paź 122013
 

 Wszelka działalność organów władzy w państwie demokratycznym opiera się na odpowiednich przepisach prawa zawartych w ustawach. Najważniejszym dokumentem prawnym jest oczywiście Konstytucja. Do jej zapisów muszą stosować się wszystkie urzędy – od centralnych aż po najmniejsze gdzieś tam na prowincji. W dalszej kolejności „ważności” znajdują się pozostałe ustawy, które można podzielić na „uniwersalne” np. Ustawa o dostępie do informacji publicznej i ustawy regulujące funkcjonowanie konkretnych podmiotów prawnych np. ustawa o samorządzie gminnym, powiatowym itp. Na równi z ustawami moc prawną mają kodeksy. Są to zbiory przepisów regulujących określoną dziedzinę stosunków społecznych np. Kodeks Postępowania Administracyjnego.

Urzędnicy muszą znać przepisy prawa, którym się posługują, to podstawowa zasada zaufania społecznego, szczególnie dotyczy to kierowników jednostek samorządowych. Osoby sprawujące te funkcje w sposób szczególny zobligowane są do tego, by w kwestiach prawnych nie popełniać błędów a wszelkie nieścisłości rozwiązywać rzetelnie, w razie wątpliwości odwołując się do orzeczeń sądów administracyjnych.  Nie powinno zaistnieć podejrzenie, iż urzędnik wydający decyzje lub powołujący się na przepisy prawa popełniła błędy. Tak jak od sądów wymagamy sprawiedliwego wyroku, podobnie od urzędników wymagać należy wiedzy i rzetelności. Pismo z urzędu opatrzone pieczęciami i powołujące się na konkretne przepisy winno wzbudzać zaufanie.

25 września 2013 roku złożyłem do UM wniosek o udzielenie informacji publicznej. Poniżej treść mojego wniosku:

Na podstawie art. 61 konstytucji RP wnoszę o udostępnienie informacji na temat: 

1. Wszystkich umów o dzieło zawartych przez gminę miejską Lidzbark za rok 2011 i 2012

 2. Wszystkich umów-zleceń zawartych przez gminę miejską Lidzbark Warmiński za rok 2011 i 2012 3. Wszystkich umów dotyczących promocji urzędu miasta Lidzbarka Warmińskiego za rok 2011 i 2012

Wnioskowane informacje w postaci skanów wyżej wymienionych umów proszę nagrać na nośnik DVD/CD i powiadomić wnioskodawcę mailem redeakcja@naszlidzbark.pl o terminie i miejscu odbioru. 

Tutaj odpowiedź Burmistrza na wniosek:

[gview file=”http://www.naszlidzbark.pl/wp-content/uploads/2013/10/Odpowiedź-Burmistrza-na-wniosek-.pdf”]

Analizując treść odpowiedzi pod kątem prawnym można dojść do wniosku, że pan Burmistrz stosuje przepisy wg własnego uznania i w sposób wybiórczy (a nawet twórczy). Bezprawne naliczenie niemałych kosztów w związku z realizacją wniosku, może mieć na celu odstraszenie wnioskodawcy i wywarcie na nim presji, aby zmienił lub anulował wniosek. W dalszej części artykułu zostanie dokonana analiza prawna powyższego pisma wraz z redakcyjnym komentarzem.

 „1.         Na podstawie art. 23g ust. 3 ustawy z dnia 6 września 200 lr. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2001r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.) uznaję, że wnosi Pan o udzielenie informacji w celu dalszego wykorzystania i wzywam Pana do uzupełnienia wniosku[…] Nieuzupełnienie wniosku w terminie 7 dni spowoduje pozostawienie go bez rozpoznania.”

Powyższy zapis stoi w sprzeczności z art. 2 par. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej

„Od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego.”

Organ nie posiada żadnych uprawnień do żądania wyjaśnienia przez wnioskodawcę, w jakim celu wnioskodawca żąda udostępnienia informacji publicznej. Analogicznie żaden z tych organów nie dysponuje podstawą prawną do „przekwalifikowania” złożonego żądania udostępnienia informacji publicznej w żądanie ponownego wykorzystania informacji – wyrok WSA II SA/Kr 1366/12 jak też NSA I OSK 837/13, I OSK 805/13. Tak więc, każde żądanie Burmistrza, Starosty aby wnioskodawca zmienił/uzupełnił wniosek jest działaniem bezprawnym. Dalej, nie rozpoznanie wniosku przez organ może być podjęte tylko i wyłącznie na drodze decyzji administracyjnej.

Punkt 2 pisma   od Burmistrza „Jednocześnie, niezależne od kwestii złożenia prawidłowego wniosku, działając na podstawie art. 13 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 6 września 2001r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2001r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.) informuję[…]” Jest w zgodzie z obowiązującym prawem i w tym przypadku ma zastosowanie.

Należy zauważyć, iż Burmistrz powołując się na art. 13 par 1 i 2 „1. Udostępnianie  informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku, z zastrzeżeniem ust. 2 i art. 15 ust. 2.” – stosuje go na własne potrzeby. Z jednej strony zasłania się jego zapisami, z drugiej całkowicie je ignorując. Z wielu złożonych wniosków o uzyskanie informacji publicznej do UM, tylko jeden został zrealizowany w ustawowym terminie (ten o podatkach, jakie płaci hotel). Burmistrz czeka dokładnie 14 dni, po czym przysyła informację, iż należy złożyć wniosek ponownie, bo będzie to informacja do dalszego wykorzystywania itp. Wnioskuję, iż stara się w ten sposób maksymalnie opóźnić i utrudnić realizację prawa do uzyskiwania informacji publicznej. Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, będę zmuszony dochodzić tego konstytucyjnego prawa na drodze prawnej, poprzez powiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Burmistrza Artura Wajsa.

Punkt 3 odpowiedzi Burmistrza „3. „Na podstawie art. 15 ust. 1 i 2 oraz art. 23c ust. 1 i 2 ustawy z dnia 6 września 200lr. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2001r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.) informuję, iż nakładam na Pana opłatę za udostępnienie informacji publicznej, odpowiadającą kosztom jej wykonania, wynoszącą 0,50 zł. za każdą zeskanowaną stronę, co przy ilości stron wynoszącej 1426 stron, oznacza opłatę w kwocie 713,00 zł.[…]”

Kolejny przykład niezasadnego stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tutaj sądy administracyjne wielokrotnie rozpatrywały podobne kwestie i tak wyrok WSA w Warszawie z dnia 8 lipca 2010 (II SAB/Wa 113/10):

„Dopuszczalne jest pobieranie opłaty odpowiadającej rzeczywistym kosztom (np. kopiowania dokumentów), a w zasadzie nie jest dozwolone żądanie opłaty z tytułu konieczności wykonywania dodatkowej pracy przez pracowników podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej.[…]”

Oznacza to, że nie może być kosztem dodatkowym praca urzędników w celu realizacji wniosku, gdyż organ ustawowo zobowiązany jest do tego. Skanowanie dokumentów nie pociąga za sobą innych kosztów niż czas pracy osoby wykonującej to zajęcie. Dodatkowo brak podstawy prawnej, na jakiej wyliczono koszt skanowania jednej strony – 50 groszy. Kuriozalnym wydaje się zasugerowanie przez organ, możliwości powierzenia tej pracy podmiotowi zewnętrznemu – brak podstawy prawnej.

Dalej Burmistrz pisze: „konieczności sprawdzenia każdej umowy, w zakresie danych niepodlegających ujawnieniu, dotyczących ochrony danych osobowych i tajemnicy przedsiębiorstwa.”

Powyższe twierdzenie jest dowodem nikłej znajomości orzecznictwa w podobnych sprawach. 8 listopada 2012 roku Sąd Najwyższy w wyroku Sygn. akt I CSK 190/12 orzekł, że:

Nazwiska i imiona osób, z którymi miasto zawiera umowy o dzieło lub zlecenia, nie są chronione ze względu na prywatność, co oznacza, że gmina musi je ujawnić na żądanie każdego, kto tego zażąda”

Gdyby Burmistrz był zaznajomiony z powyższym wyrokiem, nie musiałby sprawdzać umów pod kątem ochrony danych osobowych. Mówiąc wprost – dane osobowe osób prywatnych, przedsiębiorstw i innych podmiotów, jakie widnieją na umowach z gminą nie są w tych przypadkach chronione.

I ostatnia kwestia w piśmie od Burmistrza: „Odnośnie Pańskiego wniosku o udostępnienie umów w zakresie promocji miasta informuję Pana, że nie istnieje kategoria umów dotyczących promocji miasta.[…]”

We wniosku, który zacytowałem na początku artykułu nie ma mowy o umowach dotyczących „promocji miasta” tylko „promocji urzędu”. W swoim piśmie z dnia 16 sierpnia 2013 roku tak pisze Burmistrz Artur Wajs

pismo 13 sierpień

Z powyższego wynika, że istnieje kategoria „promocja urzędu” i o taką informację wnosiłem.

Zakończenie.

Biorąc pod uwagę powyższy tekst można odnieść wrażenie, że udzielenie informacji publicznej leży w gestii dobrej woli Burmistrza, a nie jego obowiązku. Dodatkowo posługiwanie się przez niego ustawą o dostępie do informacji publicznej w sposób nieumiejętny rodzi przypuszczenie, co do jego wiedzy i kompetencji w tej sprawie. Dalsze wnioski pozostawiam czytelnikom.

Sprawa z pewnością trafi do WSA w Olsztynie. Niezawisły sędzia, mam nadzieję, podzieli mój punkt widzenia na powyższy temat.

 Posted by at 5:13 pm
paź 102013
 
LOUIE FONTAINE STARLIGHT SEARCHERS

LOUIE FONTAINE and  STARLIGHT SEARCHERS

9 Października 2013 roku na scenie głównej lidzbarskiego domu kultury zagrał Louie Fontaine & Starlight Searchers. Jak przystało na profesjonalnych muzyków – nie zrazili się delikatnie mówiąc niską frekwencją na widowni i dali wspaniały koncert. Kilkunastu widzów na sali sprawiło iście kameralną atmosferę. Muzycy zaproponowali aby ktoś z widowni zagrał wraz z nimi. Zgłosił się młody gitarzysta z lidzbarskiego zespołu rockowego pokazał, że umie grać – wstydu nie przyniósł.

Wieczorny koncert był dobrym zakończeniem wspaniałego październikowego dnia. Poniżej krótka relacja wideo  (HD) z koncertu i kilka zdjęć.

 

[nggallery id=3]

 

 Posted by at 1:29 pm
paź 072013
 

W skali makro.

Jak podaje „Rzeczypospolita” liczba emigrantów ciągle rośnie i w tym roku osiągnie rekordowy wysoki poziom 2,27 mln osób. Zwiększa się też liczba tzw. rezydentów, czyli Polaków przebywających za granicą ponad rok czasu – obecnie wynosi 1,6 mln ludzi. Z Polski wciąż emigruje najlepszy kapitał ludzki, ambitni młodzi ludzie upatrują na obczyźnie szansy dla siebie, a przede wszystkim dla swoich dzieci. Urodzone za granicą nie chcą jechać do Polski, uważając ten kraj za obcy i dziki.

Poniżej spot wyborczy Platformy Obywatelskiej z 2007 roku. Kto z nas jeszcze pamięta radosny głos Tuska…proszę obejrzeć.

„Już wkrótce rodacy zaczną wracać z emigracji, bo praca tu będzie się opłacać” – tylko zagłosujcie na PO, obiecywał obecny premier Tusk. Gdyby tez człowiek miał odrobinę godności i honoru, to w chwili obecnej powinien rozwiązać rząd a sam podać się do dymisji. Obiecał coś fundamentalnego i nie dotrzymał słowa. Przyzwoitość nakazuje wejście na sejmową mównicę, przeproszenie wszystkich za to czego nie zrobił i wycofanie się życia politycznego.

Niestety, uprawianie polityki po polsku to głoszenie pustych nic nie znaczących obietnic. Polacy być może po raz kolejny dadzą się nabrać, a unia europejska będzie jak dawniej sypać pieniędzmi, za które zwiążemy koniec z końcem. Co jednak się stanie, kiedy zabraknie szerokiego strumienia euro?

W skali mikro.

To rozwój przemysłowy i miejsca pracy przyciągają ludzi do osiedlania się, a nie walory turystyczne. Koncepcja rozwoju Lidzbarka Warmińskiego jako miasta turystycznego jest więc chybiona. Władze nie czynią starań aby przyciągać inwestorów. Dalszy odpływ ludności mogą zahamować tylko inwestycje sektora prywatnego a przez to zwiększenie ilości miejsc pracy.

Kampania wyborcza dzięki której wybrano obecnego burmistrza skupiała się na obietnicach wybudowania ścieżki rowerowej czy zwiększenia ilości miejsc parkingowych w centrum miasta(tak, to nie żart). Zastanawiające jest, że w obietnicach wyborczych komitetu „Nasza Mała Ojczyzna” z 2006 roku widzimy budowę kortów tenisowych w miejscu suchej fosy – taką samą obietnicę widzimy też w roku 2011-tym. W żadnej deklaracji nie padły słowa „zmniejszymy bezrobocie w mieście”, „przyciągniemy nowych inwestorów”, „stworzymy 1000 miejsc pracy”. Posiadanie jednego wielkiego zakładu pracy w Lidzbarku jest wygodne dla władzy. Można przez to kontrolować mieszkańców, zamykać im usta pod groźbą utraty zatrudnienia. Wystarczy zobaczyć co się dzieje w pobliskim Dobrym Mieście, firmy powstają jak grzyby po deszczu, ludzie mają pracę, wielkie hale wyrastają jedna po drugiej. Jadąc do Olsztyna, zastanawiam się zawsze, dlaczego taki Neonet nie wybudował swojej siedziby w Lidzbarku?

Obecni włodarze rządzą miastem opierając się na podwójnej moralności. Z jednej strony ładnie uśmiechają się z plakatów wyborczych – chcą dobra mieszkańców,  a z drugiej mają głęboko ich w poważaniu. Liczy się tylko interes partii i jego członków czy to w skali makro czy mikro. Dla przypomnienia, poniżej jeden z plakatów wyborczych z 2006 roku, proszę uważnie przeczytać.

ulotka wyborcza w kampanii z 2006 roku.

ulotka wyborcza w kampanii z 2006 roku.

 Posted by at 1:51 pm
wrz 292013
 

Mglisty i senny poranek przywitał organizatorów imprezy „Międzynarodowa niedziela Cittaslow” w Lidzbarku Warmińskim. Na okazałej scenie pod Wysoką Bramą pani Kasia Radulewicz i pan Bartłomiej Zdanowicz w kilku słowach wyjaśnili zgromadzonym mieszkańcom, co to jest Cittaslow i jak ważne to dla mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego, że należą do tej sieci. Dowiedziałem się, że do Cittaslow należy wiele państw np. Australia, Austria, Belgia, Kanada, Chiny, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Węgry, Irlandia i Włochy (prawie jak ONZ;)).

Nie jest to relacja z tej imprezy, byłem tam kilkanaście minut. Nie mam więc prawa oceniać, czy była udana i spełniła założenia organizatorów. Wielkim nieobecnym na otwarciu, był główny koordynator sieci Cittaslow niezastąpiony – Artur Wajs.

Były konkursy wiedzy o Cittaslow, wystąpiły zespoły wokalno-taneczne, odbył się też pokaz walk rycerskich. Kilka zdjęć na końcu artykułu.

Cittaslow – Międzynarodowa sieć miast dobrego życia, takie motto widnieje na jej oficjalnej polskiej stronie internetowej.

Mimo intensywnej akcji propagandowej nadal nie mogę pojąć, dlaczego lidzbarscy radni uchwalili przystąpienie naszego miasta do sieci Cittaslow i komu ma to służyć. Polityka obecnej władzy opiera się na faktach dokonanych, bez jakichkolwiek konsultacji społecznych. Gminę tworzą mieszkańcy, wiec wypadałoby ich zapytać o takie kwestie jak przynależność do nieznanej nikomu organizacji rodem z Włoch. Teraz mleko się wylało i trwa akcja „uświadamiania” obywateli jak to dobrze im służy to całe Cittaslow, czyli rzeczywistość postawiona na opak. Najpierw powinny być konsultacje z mieszkańcami, przedstawienie zalet i kosztów, a potem głosowanie o akces do tej sieci.

Dlaczego Lidzbark Warmiński przystąpił do sieci Cittaslow?

Być może jestem odporny na przyswajanie wiedzy w zakresie zarządzania jednym z najbiedniejszych miast w kraju. Jednak pewne ostrożne wnioski można wyciągnąć.

Do sieci „dobrego życia” przystąpiło kilkanaście polskich miast. Znamiennym jest fakt, że zdecydowana ich większość znajduje się w województwie Warmińsko-Mazurskim, gdzie rolę marszałka sprawuje były nauczyciel wychowania fizycznego pan Protas. Być może jest miedzy tym jakieś powiązanie? Może pan marszałek lobbuje przystępowanie kolejnych miast podległym (partyjnie) burmistrzom? Osobnym pytaniem, na które na razie nie zdążyłem znaleźć odpowiedzi, jest: „ilu burmistrzów i członków rad miejskich miast będących członkami Cittaslow należy do PO?”.

Dalej próbuję znaleźć relację pomiędzy poziomem życia Polaków, a przynależnością do sieci Cittaslow.

Główny Urząd Statystyczny – źródło tak chętnie używanych liczb przez pana Burmistrza Wajsa w propagandowych przemówieniach, opublikował niedawno bardzo ciekawy dokument pt. „Jakość  życia. Kapitał społeczny, ubóstwo i wykluczenie społeczne w Polsce” do pobrania TUTAJ . Ta ponad 300-stu stronicowa praca dostarcza bardzo ciekawych danych. Pokazuje w przejrzystej formie obszary naszego kraju, gdzie występuje największa bieda i ubóstwo.

ubóstwo-życia

Mapa ubóstwa w Polsce. Najgorzej jest w Warmińsko-Mazurskim.

Powyższe dane są bardzo niepokojące, biorąc pod uwagę średni wskaźnik dla kraju wynoszący 14. Można przyjąć, że nieudolne zarządzanie województwem przyczynia się do coraz większego pogłębiania nędzy i ubóstwa jego mieszkańców.

ubóstwo-braku-równowagi

Ubóstwo równowagi budżetowej, czyli gdzie najszybciej kończą się pieniądze i nie starcza „do pierwszego”

Znowu niechlubne pierwsze miejsce przypada naszemu województwu.

zadowolenie-z-życia_

Mieszkańcy Warmińsko-Mazurskiego najmniej zadowoleni z życia.

Wobec  powyższych danych zastanawiającym jest, że prym w ilości miast należących do Cittaslow wiedzie województwo, w którym ludzie żyją w największym ubóstwie. Można przyjąć, że stanowimy „czarną owcę” w tej sieci. Być może pan Protas spełnia jakieś swoje chore ambicje bycia Europejczykiem, a my jesteśmy tylko pionkami w jego grze. Jedno jest pewne – jesteśmy najuboższymi mieszkańcami kraju i przynależność do sieci miast dobrego życia jest irracjonalne, a nawet głupie.

 

Jedno zdjęcie  spod urzędu pracy, gdzie w biały dzień włączone jest oświetlenie zewnętrzne. To taka „oszczędność”.

[nggallery id=2]

 

 

 Posted by at 10:25 pm
wrz 262013
 
7-9 czerwiec, Zgromadzenie Ogólne Cittaslow. Turcja.

7-9 czerwiec, Zgromadzenie Ogólne Cittaslow. Turcja.

Najbliższa niedziela będzie szczególnie pracowita dla Burmistrza naszego miasta, gdyż zamiast zwyczajowego dyżuru w szpitalu, organizuje tego dnia „Światową Niedzielę Cittaslow”. Mieszkańcy Lidzbarka Warmińskiego nie mogą się już doczekać tego jakże doniosłego wydarzenia w ich powolnym życiu.

Nieco „inny” charakter miało zorganizowane latem tego roku Zgromadzenie Ogólne Cittaslow w Turcji. Nie mogło na nim zabraknąć delegacji z naszego miasta, specjalistów od powolnego życia, Artura Wajsa i Jana Harhaja. Przynależność do tej organizacji obliguje do dalekich zagranicznych podróży, co szczególnie cieszy ich uczestników, bowiem nie oni za to wszystko płacą. Skierowałem dzisiaj pytanie do UM dotyczące kosztów tej wycieczki.

Czerwiec 2013, Turcja

Czerwiec 2013, Turcja

Indagowałem też kilkunastu mieszkańców naszego miasta czy wiedzą co to jest „Cittaslow” i do czego to służy. Niestety żaden z nich nie słyszał o tym, przy czym patrzono się na mnie jakoś tak dziwnie. Padały przypuszczenia, że to może jakaś piosenkarka młodego pokolenia. Po bezskutecznych poszukiwaniach doszedłem do wniosku, że najbardziej kompetentną osobą, którą należy zapytać jest sam Burmistrz Artur Wajs. W końcu to on odnosi największe korzyści z faktu, iż Lidzbark Warmiński należy do tej sieci.

Niestety nie byłem oryginalny w swym zamierzeniu, uprzedziła mnie pani Ewa z Gazety Lidzbarskiej, która przeprowadziła stosowny wywiad już w 2011r. Pozwolę sobie zacytować jego fragment:

— Jakie nasze miasto ma konkretne korzyści z przynależności od Cittaslow?
— To nie jest tak, że jeśli należymy do stowarzyszenia Cittaslow, to ktoś daje nam pieniądze. Przede wszystkim mamy ustawiony cel. Cel wydawałoby się banalny, żeby mieszkańcom żyło się lepiej, ale za tym celem stoją konkretne płaszczyzny. Przynależność do Sieci Cittaslow, to bodziec żeby je realizować, a później poprawiać, doskonalić. Ta przynależność weryfikuje nas i mobilizuje do dalszych działań.
Poza tym, kiedy już jesteśmy w tym stowarzyszeniu, jesteśmy zobligowani, żeby je godnie reprezentować.

To co się dzieje w Lidzbarku to nie jest kwestią przypadku. Dostaliśmy kręgosłup ze stowarzyszenia Cittaslow i opierając się o niego w poszczególnych kategoriach, szukamy dla nas najlepszych rozwiązań. Stąd ten duży projekt wodno-ściekowy, bo ochrona wody, powietrza.


Poza tym jednym z głównych czynników jest dbanie o dziedzictwo, czyli o zabytki, stąd rewitalizacja centrum miasta, rewitalizacja murów obronnych, estetyzacja miasta, remonty kamieniczek. One są remontowane przez Wspólnoty, ale część z nich jest wspierana. Ogłosiliśmy konkurs na poprawę wyglądu elewacji budynków i dajemy co roku 3 nagrody, ale projektów, które spływają do nas jest 10-12.

Wartością dodaną jest to, że nie trzy ale 10 budynków się remontuje. Poza tym zieleń. Z roku na rok zieleń w mieście wygląda coraz lepiej, jest coraz więcej kwiatów. Są odpowiednio pielęgnowane. Ciągle się uczymy i robimy to coraz lepiej.

[…[Gdybym miał wybierać co jest dobrym kryterium oceny, to uważam, że jest to liczba pozytywnych opinii mieszkańców skierowana do burmistrza.”(źródło:Gazeta Lidzbarska)

Po przeczytaniu powyższego tekstu nasuwają mi się pewne wątpliwości. O czym właściwie mówił pan Burmistrz? Jeśli któryś z czytelników „rozgryzie” sens wypowiedzi pana Wajsa to proszę w komentarzu wyjaśnić, ja nie potrafię.

W innym wywiadzie pani Ewy marszałek Protas tak mówi na temat Cittaslow, poniżej krótki fragment (czerwiec 2011):

„- Nie ma więc obaw, że bycie „Cittaslow” zablokuje tworzenie nowych miejsc pracy?

[…]- Te obawy są nieuzasadnione. Każde miejsce pracy jest podwójnie cenne, czy to będzie miejsce pracy w turystyce, usługach czy też w przemyśle. Chodzi o to, żebyśmy naszych mieszkańcom zapewnili, po pierwsze, godne warunki życia, a po drugie możliwość zarabiania na utrzymanie rodziny.”(źródło:Gazeta Lidzbarska)
To bardzo szlachetne ze strony pana Protasa, że zapewnia nam godne warunki życia i możliwość zarobienia na utrzymanie rodziny. Pytanie tylko, kiedy to zacznie działać? Minęły dwa lata od kiedy padły te słowa, jednak młodzi ludzie nadal wyjeżdżają z Lidzbarka szukając pracy gdzieś na świecie. Istnieje ryzyko, że być może już za rok, powiat nasz będzie liczył mniej niż 40 tys. mieszkańców. Wtedy rada powiatu z 17 osób skurczy się do 15-tu(tak mówią przepisy).

Jedną z idei ruchu Cittaslow zawartą na http://cittaslowpolska.pl/o-nas jest:

„Życie w jednym z miast SLOW, a także zarządzanie nim, oznacza uczynienie powolności główną wartością”

Powyższą myśl Burmistrz Lidzbarka Warmińskiego powoli realizuje. Zamknął kilka ulic w centrum miasta i nie jest to jego ostatnie słowo (np. ul. Dębowa będzie całkowicie wyłączona z ruchu). Wszędzie trzeba iść na piechotę i to powoli, aby nie potknąć się na wystających kamieniach. Podobnie maja się sprawy z uzyskaniem informacji publicznej od UM czy starostwa. Nawet proste zapytanie o koszt organizacji Wieczorów Jazzowych finał swój znajdzie w sądzie, bo UM milczy w tej sprawie.

Idea Cittaslow jest jak najbardziej słuszna i właściwa, ale w miastach gdzie mieszkańcy nie muszą się martwić, za co kupić dziecku buty na zimę, czy książki do szkoły. Bezpośrednie przeniesienie włoskiego pomysłu na polski grunt wydaje się bezmyślnością. Mieszkałem i pracowałem we Włoszech kilka miesięcy. To było małe senne miasteczko (Poggio Moiano), podobne do naszego. Poziom życia mieszkańców zupełnie inny, tam pomysł życia wg. filozofii Cittaslow byłby znakomitym uzupełnieniem dnia codziennego. W naszych lokalnych uwarunkowaniach może dobrze służyć tylko bardzo wąskiej grupie osób. Pozostała część społeczeństwa niestety musi za to wszystko płacić.

Krótki rys historyczny:

Lidzbark Warmiński przystąpił do sieci Slow Cities w 2005 roku. Stosowną uchwałę podjęła Rada Miasta na 36 sesji pod przewodnictwem Artura Wajsa, burmistrzem był wtedy pan Byczkowski.

W czerwcu 2006 roku Rada Miasta unieważniła powyższą uchwałę i uchwaliła nową o przystąpieniu miasta do sieci Cittaslow. Niestety nie udało mi się ustalić, co było przyczyną takiej zmiany (być może nazwa samej sieci).

 Posted by at 8:49 pm