złożyć osobiście taki wniosek na piśmie, można nawet wnieść ustnie do protokołu i na wiele innych sposobów. Można namalować plakat na papierze toaletowym zawierający wniosek, jeśli będzie zawierał wyżej wymienione warunki, będzie skutecznym prawnie. Ustawodawca maksymalnie odformalizował składanie wniosków o dostęp do informacji publicznej.

Są jednak urzędy, które rozumieją prawo inaczej, tak po swojemu, chłopskiemu. Urzędnicy starają się maksymalnie utrudnić i zniechęcić potencjalnie zainteresowane osoby. Stosują nieprawne wybiegi, przekonują, że taki wniosek nie spełnia wymagań formalnych i powinien zawierać np. podpis elektroniczny czy inną formę poświadczenia tożsamości wnioskodawcy.

Przykładem niezgodnej z prawem odpowiedzi na wniosek złożony mailem niech będzie pismo, jakie otrzymałem ze Starostwa Powiatowego. Wspominałem o tym w jednym z poprzednich artykułów, poniżej zamieszczam skan.

Odpowiedź Starosty na wniosek o udostępnienie informacji publicznej.

Odpowiedź Starosty na wniosek o udostępnienie informacji publicznej.

Prawnie, taka odpowiedź nic nie znaczy i nie przerywa 14-dniowego terminu, w jakim urząd musi udzielić żądanej informacji. Po wyznaczonym ustawowo terminie, możemy złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność organu zobowiązanego do udzielenia informacji, w przypadku Starostwa Powiatowego będzie to bezczynność Starosty.

Podobnej treści wniosek (jak wyżej) złożyłem do Urzędu Miasta Lidzbarka Warmińskiego. Po 14-dniowym bezskutecznym oczekiwaniu na odpowiedź, złożyłem skargę do WSA na bezczynność Burmistrza. W bardzo naiwnym tłumaczeniu pan Burmistrz wyjaśnił, że mój wniosek trafił do spamu i dlatego nie został rozpatrzony. Co dziwne, kilka poprzednich wniosków i maili trafiało skutecznie. Co za pech, że akurat ten został potraktowany, jako spam. Poniżej zamieszczam skan odpowiedzi pana Burmistrza. Skany faktur już otrzymałem.

sad okregowy0006

 

Odpowiedź Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego.

Odpowiedź Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego.

Inny kuriozalny wręcz przykład – Na stronie BIP-u starostwa, brakuje oświadczenia majątkowego pana Starosty. Chcąc uzyskać wspomniany dokument wysłałem wniosek o jego udostępnienie do samego Wojewody Warmińsko-Mazurskiego. Starosta swoje oświadczenie majątkowe, między innymi przekazuje do wojewody, więc tam na pewno być musi, pomyślałem. Oto odpowiedź Wojewody:

„Witam jeszcze raz, nie otrzymałem potwierdzenia, a więc jeszcze raz informuję, że te oświadczenia majątkowe z mocy prawa są publikowane w BIP Starostwa Powiatowego.

 Alfred Wenzlawski

Biuro Wojewody„ 

Pan Wojewoda odsyła mnie do BIP-u, gdzie zgodnie z prawem takie oświadczenie musi być. Jednak jeśli go tam nie ma? Takie pytanie zwrotne odesłałem. Czekam na wyjaśnienie Wojewody.

Skarga na bezczynność urzędnika wniesiona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, sprawia cuda. Złożona na bezczynność Starosty spowodowała, że skany faktur wystawionych dla starostwa przez CKW Zamek, zostały mi przysłane. Na co więc czekał pan Starosta zwlekając z udzieleniem informacji? Na to, że się zniechęcę? Nic z tego.

Przykładem złego stosowania prawa przez urzędy niech będzie uzupełnienie do odpowiedzi jaką otrzymałem od Pana Burmistrza Artura Wajsa. Stara się nałożyć warunki, wykorzystania otrzymanej informacji. Na szczęście dla nas – obywateli, pismo to nie ma żadnego znaczenia prawnego. Są to pobożne życzenia urzędnika państwowego, zapewne poparte drogą ekspertyzą prawną jakiejś olsztyńskiej kancelarii, opłaconej przez nas. Niestety ich „porady” w tej materii są nic warte i warto panie Burmistrzu zastanowić się nad zmianą doradców. Biorą kasę i wypisują baśniowe pisma.

 

uzupełnienie

Dobrą praktyką udzielania informacji publicznej wykazał się Urząd Marszałkowski w Olsztynie. Na złożony wniosek o skany faktur wystawionych dla UM przez CKW Zamek (hotel Krasicki) czekałem zaledwie kilka dni. Bez paragrafów i wybiegów prawnych. Tam nikogo nie razi, że z publicznych pieniędzy urządza się imprezy w hotelu warte po 20 tysięcy złotych i więcej. Zebrane informacje o wysokości faktur wystawionych przez CKW Zamek dla instytucji samorządowych posłużą mi do napisania obszerniejszego artykułu, opublikowany prawdopodobnie będzie w jednym z ogólnopolskich dzienników.

Zachęcam wszystkich mieszkańców powiatu Lidzbarskiego, do sprawdzania przepływu pieniędzy w instytucjach samorządowych. To są nasze pieniądze i mamy pełne prawo mieć wpływ na to jak są wydawane.  Taka obywatelska sieć kontroli społecznej istnieje w bardzo wielu demokratycznych krajach i doskonale zdaje egzamin.

 Posted by at 6:00 pm
cze 202013
 
42 sesja Rady Miasta Lidzbarka Warmińskiego.

42 sesja Rady Miasta Lidzbarka Warmińskiego.

42 Sesja Rady Miasta Lidzbarka Warmińskiego, przebiegała spokojnie i kulturalnie, jak przystało na mężów zaufania wybranych w demokratycznych wyborach powszechnych. Nasi czcigodni reprezentanci przeprowadzali głosowania, a pan przewodniczący rady sprawnie całość prowadził. Obserwując trwającą sesję, odniosłem wrażenie, iż żyję w społeczeństwie pozbawionym problemów, a same miasto jest wzorcowym przykładem godnym naśladowania. Z tego lekkiego stanu upojenia szczęściem, wytrąciły mnie tylko pytania radnych skierowane do pana prezesa PGK, (16:40 w nagraniu) w których z troską pytano o stan realizacji przygotowań do odbioru odpadów komunalnych wg nowych wytycznych ministerstwa.

Pan Jan Krasnoborski zapewnił zebranych, iż nowe przepisy nie robią wrażenia na jego firmie i stawi czoła temu zadaniu. Stwierdził, że odpady są już selektywnie gromadzone i nowe przepisy w zasadzie nic nie zmienią. Sprawę właściwego segregowania odpadów przez mieszkańców i umieszczania ich w odpowiednich pojemnikach wg pana Prezesa ma załatwić właściwa edukacja obywateli, informacje i akcje plakatowe. Pomysł znakomity i godny naśladowania. Już nikt, żadne dziecko, czy przypadkowa osoba nie odważy się wrzucić papierka do pojemnika na szkło, czego konsekwencją byłoby podniesienie stawki z 12zł na 20zł (ze względu na zmieszanie odpadów). Słowa uznania za pomysł.

Do dalszej dyskusji nad tematem odpadów, przystąpił nasz burmistrz, który w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnił pytającym wszelkie wątpliwości dotyczące ustalonej ceny za odbiór śmieci i ich zagospodarowanie. Nie śmiem komentować tego, wszystko co trzeba zostało wyjaśnione.

Przypomnę tylko, że gmina miejska zaproponowała 1 242 000 zł na realizację zadania odbioru odpadów komunalnych wraz z ich zagospodarowaniem, a PGK jako jedyna przystępująca do przetargu firma ze stawką 1 153 786 zł go wygrała. Przetarg ważny jest do końca roku, po czym będzie musiał zostać ogłoszony nowy.

Pozwoliłem sobie zadzwonić do kilku okolicznych miast, aby dowiedzieć się, jakie stawki obowiązują za odbiór śmieci. I tak:

Orneta – 12 zł i 14 zł (odpowiednio segregowane i niesegregowane, liczone na jednego mieszkańca)

Bartoszyce – 7,50 zł i 14 zł

Górowo Iławeckie – 9,50 zł i 15 zł

Bisztynek – 7 zł i 12 zł (wygrała tam firma proponująca właśnie takie stawki, na sesji RM obniżono, więc prognozowane 9,95 zł i 14,92 zł)

Kętrzyn – 7,68 zł i 13,58 zł

Lidzbark Warmiński – 12 zł i 20 zł

Uważam taką sytuację za wielce niesprawiedliwą. To nasi radni mają rację i stawki muszą być najwyższe w województwie, a może i w Polsce. Wszyscy inni mylą się w wyliczeniach i powinni brać przykład z naszego miasta. Obywatele Lidzbarka są przecież zamożnymi ludźmi i stać ich na takie opłaty. Liczy się jakość, a ona przecież kosztuje.

Po raz pierwszy do opłat wliczone zostały garaże. W zależności od ich powierzchni wylicza się stawkę za odbiór śmieci. Sumarycznie więc, ilość płatników „śmieciowych” znacznie się zwiększyła, przy czym ilość generowanych śmieci pozostanie na tym samym poziomie. Właściciele garaży wyrzucali przecież swoje odpady do ogólnodostępnych pojemników. Matematyka, jaką poznałem w szkole podstawowej podpowiada mi, że wobec tego stawka za wywóz odpadów powinna się zmniejszyć a nie zwiększyć. Jednak biorąc pod uwagę, zmiany w programie nauczania matematyki, zmieniające się trendy w dodawaniu i dzieleniu mogę z całą pewnością przyjąć, iż nie mam racji. Moje założenie, że więcej podzielone na tyle samo daje mniej, jest nieprawdziwe. Na nic zdały się lata studiów i zdawania egzaminów z matematyki wyższej… teraz jest po prostu inaczej, nowocześniej.

Tego tematu nie wyczerpałem, ale nie chciałbym zanudzać czytelników moimi wywodami, pseudo-dziennikarskim pisaniem.

Ze spraw poruszanych na 42 sesji Rady Miasta, warto wspomnieć o sprawozdaniu Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego z działalności za okres od 16 maja do 13 czerwca 2013 roku. Interesujący jest pkt 6 tego dokumentu. Dowiadujemy się, że pan Burmistrz w imieniu mieszkańców zaciągnął kredyt w banku Pocztowym na sumę 7 888 286,06 zł wraz z odsetkami. Termin spłaty to 30.12.2027 rok. Moja córka była zachwycona tą informacją. Kiedy za kilkanaście lat wkroczy w dorosłe życie, będzie miała zaszczyt zacząć spłacać to zobowiązanie. Naszemu miastu należą się słowa uznania, że ma tak dużą zdolność kredytową, to zasługa naszej Rady Miasta i pana Burmistrza. Mam nadzieję, iż kredyty zaciągane w kolejnych latach będą nie mniej spektakularne i jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tym temacie.

Na zakończenie warto wspomnieć o obowiązującej już uchwale Rady Miasta w sprawie zmian Wieloletniej Prognozy Finansowej miasta Lidzbark Warmiński na lata 2013-2054 . W punkcie 4 owego dokumentu czytamy:

„Zwiększa się kwota długu w 2013 r. , która wynosi 21.169.459,02.”

To ponad 21 milionów nowych złotych. Wg urzędu statystycznego w 2012 roku liczba dorosłych mieszkańców miasta wynosi 13686 osób. Przeliczając, więc każdy dorosły mieszkaniec naszego miasta został obciążony przez Burmistrza długiem w wysokości 1 546,80 zł. I to nie jest ostatnie słowo naszej władzy. Można przyjąć, że jedna średnia emerytura, czy niewielka wypłata mieszkańca Lidzbarka pójdzie na spłatę kredytu, poprzez obciążanie go odpowiednio wysokimi podatkami i opłatami. Kto by się jednak przejmował takimi drobnostkami. Ważne jest tu i teraz. Martwienie się pozostawmy malkontentom i niedowierzającym w sukces działań naszych władz. Nasi włodarze mają przecież wizję rozwoju Lidzbarka Warmińskiego…

I jeszcze z prac naszej dzielnej Straży Miejskiej. W miesiącu maju wystawili 18 mandatów na kwotę 1 800 zł. Skierowali też 4 sprawy do sądu. Jednak okazuje się, że najbardziej potrzebni są do konwojowania dokumentów i przedmiotów wartościowych na potrzeby gminy, obowiązek ten w maju wykonali aż 28 razy. Od razu mi lżej, kiedy wiem że nasze dokumenty są bezpiecznie transportowane, dzięki działaniu tych dzielnych mężczyzn.

poniżej relacja wideo.

 Posted by at 10:43 am
cze 172013
 
9 Lidzbarski bieg uliczny. Zawodnicy przed startem na dystansie 10km.

9 Lidzbarski bieg uliczny. Zawodnicy przed startem na dystansie 10km.

16 czerwca 2013 roku odbył się 9 Lidzbarski bieg uliczny. Po raz pierwszy jedna z tras biegu liczyła aż 10km i do biegu na tym dystansie zgłosiło się najwięcej zawodników. Dopisała pogoda i dobra organizacja. Każdy z zawodników otrzymał pamiątkowy medal, a finaliści nagrody rzeczowe i pieniężne. Organizatorzy sprawnie zarządzali przebiegiem zawodów, najdłuższą trasę pilotował quad z 9 Warmińskiego pułku rozpoznawczego. Wojskowi byli jednym ze współorganizatorów 9 Lidzbarskiego biegu ulicznego.

Do dyspozycji biegaczy była polowa kuchnia pod namiotem. Tam można było zjeść smaczną grochówkę, napić się herbaty, kawy czy też po prostu odpocząć.

Była to bardzo udana impreza sportowa, jedna z niewielu w tym mieście. Zwycięzcą głównego biegu na 10km był zawodnik z Białegostoku, który dzień wcześniej wygrał podobny bieg w Warszawie.

Zamieściłem sporą liczbę zdjęć, są TUTAJ W GALERII

Trochę materiału wideo umieściłem poniżej, być może niektórzy uczestnicy znajdą tam siebie. Dodałem też swój osobisty akcent pod koniec. Osoby mające łącze internetowe o prędkości powyżej 3mb/s zachęcam to wybrania opcji HD  720p. Oglądajcie koniecznie z dźwiękiem.

 

Organizator podał wyniki:

W niedzielę 16 czerwca 2013r. odbył się IX Lidzbarski Bieg Uliczny. Zawodnicy podzieleni zostali na 5 kategorii wiekowych. O to wyniki:

W kategorii dziewcząt rocznik 2003 – 2005 dystans ok. 300 m

I miejsce Kinga Czerniewicz        1,47,00

II miejsce Kinga Pawelec             1,02,85

III miejsce Milena Walendziak   1,02,92

W kategorii chłopców rocznik 2003 – 2005 dystans ok. 300 m

I miejsce Oskar Żuk        1,00,27

II miejsce Rafał Ramotowski      1,00,84

III miejsce Bartek Mańkowski   1,01,43

W kategorii dziewcząt rocznik 2002 – 2000 dystans ok. 1 km

I miejsce Karolina Letkiewicz     3,16,08

II miejsce Zuzanna Rawińska     3,19,10

III miejsce Alicja Gołątek             3,21,06

W kategorii chłopców rocznik 2002 – 2000 dystans ok. 1 km

I miejsce Michał Łagocki              2,54,42

II miejsce Damian Wardal            3,00,84

III miejsce Dominik Bigaś             3,11,07

W kategorii dziewcząt rocznik 1999 – 1997 dystans ok. 2 km

I miejsce Aleksandra Żuk             6,23,10

II miejsce Agnieszka Wardal       6,38,16

III miejsce Małgorzata Wardal   6,48,47

W kategorii chłopców rocznik 1999 – 1997 dystans ok. 2 km

I miejsce Przemysław Karkowski             5,36,26

II miejsce Kamil Biernacki            5,36,98

III miejsce Marcin Wyrębek       5,57,58

W kategorii dziewcząt rocznik 1996 – 1992 dystans ok. 3 km

I miejsce Katarzyna Ługowska                  12,51,57

II miejsce Natalia Nowakowska                                15,23,41

W kategorii chłopców rocznik 1996 – 1992 dystans ok. 3 km

I miejsce Piotr Wiśniewski          10,40,71

II miejsce Paweł Mościanica      10,54,46

III miejsce Patryk Kaźmierczak 12,38,18

NAGRODĘ ZA NAJMŁODSZĄ ZAWODNICZKĘ OTRZYMAŁA MAJA CECOT URODZONA 25.11.2005 r.

NAGRODĘ ZA NAJMŁODSZEGO ZAWODNIKAOTRZYMAŁ JAN WALENDZIAK URODZONY 12.06.2005 r.

KATEGORIA OPEN 10 000 m – KOBIETY

I MIEJSCE MONIKA SAWICZ       45,21

II MIEJSCE EWA KOWALSKA      45,57

III MIEJSCE ŻANETA WOTA         46,18

W KATEGORII

DO 20 LAT

I miejsce Nina Jaremko                  46,45,12

II miejsce Patrycja Kościesza      49,04,13

20 – 30

I miejsce Monika Sawicz              45,21

II miejsce Żaneta Wota                                46,18

III miejsce Julita Gojło- Woźniak 46,44

30 – 40

I miejsce Alicja Walendziak         46,49

II miejsce Lidia Juchniewicz        47,04

III miejsce Alicja Topczewska     1,01,08

40 – 50

I miejsce Ewa Kowalska               45,57

II miejsce Beata Wójcik                53,38

III miejsce Grażyna Rogowska   1,06,35

50 +

I miejsce Aurelia Stołowska       53,04

 

KATEGORIA OPEN 10 000 m – MĘŻCZYŹNI

 

I MIEJSCE BOGUSŁAW ANDRZEJUK

II MIEJSCE PAWEŁ TARASIUK

III MIEJSCE PAWEŁ PSZCZÓŁKOWSKI

 

W KATEGORII

DO 20 LAT

I miejsce Mateusz Wiśniowski  41,23

II miejsce Tomasz Karpicki          42,43

20 – 30

I miejsce Paweł Tarasiuk             32,34

II miejsce Paweł Pszczółkowski                32,39

III miejsce Krzysztof Sulewski    34,44

30 – 40

I miejsce Bogusław Andrzejuk 31,46

II miejsce Tomasz Kowalski        34,21

III miejsce Andrzej Luśnia           34,45

40 – 50

I miejsce Tomasz Łazarewicz      35,03

II miejsce Arkadiusz Kasperski 39,21

III miejsce Jerzy Gwardiak          39,25

50 +

I miejsce Henryk Dobrzyński      41,23,64

II miejsce Piotr Matejko              42,14

III miejsce Ryszard Kwiatkowski               43,31

 

NAGRODĘ ZA NAJLEPSZĄ LIDZBARCZANKĘ OTRZYMAŁA MONIKA SAWICZ

NAGRODĘ ZA NAJLEPSZEGO LIDZBARCZANINA OTRZYMAŁ MARCIN POWIDEŁ

 Posted by at 8:35 am
cze 152013
 
Dzień otwarty w 9 Warmińskim pułku rozpoznawczym.

Dzień otwarty w 9 Warmińskim pułku rozpoznawczym.

Obserwując stan uzbrojenia, czy też wyposażenia naszego wojska zadałem sobie kilka pytań: Czy współczesne wojsko polskie jest w stanie zapewnić naszemu krajowi bezpieczeństwo i integralność granic? Czy też wobec jakiejkolwiek agresji z zewnątrz nasz kraj będzie w stanie bronić się sam? Czy obraz naszej współczesnej-nowoczesnej armii, jaki kreowany jest w mediach, oddaje rzeczywistą wartość bojową wojska polskiego? Odpowiedzi na te pytania szukałem dzisiaj, podczas dni otwartych 9 pułku rozpoznawczego. Niestety po dzisiejszej wizycie w jednostce wojskowej, odpowiedzi na pytania zawarte na wstępie to 3xNIE.

Współczesne wojsko polskie wyposażeniem i sprzętem na tle innych nowoczesnych armii przypomina te sprzed wybuchu II wojny światowej. Mimo że posiadamy, jako nieliczny na świecie kraj, całkowicie zawodową armię, nasi żołnierze bardziej przypominają urzędników niż obrońców ojczyzny.

Defilada wojskowa, jest pokazem siły i nowoczesnego uzbrojenia.

Ma pokazać naszym wrogom „patrzcie co was spotka jak nas zaatakujecie”. Nie mogło, więc zabraknąć takiej demonstracji w 9 Warmińskim pułku rozpoznawczym. Niestety, przemaszerowała przed nami cała rzesza wojskowych, ładnie ubrani i w mundurach galowych. Zamiast zgrabnych uniformów chciałbym zobaczyć masę sprzętu, nowoczesnego uzbrojenia, które każdy z żołnierzy dźwiga na sobie. Kilka „leciwych” zabawek pokazywano publiczności, jako dowód, że mamy super wypasiony sprzęt. Ilu z tych żołnierzy ma na wyposażeniu  sprzęt jak pokazywano? Kilku? Reszta jak za dawnych czasów ma na stanie starego dobrego kałasznikowa.

Obecnie idzie się do wojska, nie dla idei obrony ojczyzny tylko po to, aby mieć pracę.

Pakty i układy takie jak np. NATO, to fajna sprawa. W 1939 roku, nasz kraj miał gwarancję Anglii i Francji, że jeśli zaatakują nas Niemcy to oni zaraz przyjdą nam z pomocą. Faktycznie, wypowiedziano wojnę Hitlerowi, zwaną później „śmieszną wojną”, zyskała taki przydomek po tym jak obie te wielkie armie nie ruszyły palcem, aby Polsce pomóc. To po prostu się nie opłacało. Obecnie sytuacja jest identyczna, jak ta sprzed wojny. Zdolność bojowa naszej armii, wobec np. niemieckiej jest zerowa. Też mamy zapewnienia i układy. To tylko papier. Jak dojdzie do konfliktu np. o surowce mineralne, to wszelkie zapewnienia pójdą w zapomnienie. Liczy się kasa i tylko to. Nikt nie będzie ginął w czyimś imieniu. Nikt nie poświęci swoich żołnierzy, aby bronić tego zacofanego kraju na Wisłą, który nie potrafi otrząsnąć się z jarzma wszechobecnej korupcji jak też dewastacji własnej gospodarki.

Wracając do dzisiejszego pokazu.

Przekraczając bramę jednostki wojskowej, odniosłem wrażenie, że przenoszę się w czasie. Jak za czasów Stalina, czy Gierka oficjele zajęli miejsce na trybunie honorowej, a przed nią dumnie kroczyło piękne wojsko, bez jakiegokolwiek nowoczesnego wyposażenia. Pokazano quada i kilka zabytkowych już bojowych wozów piechoty, pamiętających czasy rewolucji francuskiej. Aby podnieść rangę imprezy, „zaproszono” szkoły i przedszkola. Całkiem jak ze stadionem miejskim, kiedy trzeba zrobić „tłum”. Dzieci wręczały kwiaty dowódcy, dowódca dawał medale i nagrody zasłużonym. Ksiądz Rożentalski awansował na pułkownika, zapewne zasłużył sobie na to poprzez wsparcie naszych żołnierzy w Afganistanie (poprzez gorliwą modlitwę w swym apartamencie przy ulicy Wiejskiej). Taki awans to spora podwyżka wynagrodzenia, potem wojskowa wysoka emerytura wypłacana z naszych podatków (obecna wypłata również). Chyba, że duchowny z Wiejskiej zrzekł się wynagrodzenia i przeznaczył je na np. dom dziecka (żartowałem). Pan Marszałek tłumaczył 4-letnim dzieciom, co to Afganistan i dlaczego nasi żołnierze muszą tam przebywać. Równie dobrze można szympansowi tłumaczyć trygonometrię. Tyle samo zrozumieją. Co mnie najbardziej uderzyło, to stwierdzenie, że nasi żołnierze jadą tam „łapać” bandytów. Ja tłumaczę to inaczej, jadą tam, żeby godnie zarobić, giną bo w naszym kraju nie ma pracy.

Kim są ci afgańscy bandyci, których trzeba zabić? W czasie okupacji hitlerowskiej, naziści nazywali bandytami polską partyzantkę. Afganistan to niepodległy kraj, obecnie okupowany przez międzynarodowe wojska, w tym polskie. Dla mieszkańców tego kraju, jesteśmy okupantami, a oni walczą z każdym, kto zabiera im wolność. Jak zginie polski żołnierz, to Talib – bandyta. Jak zginie Talib, to wtedy Polak – bohater, zabił bandytę. Afgańczycy to dumny naród, walczą każdym dostępnym sposobem z okupantem, podobnie jak Polacy z nazistami. Nie można być tak skrajnie nieobiektywnym. Niejaki pan Wajs, złożył podziękowania dowódcy pułku, za to, że tyle dobrego robią dla miasta. Pytanie, co konkretnie? Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to zapewnienie sporej ilości miejsc pracy w mieście urzędników i bezrobotnych. Niestety firma zwana wojskiem nie wytwarza dóbr konsumpcyjnych. Za wszystko, co tam się dzieje płacimy my – podatnicy. Kim jest współczesny polski żołnierz? Jest urzędnikiem, opłacanym z publicznej kasy.

Dziwi mnie zachowanie państwowych mediów, kreują nasze wojsko na jedno z najnowocześniejszych w Europie, a może i na świecie. Nikt jednak nie podaje ilości i klasy łodzi podwodnych, jaką dysponuje marynarka wojenna. Nikt nie wspomina też o pancernikach, lotniskowcach czy też nowoczesnych krążownikach. Po prostu to nie istnieje. Dostaliśmy za ciężką kasę, kilkanaście używanych i już przestarzałych F-16. Na nasze warunki to cud techniki, więc strzeliły korki szampana na wiwat. Cieszyć się z używanego sprzętu wojskowego? Tylko w Polsce. Nasze lotnictwo myśliwskie to amerykański używany sprzęt. O bombowcach nikt nie wspomina, bo nie istnieją w naszej armii, chyba, że w muzeum techniki. Podobnie jest w sferze wojsk pancernych, ile mamy czołgów, które nawiązałyby walkę z amerykańskim Abramsem, czy niemieckim Leopardem? Żadnego. W jednostce wojskowej na ulicy Kalinowskiego, używa się sprzętu produkcji radzieckiej pochodzącego z lat 70-tych. Stacje zagłuszające „Grażyna” czy nasłuchowe „Lena” to technika żywcem wyjęta z czasów wczesnego Gierka, czy nawet Gomółki. Radiostacja „140”-tka oparta na lampie elektronowej. Szczytem możliwości w czasach, kiedy służyłem w tej jednostce, było nawiązanie łączności z wozem bojowym stacjonującym w ….Bobrowniku. Co tam jest jeszcze nie będę pisał, bo jeszcze zdradzę tajemnicę wojskową.

Atrakcją dnia i przysłowiowym gwoździem, było wyskoczenie z zabytkowego śmigłowca trojga śmiałków i bezpieczne ich lądowanie na spadochronie przed zachwyconą publicznością. Ten heroiczny i bohaterski czyn doskonale oddaje ducha naszej armii. Żadna inne wojsko na świecie nie odważyłaby się na tak ryzykowny pokaz. Medale i awanse wręczone, wynudzone dzieci w końcu ożywione, można więc pójść na zasłużony poczęstunek, przy obfitym bufecie serwowanym przez kuchnię jednego z hoteli.

Jak uzdrowić polską armię? To bardzo proste – odpolitycznić.

Kiedy wstąpiłem do armii, pewien kapitan oprowadzając nas po izbie tradycji radził nam, co robić w razie wojny. Stwierdził „ weźcie swojego kałasza, tyle amunicji ile udźwigniecie i uciekajcie do lasu, wtedy może coś wskóracie”

Stwierdzenie tego kapitana jest właściwą puentą tego przydługawego artykułu.

Kilka zdjęć z uroczystości można obejrzeć TUTAJ

4 minutowy materiał wideo, zachęcam do wybrania jakości HD 720p. Nie miałem osłony przeciwwietrznej na mikrofon, więc trochę jest trochę zakłóceń.

 

 

 Posted by at 10:05 am
cze 142013
 
Okładka książki

Okładka książki

 Lada moment w księgarniach ukaże się szósty tomik poetycki Andrzeja Ballo.  Książkę wydaje  warszawskie Wydawnictwo Barbelo,  które ma zamiar potraktować autora i jego dzieło z dużym promocyjnym rozmachem. Autor jest mieszkańcem naszego miasta. Na szczęście i niestety, ponieważ jest postacią dość kontrowersyjną. Zaryzykowałem i poprosiłem go o krótki wywiad. Zgodził się pod warunkiem, że będę mówił basem.

Sądzisz, że mieszkańcy naszego miasta czytują poezję?

Podejrzewam, że najbardziej poczytną książką w naszym mieście jest katechizm, zaraz przed Kodeksem Ruchu Drogowego. Wcale się nie dziwię. Być może znajdzie się tu jednak kilkunastu dewiantów, którzy od czasu do czasu przetrawią jakąś poezję, może nawet i moją. Wiersze skłaniają do refleksji a na nią nie ma miejsca w tym pięknym mieście. Tu trzeba ciągle uważać żeby się nie potknąć albo nie wpaść do wykopu…

Mała popularność poezji nie zniechęca Cię do jej pisania? 

Piszę wiersze ponieważ odczuwam jakiś wewnętrzny imperatyw. Nie jest to kaprys i nie jest to mam nadzieję grafomania czy twórczość ludowa. Zapisuję to, co niezbędne. Nie piszę bo powinienem. Wielki polski poeta Józef Czechowicz zniszczył około pół tysiąca swoich wierszy. Oczywiście przed publikacją. Ja niszczę te zbędne jeszcze przed zapisaniem. Oprócz poezji pisuję też prozę. Sztuki teatralne, scenariusze filmowe, opowiadania, felietony itp.

Łatwo być literatem?

Tak, literatura jest bardzo prosta. Wystarczy usiąść i ją napisać.( śmiech)

Nasze miasto jest dla Ciebie inspiracją? Napisałeś coś o nim? Jak je literacko postrzegasz?

Miasto to ludzie z ich nadziejami, marzeniami, oczekiwaniami, snami, pracą, miłością i tragediami. Jest najbliższą mi rzeczywistością.  Trudno się do niej nie odnieść. Ostatnio o Lidzbarku piszą pochodzący stąd twórcy min. prof. Z. Mikołejko w swojej „ Jak błądzić skutecznie”, czy mój przyjaciel, zacny poeta Andrzej Niewiadomski w „ Mapie. Prolegomenie”. Zainspirowany miastem a właściwie stosunkami społecznymi w nim obecnie panującymi napisałem dwie sztuki teatralne i kilka wierszy. ”Śniło mi się miasto, z którego nie mogę wyjechać”… piszę w swoim wierszu dając wyraz nierealności tego miasta i mentalności mieszkańców..Wyczuwam jakiś tragizm w tym mieście, który pomieszany z absurdem urzędniczych działań i wypełniającą przestrzeń kulturową groteską tworzy atmosferę złowieszczego zawieszenia. Tu nie ma tej czytelności, lekkości międzyludzkiej i ludyczności jak w powieściach Steinbecka, choćby w „Tortila Flat”. Bardziej przypomina mi to Dickensowską prozę zabarwioną wyzyskiem, pazernością, żądzą zysku i władzy. Oczywiście lekko demonizuję, ale literacko. Jednakże przestrzeń międzyludzką lepiej wypełniać życzliwością, nadziejami, perspektywami niż kostka brukową i asfaltem. Epatowanie władzą, urzędem, statusem materialnym w społeczności niedostatku, bezrobocia i jakiegoś wycofania jest dużym nietaktem a wręcz głupotą. Nie powinno się swojego wysokiego poczucia wartości budować w taki sposób.

W lidzbarskiej Jagiellonce w Galerii Sław „wisisz” podobno obok naszego marszałka i burmistrza… Jak Ci jest z tym.?

To oni też coś napisali…? (śmiech).Poczytałbym przed snem.

Jak Ci się żyję w naszym mieście?

Nieśpiesznie. Dzielę los większości obywateli dzielnie walcząc z niedostatkiem i znużeniem.  Chętnie korzystam ze stoisk „30 % taniej” w pobliskim Lidlu. Moje życie społeczne ogranicza się do mnie ,do moich dzieci i kilku przyjaciół. Resztę znam z plotek i z doniesień prasowych. (śmiech)

Podobno masz zamiar wyjechać?

Raczej tak. Pisać mogę przecież wszędzie. Czekam, aż dorośnie moja kilkunastoletnia córka, która zresztą także chce opuścić nasze miasteczko i to z całkiem logicznych powodów. Zresztą moglibyśmy (jak proponuję w swojej sztuce) zasłonić albo ukryć nasze miasto na kilkadziesiąt lat. Może czas coś w nim zmieni? Może biskup Krasicki się zreinkarnuje? Może ktoś kopiąc ogródek znajdzie złoża uranu?.Tu zdarzyć może się wszystko. Uwielbiam absurd, ale w literaturze. W życiu bywa śmiercionośny, zwłaszcza w codziennym wydaniu.

Co sądzisz o kulturze w Lidzbarku.?

Jeszcze się nie odnalazła..

A lokalna polityka ?

Podobnież, choć leży trochę niżej.

Nie da się nie zauważyć, że czytasz nagminnie Nasz Lidzbark i chętnie komentujesz.

Rzeczywiście. Jest to dobre miejsce obserwacji i poligon doświadczalny. Na początku byłem nastawiony dość krytycznie. Potem po zastosowaniu odpowiedniej diety przywykłem. Lubię obserwacje socjologiczne. Dlatego uwielbiam też poczytać Zygmunta Baumana, choć i jego Lidzbark wprawiłby w zakłopotanie.

Nie bądź cyniczny.

Lubię być cyniczny. Takie mam DNA.

Jakie masz plany artystyczne na ten rok?

Wydam najprawdopodobniej jeszcze jedną książkę. Tym razem prozę. Prawdopodobnie jesienią będzie można zobaczyć w warszawskich teatrach jedną z moich sztuk. Realizuję etiudę filmową według własnego scenariusza, tu na miejscu w Lidzbarku. Mam kilka pomysłów na filmy dokumentalne o naszym mieście. Takie lekko sfabularyzowane i niekoniecznie offowe. Może uda mi się, któryś zrealizować. Zresztą nigdzie mi się nie śpieszy.  Jestem już po obiedzie.

Dziękuję więc za sympatyczną rozmowę!

Dziękuję i ja! Zachęcam do kupienia mojego nowego tomiku a nawet do przeczytania. Pozdrawiam czytelników Naszego Lidzbarka, nawet tych, którzy czytają go pod urzędniczym biurkiem.

 Posted by at 2:21 pm