API

lis 082016
 
Spotkanie Klubu Obywatelskiego fot. API

Spotkanie Klubu Obywatelskiego
fot. API

Grzegorz Schetyna, tuż po wybraniu go na szefa Platformy  Obywatelskiej, zapowiedział odbudowę społecznego zaufania do jego partii. Warunkami do tego koniecznymi są przewietrzenie partii i promowanie nowych twarzy. Do realizacji tych zamierzeń PO ma zbudować kluby obywatelskie w każdym powiecie, aby zagospodarować społeczny sprzeciw, który obudziły w Polakach działania nowej władzy.

8 listopada 2016 r. w siedzibie biblioteki pedagogicznej (tzw. Oranżerii Kultury) odbyło się spotkanie lidzbarskiego klubu obywatelskiego, którego gościem specjalnym był poseł Tomasz Siemoniak, były Minister Obrony Narodowej. Piękna sala biblioteki pedagogicznej wypełniła się po brzegi głównie samorządowcami, dyrektorami szkół, prezesami miejskich spółek . Nie zbrakło posła Jacka Protasa, Starosty Jana Harhaja, wicestarosty Jarosława Koguta, Burmistrza Popiela, oraz posła Mirona Sycza. W zasadzie byli wszyscy działacze lokalnych struktur PO jak i ich sympatycy. Nieobecny poseł Cieśliński i były Burmistrz Artur Wajs. Spotkanie otworzył i następnie prowadził poseł Protas, dalsza jego część polegała na zadawaniu pytań przez prowadzącego posłowi Siemoniakowi. W części drugiej pytania zadawali obecni na sali goście.

Pierwsza część spotkania była festiwalem rzucania inwektyw w stronę partii Kaczyńskiego. Nazwisko „Macierewicz” poseł Siemoniak odmieniał przez wszystkie przypadki w kontekście polityki obronnej kraju – „Macierewicz nigdy nie powinien zostać Ministrem Obrony Narodowej”, „jego groteskowość wywołuje śmiech u normalnego człowieka”, „obrona terytorialna? Gdzieś po lasach, to jest niepoważne”. Zarzucał obecnej ekipie rządzącej kompletną ignorancję ,niewiedzę oraz nieznajomość polityki europejskiej („mało jeździli po Europie”). Ogólny wydźwięk tego partyjnego spektaklu można podsumować hasłem „PO = demokracja” „My byliśmy super, a obecna władza doprowadzi kraj do katastrofy”.

Jedną z najważniejszych informacji jaka padła na spotkaniu, dotyczyła bardzo prawdopodobnych wyborów samorządowych wiosną przyszłego roku. W budżecie państwa zarezerwowano kwotę dla Państwowej Komisji Wyborczej w wysokości jak w roku wyborczym. Poseł Sycz stwierdził, że większość na sali stanowią samorządowcy i to oni są ostoją demokracji. Powinni się zmobilizować. Poseł Protas – Zwracam się z apelem, że wybory samorządowe nie koniecznie będą w 2018 r., PiS zawłaszczył wszystko prócz samorządów. Czeka nas bój!

Poseł Siemoniak – trzeba każdego dnia pracować, PiS przedstawia, że samorządy źle wydają fundusze, że są przeżarte korupcją. Już teraz grupy społeczne jak np. ZNP szukają oparcia w PO, podobnie przedsiębiorcy. W okolicach rocznicy rządów Beaty Szydło przestawimy gabinet cieni. Nie ma nic za zasługi, liczy się praca, mamy wiele świetnych osób. PO i PSL to demokratyczne partie, każdy może przyjść i wygrać wybory.

W pytaniach z sali wyczuwalna była obawa rychłych wyborów samorządowych, w domyśle przegranych. Pytanie które nie padło, a dało się wyczytać z ust zgromadzonych gości „co my zrobimy jak samorządy przejmą działacze PiS, gdzie znajdziemy takie wygodne samorządowe posady?”.

Redaktor NL zapytał posła Siemoniaka, o zapowiedziane przez prezesa Schetynę przewietrzenie partii, odbudowę społecznego zaufania, o nowe twarze w partii i kiedy to nastąpi na poziomach samorządów gminnych czy wojewódzkich. Poseł odpowiedział, że mamy wiele nowych twarzy  jak choćby Borys Budka. Na temat wietrzenia w strukturach regionalnych i powiatowych nie było mowy. Czym jest „Klub Obywatelski” pytał dalej redaktor, czy strukturą partyjną, stowarzyszaniem? To oddolna inicjatywa obywateli, czasem są to osoby z PO – odpowiedział poseł Siemoniak.

Już na zakończenie spotkania jeden z gości zadał pytanie „dlaczego PO przegrała wybory”. Poseł Siemoniak – są badania socjologów. Po pierwsze – potrzeba zmian, po drugie sposób uprawiania polityki. To główne powody przegranej. Dodatkowo przyczyniła się afera podsłuchowa, słynne „ośmiorniczki”.

Spotkanie zakończyło się stwierdzeniem posła Siemoniaka, w kontekście najbliższych wyborów „jeszcze zobaczymy”.

klub-obywatelski-oranzeria

Nowe twarze, wietrzenie partii, odbudowa zaufania społecznego. fot. API

klub-obywatelski-oranzeria-1

Nowe twarze, wietrzenie partii, odbudowa zaufania społecznego. fot. API

samochod-sluzbowy-starosty

Starosta przybył na spotkanie samochodem służbowym czyli na koszt podatnika . Nowe twarze, wietrzenie partii, odbudowa zaufania społecznego. fot. API

 Posted by at 11:17 pm
lis 062016
 

„Nie matóra lecz chęć szczera zrobi z Ciebie bochatera! „ – takie motto coraz częściej przyświeca abiturientom lidzbarskich szkół. Zdawalność matur w szkołach gdzie organem prowadzącym jest lidzbarski powiat, leży poniżej przeciętnej w województwie, a ono samo plasuje się na przedostatniej pozycji w skali kraju.

Centralna Komisja Egzaminacyjna podaje, że w lidzbarskim powiecie egzamin maturalny przeprowadzono w 6 szkołach:

1.Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół w Lidzbarku Warmińskim
2. Zaoczne Liceum Ogólnokształcące dla Dorosłych w Lidzbarku Warmińskim
3. Technikum Nr 1 w Zespole Szkół Zawodowych w Lidzbarku Warmińskim
4. Technikum Nr 2 w Zespole Szkół i Placówek Oświatowych w Lidzbarku Warmińskim
5. Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Ornecie
6. Technikum w Zespole Szkół Zawodowych Centrum Kształcenia Ustawicznego w Ornecie

Najwięcej uczniów zdawało maturę w lidzbarskim liceum „Ogólniaku” i tam wynik był najlepszy. Na 86 uczniów egzamin zdało 81 co daje 94,2% zdawalności. Szkoła ta „ciągnie” w górę lidzbarską średnią.

Drugie miejsce zajmuje Technikum w ZSZ CKU w Ornecie. Tam na 19 uczniów, egzamin dojrzałości zdało 16. 84,2% zdawalności.

Trzecie miejsce przypadło „Ogólniakowi” z Ornety. Egzamin zdawało 34 uczniów z czego 27 z wynikiem pozytywnym. 79,4% zdawalności.

Czwarte miejsce dla Technikum Nr1 w ZSZ w Lidzbarku Warmińskim. 53 uczniów zdawało maturę, zaliczyło ją 40. 75.5% zdawalności.

Piąte i ostatnie miejsce w szkołach dziennych przypadło Technikum Nr 2 w ZSiPO z Lidzbarka Warmińskiego tzw. „Rolniczak”. Tam na 25 zdających, wynik pozytywny osiągnęło zaledwie 14. 56% zdawalności.

Klasą samą dla siebie jest  Zaoczne Liceum Ogólnokształcące dla Dorosłych w Lidzbarku Warmińskim. Na 10 przystępujących do egzaminu maturalnego zdał 1 (słownie: jeden) uczeń. 10% zdawalności.

Powyższe dane pochodzą z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w Łomży i obejmują uczniów zdających egzaminy zarówno w pierwszym jak i drugim (poprawkowym) terminie.

Średnia zdawalność egzaminu maturalnego na poziomie kraju dla liceów wynosi 89%, a dla techników 76%. Wynika z tego, że tylko 2 szkoły w lidzbarskim powiecie uzyskały wynik lepszy od przeciętnej w kraju. Pozostałe wyraźnie odstają w tym zestawieniu. Dane dla egzaminów z maja 2016 r. Na poziomie województwa średnia zdawalność w liceach wyniosła 81%, a technikach 72%. Biorąc pod uwagę, iż warmińsko-mazurskie  zajęło przedostatnie miejsce w kraju pod względem zdawalności matur, nie może dziwić lepszy wynik lidzbarskich szkół w skali województwa. 3 szkoły przekroczyły średnią.

Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dawno temu Wojciech Młynarski śpiewał, że aby babci nie denerwować trzeba jej drukować oddzielne pisemko. Zarząd Powiatu jest zapewne fanem znakomitego piosenkarza i tekściarza, bowiem przedstawiona na ostatniej sesji Rady Powiatu informacja o wynikach egzaminów, mówiąc delikatnie jest „podkolorowana”. Dane przekazane radnym z „bliżej nieznanych przyczyn”, znacznie odbiegają od tych oficjalnych, ogłoszonych przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną.

zdawanoc-technikaSpójrzmy na tabelkę gdzie prezentuje się wynik zdawalności matur w „Rolniczaku” – 60% (nr 1 na liście). Nie jest to wynik wybitny, ale też nie dyskwalifikuje całkiem szkoły, gdzie dyrektorem jest pan Adam Brodowski. Wzrok czytelnika przemiata tylko ostatnią kolumnę z procentami. Któż tam będzie zadawał sobie trudu liczenia tych cyferek na „piechotę”, do tego trzeba mieć co najmniej 4 z matematyki na maturze, więc można zaryzykować. Jednak uważny czytelnik od razu zauważy, że na 12 zdających, maturę zdało 6 uczniów, co daje wynik 50%, a nie 60% jak podaje Zarząd Powiatu. Konfrontując te dane z oficjalnymi dostarczonych przez OKE w Łomży robi się jeszcze ciekawiej. Okazuje się, że nie zgadza się ani liczba zdających ani tych co zdali. Podobne rozbieżności występują także w danych z ZSZ w Ornecie.

Zdawalność matur na poziomie kraju w technikach wynosi 76%. Zarząd Powiatu podaje jednak liczbę 70%, co maskuje tak niski lokalny wynik. Na poziomie województwa sprawa ma się znacznie lepiej. Starosta przedstawia, iż szkoły techniczne w powiecie osiągnęły średnią zdawalność 65% przy 66% w województwie (niewielka różnica). OKE jednak prezentuje inne dane i dla Warmińsko-Mazurskiego wynosi ona 72%.

Radosna twórczość urzędników prezentujących Radzie Powiatu odmienne dane, niż te oficjalne, powinna zostać wyjaśniona np. przez komisję rewizyjną lub inne służby powołane do sprawowania kontroli nad Zarządem Powiatu. Rada Powiatu powinna mieć dostęp do rzetelnych i prawdziwych danych, bowiem tylko w ten sposób może podejmować właściwe decyzje.

Z przedmiotów zawodowych trudno jest ocenić zdawalność, bowiem istnieje ogromny wachlarz różnorodnych przedmiotów, często dość egzotycznych.  Z zestawienia wynika jednak, że „pewniakiem” w zdawalności jest – technik hotelarz 83% uczniów zaliczyło egzamin.

Należałoby także poświęcić oddzielny artykuł na temat przyczyn tak niskiej jakości nauczania w naszym powiecie. Przyjmuje się, że zdawalność matur jest syntetycznym wskaźnikiem poziomu nauczania, a powiat nasz zajmuje jedno z najdalszych miejsc.

Dla porządku prezentujemy całe zestawienie. Oficjalne wyniki matur znajdują się na stronie OKE w Łomży pod TYM linkiemegzamin-zawodowy-2016 wyniki-egzaminu-maturalnego-i-zawodowego-2016

 

 

 

 

 

 

 Posted by at 12:44 am
paź 292016
 
fot. API

fot. API

Przyczynkiem do napisania poniższego tekstu było pytanie jednego z Lidzbarczan, jakie padło podczas pierwszego spotkania Burmistrza z mieszkańcami. Jegomościa w sile wieku, interesowała wysoka opłata (900zł) za dochowanie zmarłego do istniejącego grobu ziemnego.  Czy nie można jej naliczać proporcjonalnie, czyli  opłata rośnie w miarę upływu czasu od ostatniej opłaty za tzw. „wznowienie” grobu – pytał zmartwiony mieszkaniec. Prezes PGK wyjaśnił, że jest to oddzielna opłata.

Po bliższym zbadaniu sprawy, okazuje się, że problem naliczania opłat za korzystanie z cmentarzy komunalnych w Lidzbarku Warmińskim jest bardzo poważny. Mimo niepełnych jeszcze danych, publikujemy materiał ze względu na zbliżające się święto 1 i 2 listopada. Mając na względzie jak najbardziej czytelny przekaz, ograniczamy do minimum prawniczy „bełkot”.

Stawki opłat za usługi na terenie cmentarzy komunalnych w Lidzbarku Warmińskim określa zarządzenie nr SE.0050.16.2012.MG Burmistrza Miasta z dnia 17 lutego 2012 r. Znajdujemy w nim cały wachlarz obciążeń finansowych, w tym m.in. „każde dochowanie w grobie ziemnym”  900zł; w Sarnowie 441zł, dochowanie w grobie murowanym 600zł; w Sarnowie 367,50zł. Prócz tego znajdują się pozycje jak „zezwolenie na postawienie lub wymianę nagrobka czy opłata za wjazd na teren cmentarza oraz wiele innych. Opłaty z tytułu opłat wnoszone są dla PGK i stanowią jego dochód.

Pobieżna analiza stanu prawnego funkcjonowania lidzbarskich cmentarzy dowodzi, że w zasadzie opiera się ono na bezprawiu. Podstawowym aktem prawnym regulującym powyższe jest ustawa z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (z późniejszymi zmianami). Jest to akt nadrzędny w stosunku do wszystkich regulaminów, cenników czy zarządzeń uchwalonych przez radę gminy lub Burmistrza. Wszelkie regulacje tychże aktów prawa miejscowego nie mogą wykraczać ponad kompetencje aktu głównego. W funkcjonowaniu cmentarzy pomniejsze znaczenie mają także inne przepisy jak prawo budowlane, o ochronie zabytków i inne.

Cennikowe Eldorado

W ocenie redakcji niezgodnie z prawem pobierana jest opłata  za dochowanie do istniejącego grobu ziemnego w sytuacji, gdy dokonano opłatę za wykonanie pierwszego. W tym bowiem przypadku opłatą, jakiej może żądać PGK, jest opłata za udostępnienie miejsca pod wykonanie pochówku pierwszej osoby zmarłej oraz opłata za przedłużenie „ważności grobu”. Opłata za wykonanie następnego pochówku (dochowanie), w tym samym miejscu, zawiera się już bowiem w opłacie uiszczonej na podstawie w art. 7 ust. 2 ustawy, gdyż przez pobranie przez zarządcę cmentarza opłaty za kolejne 20 lat, przez które grób nie może być rozdysponowany, a więc za dalsze korzystanie z danego miejsca pochówku, PGK traci także uprawnienie do pobierania dalszych opłat z tego samego tytułu. Ujmując to prosto: jeśli zapłaciłeś za pochowanie pierwszej osoby i przedłużyłeś 20-letnią ważność miejsca, to nie musisz wnosić żadnej opłaty za dochowanie.

Wniesienie opłaty za miejsce grzebalne na cmentarzu wytwarza stosunek  cywilnoprawny, w ramach którego osoba uzyskuje nie tylko prawo do pochowania zmarłego, ale także szereg uprawnień o charakterze trwałym, takich jak prawo wzniesienia nagrobka i jego przekształcenia, stałego jego utrzymania w należytym stanie, prawo wykonywania zmian o charakterze dekoracyjnym itp. Co za tym idzie opłaty jakie przewiduje cennik w zakresie zezwolenia na postawienie lub wymianę nagrobka są nielegalne. Takiej opłaty nie przewiduje ustawa o cmentarzach z 1959 r. ani też ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane.

Omówiliśmy tylko dwie pozycje z lidzbarskiego cennika za korzystanie z cmentarzy. Nielegalnych opłat jest znacznie więcej, lecz ze względu na objętość artykułu należy je teraz pominąć.

Cmentarze komunalne należą do gminy i opłaty wnoszone z tytułu korzystania z nich stanowią dochód własny, który zgodnie z prawem należy wykazać w planie budżetowym. W Lidzbarku Warmińskim jest inaczej. Pieniądze wpłacane do kasy PGK z tytułu opłat za korzystanie z cmentarza zasilają… PGK. Co ciekawe niezgodny z prawem jest nawet regulamin porządkowy cmentarzy komunalnych jaki uchwalił zarząd PGK, bowiem określenie zasad i regulaminów uprawniona jest włącznie gmina. Kwestią otwartą pozostaje także podstawa prawna na jakiej PGK zarządza cmentarzami w Lidzbarku Warmińskim. PGK jest spółką prawa handlowego, więc podlega wszelkim przepisom z tym związanym. Tak jak ogłasza się przetarg na utrzymanie zieleni miejskiej, czy inne, gmina powinna na podobnej zasadzie wyłaniać administratora cmentarzy.

Wszelkie wątpliwości opisane powyżej i te o których nie wspominamy z racji objętości artykułu, zbada Wojewoda Warmińsko-Mazurski.

Implikacje w przypadku potwierdzenia przez Wojewodę wątpliwości zgłoszonych przez redakcję.

W pierwszej kolejności Wojewoda wezwie organa gminy do zaprzestania naruszenia prawa miejscowego poprzez jego zmianę. O ile to nie nastąpi Wojewoda skieruje odpowiedni wniosek do Sądu Administracyjnego. Ten z kolei uchyli wadliwe zarządzenia czy uchwały.

Co to może oznaczać w praktyce?

Zwrot obywatelom niesłusznie pobranych opłat z tytułu korzystania z cmentarzy komunalnych tj. za dochowanie do grobu, za zezwolenia na postawienie pomnika, jego zmianę oraz co może zainteresować zakłady pogrzebowe – opłata za wjazd na teren cmentarza. Roszczenia z tego tytułu (bezpodstawne wzbogacenie) sięgają 10 lat wstecz wraz z odsetkami i powinny być kierowane do Urzędu Miasta, a nie PGK. Skala finansowa jest bardzo trudna do oszacowania, redakcja wystąpiła do PGK o odpowiednie dane finansowe, aby móc w przybliżeniu określić kwotę zwrotu niesłusznie naliczonych opłat. Sądzimy, iż może to być kwota od 1 mln zł do nawet 3 mln i więcej zł za cały 10-letni okres wraz z odsetkami.

Oczywiście warunkiem niezbędnym do wszczęcia procedury jest podzielenie wątpliwości redakcji przez Wojewodę. O wszystkim będziemy pisać na bieżąco.

 Posted by at 11:47 pm
paź 282016
 

Ostatnia Sesja Rady Miasta jest warta kilku słów komentarza choćby z racji poruszanego na niej tematu portalu NaszLidzbark. Nie będzie to jednak relacja, bo można sesję obejrzeć TUTAJ. Przekażę ledwie kilka uwag oraz spostrzeżeń.

Radna Serwach Agnieszka w wolnych wnioskach powiedziała o portalu i osobie jej Redaktora Naczelnego m.in.

Prowokuję do komentarzy i hejtu. Pisze niezgodnie z prawdą lub niewyczerpujące informacje tak jak np. ostatnio ze spotkań Burmistrza z mieszkańcami. Pisze po swojemu, bądź nie on to pisze, tylko ktoś jemu pisze bo nie podejrzewam, że pan to sam tam wypisuje. Zaatakował pan wiadomo którą panią radną ale ja byłam przykładem takiego hejtu […], że jestem podobno jakąś osobą, która przekazała 200 tys zł dla jakiegoś tam żołnierza. Ja czytałam ten artykuł, który ktoś nagminnie udostępniał na NaszLidzbark i który prowokował do tego, żeby skierować podejrzenia na moją stronę i rzeczywiście w Lidzbarku zaczęły takie plotki chodzić. [dalsza część w nagraniu]. „

Krótka odpowiedź redakcji na powyższe: Szanowna pani! Piszę, bo każdy w tym kraju ma takie prawo. To, w jaki sposób piszę to moja prywatna sprawa, a portal NaszLidzbark jest moją własnością. Pani również może zacząć pisać! Jestem otwarty na wszystkich i chętnie publikuje nadesłane teksty, tak więc zapraszam do współpracy. Nie podejrzewam też, że na sesję Rady Miasta przychodzi radna Agnieszka Serwach, tylko jej 64-letni sobowtór, bowiem poziom wypowiedzi tejże pani nie licuje z powagą jaka powinna towarzyszyć Sesji. Dobrze, że pan Kędzierski przerwał tę dysputę i sesję zakończył.

Nieco wcześniej radny Brodowski stwierdził obecność niezależnych mediów na sesji i wyraził nadzieję, że przekażą one mieszkańcom jak wiele interpelacji i wniosków złożyła „prawa strona” (chodzi o radnych z WNMO). Niestety ja nie zauważyłem przedstawiciela niezależnej gazety tj. Lidzbarskiej. Niezależnej z tejże przyczyny, że nie ważne jak mówią o władzy (dobrze czy źle), oni i tak napiszą pozytywnie. Cała redakcja NaszLidzbark, czyli ja i mój pies (autor większości artykułów), uważa, że radni nie powinni czekać na sesję, aby przekazać zgłoszone przez mieszkańców problemy. Powinno się je zgłaszać od razu Burmistrzowi. Czekanie z tym na sesję, poczytać można za chęć „zabłyśnięcia” przed kamerami, a przecież nie o to chodzi w pracy radnego. Dodam, iż interpelacje radny może składać w każdym czasie, nie tylko na sesji.

Pan Romaszko kontra pan „pszczelarz”.

Każdy z mieszkańców może zabrać głos na sesji, wystarczy to zgłosić przewodniczącemu przed jej rozpoczęciem, taką zasadę przewiduje nowy Statut Miasta. Zgodnie z nim, wystąpienie mieszkańca nie może trwać więcej niż 3 minuty. Jednak nie ujęto w statucie pewnej ważnych wyjątków, które przecież stosuje się. Ograniczenie czasowe wypowiedzi do 3 minut ma zastosowanie tylko do osób niewygodnych dla władzy samorządowej, takich, które zgłaszają nieprawidłowości lub po prostu mówią prawdę o pracy Rady Miasta lub radnych. Na ostatnią sesję przyszedł pan Józef Zysk. Przewodniczący udzielił mu głosu. Pan Zysk bez przeszkód, lał miód na serca samorządowców ponad 14 minut. Chwalił ich za to że pomogli w organizacji dni pszczelarza. Mówiąc prościej otrzymali podziękowania za oddanie ok. 30 tys zł publicznych pieniędzy na rzecz organizacji imprezy pszczelarskiej. Dogłębnie wzruszające wystąpienie pana Zyska, gdzie przedstawił władze samorządowe jak bohaterów, zakończono oklaskami. Inny mieszkaniec naszego miasta. Pan Romaszko, także zabrał głos podczas sesji. Lecz przedtem pan Kędzierski poinstruował, jak uczniaka że ma 3 minuty na wypowiedź. Później przypomniał, że czas się kończy i odebrał mu głos. Wydaje się, że Przewodniczący dzieli społeczeństwo na tych słodzących i na tzw. „gorszy sort”. Potem radni dziwią się, że mało kto przychodzi na dyżury, że zainteresowanie społeczne jest znikome. Ludzie widzą jak różnie się traktuje mieszkańców i wyciągają wnioski. Sam Statut Miasta jest dokumentem anty-społecznym i wielkim krokiem wstecz w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

Zarysowuje się także ciekawa sytuacja pod względem zasobności budżetu miasta (zadłużenie miasta na koniec 2015 r. 26 212 005, 62 zł, przy dochodach własnych 23 701 972, 34 zł). Realizacja tak wielu inwestycji może budzić niepokój o jego spójność. Radny Brodowski uparł się aby zrobić plac zabaw na Astronomów na terenie spółdzielni Mieszkaniowej. Burmistrz, że to nie teren spółdzielni, ale i tak pieniędzy nie ma. Wywiązała się dyskusja z której w zasadzie nic nie wynikło. Burmistrz któryś raz powtórzył, że musi działać w granicach prawa, zgodnie z prawem i nie wie czy można przeznaczać środki publiczne na budowę placu zabaw na terenie spółdzielni. Musi poczekać na ekspertyzę prawnika. Kierowanie się zasadą działania w granicach prawa pan Burmistrz stosuje dość wybiórczo lub wtedy kiedy jest mu wygodniej. Przypomnę np. sytuację z IV Sesji Rady Miasta, kiedy to po niekorzystnym dla Burmistrza głosowaniu w sprawie odwołania Skarbnika Miasta, sesję przerwano a Burmistrz wezwał radnych do swojego gabinetu na „dywanik”. Po przerwie uchwałę przegłosowano zgodnie z wolą Burmistrza. Postępowanie to w rażący sposób naruszyło kluczowe zasady w funkcjonowaniu organów gminy czyli jawność (dokładnie złamano przepis art. 11b ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym). Burmistrz wg. własnego uznania naraził podatników na straty finansowe, utrzymując przez 3 miesiące podwójny etat Skarbnika Miasta (kilkadziesiąt tys złotych). Mieszkańcy widzą te i inne zachowania czy to Burmistrza czy Rady Miasta i wyciągają wnioski. Stad nie może budzić zdziwienia tak nikłe zainteresowanie spotkaniami z osobami stosującym prawo wybiórczo. Wracając do radnego Brodowskiego. Postawa radnego  do złudzenia zaczyna przypominać tą prezentowaną 9 – 10 lata temu przez ówczesnego Przewodniczącego Rady Miasta Artura Wajsa. Co sesja to atak na biednego pana Byczkowskiego. Czyżby radny Brodowski chciał pójść śladami swego partyjnego idola? Wszystko na to wskazuje.

 

 Posted by at 2:15 pm
paź 252016
 
Parking za Wysoką Bramą z okresu przed zamknięciem ruchu i ułożeniem kamieni.

Parking za Wysoką Bramą z okresu przed zamknięciem ruchu i ułożeniem kamieni.

W Lidzbarku Warmińskim należy wprowadzić strefę ograniczonego postoju lub płatnego parkowania – taka konkluzja wynika z wczorajszego posiedzenia połączonych komisji Rady Miasta.

Na początku roku, kilku lidzbarskich przedsiębiorców prowadzących „biznes” przy ulicy Wysokiej Bramy i Konstytucji 3 Maja złożyło do Burmistrza i Starosty wniosek, aby na tychże ulicach wprowadzić bezpłatne czasowe ograniczenie postoju. Wg. wnioskodawców czasowe ograniczenie postoju do 2 godzin zwiększyłoby dynamikę ruchu i tym samym umożliwiło potencjalnym klientom parkowanie w pobliżu ich sklepów na czas zakupów. W ocenie wnioskodawców, parkingi zajmowane są na cały dzień przez pracowników pobliskich firm co skutecznie zniechęca klientów do robienia zakupów w ich sklepach (nie ma gdzie zaparkować). Dzisiaj ci przedsiębiorcy przyszli na komisje, aby dowiedzieć się bezpośrednio od Burmistrza i Rady Miasta jakie stanowisko zajmują w tej sprawie, bowiem z bogatej wymiany pism nic konkretnego nie wynika.

Burmistrz poinformował, iż przygotował koncepcję wprowadzenia stref ograniczonego postoju na ulicach w centrum miasta. Mieszkańcy tych ulic otrzymaliby karty specjalne karty wyłączające z tego ograniczenia. Starostwo koncepcję  odrzuciło. Przypomniał jednocześnie, że większość ulic w centrum, należy do Starostwa. Przeprowadzono także kalkulację finansową dotyczącą wprowadzenia płatnego postoju z której wynika, że inwestycja ta przynosiłaby straty (parkometry, obsługa, licencje itp.). Burmistrz stwierdził, że wobec tego nie wie co ma zrobić, ponownie zaznaczając, iż ulice w centrum miasta należą do Starostwa. Koncepcja ograniczonego postoju nie niesie prawie żadnych skutków finansowych (ustawienie znaków), a dyscyplinowaniem kierowców zajął by się system monitoringu miejskiego wraz ze Strażą Miejską. Projekty ograniczenia postoju jak i płatnego parkowania są gotowe i ich wprowadzenie zależy od decyzji Starostwa.

Radny Kurto stwierdził, że należy wprowadzić na kilku ulicach płatne parkowanie, a jak się sprawdzi rozszerzyć strefę na kolejne. Parking na Kopernika stoi prawie pusty i tam parkowanie będzie bezpłatne.

Radny Kędzierski dodał, że poważnie myślimy nad wprowadzeniem strefy płatnego parkowania. Od wiosny do jesieni miasto było zakorkowane samochodami z obcymi rejestracjami. Uważa także , że miasto powinno mieć jakieś korzyści z parkowania samochodów turystów. Na pytanie redaktora NL, jak odróżnić turystę od mieszkańca, radny stwierdził, że mieszkaniec wykupi sobie kartę za 10zł i będzie parkował gdzie zechce. Dodał, iż nie jest to jakiś kolosalny pieniądz,  aby mieszkańca Lidzbarka nie było na to stać.

Burmistrz i Rada Miasta ponownie zwróci się do Starosty z inicjatywą wprowadzenia strefy ograniczonego postoju. Z gorącej dyskusji nie wynikło jednoznacznie, jaką koncepcję planuje się przeforsować u Starosty.

Z informacji uzyskanych od lidzbarskich przedsiębiorców (skupionych w centrum miasta) wynika, iż 4 rok z rzędu spadają im obroty i coraz trudniej prowadzić tam działalność. Tę niekorzystną sytuację wiążą z całkowitym zamknięciem ruchu za Wysoką Bramą (tzw. deptak) co za tym idzie znacznym spadkiem atrakcyjności lokalizacji zakupowych dla klientów zmotoryzowanych. Wcześniej ludzie stawiali samochody np. na wygodnym parkingu tuż za Bramą i poruszali się pieszo  ciągiem sklepów. Obecnie wolą pojechać w odleglejsze miejsca, tam gdzie pojazd można zaparkować.

Plany wprowadzenia strefy płatnego parkowania nie są nowe. Już w 2004 r. był taki pomysł, lobbowany przez ówczesnego Przewodniczącego Rady Miasta Artura Wajsa (inicjatywa ówczesnej Rady Miasta). Chciał 200 miejsc odpłatnego postoju wobec 75 proponowanych przez Burmistrza Byczkowskiego. Krótki fragment protokołu z XVIII Sesji rady Miasta z 31 marca 2004 r.

„Pan Mieczysław Byczkowski stwierdził, że przy dużych trudnościach finansowych miasta i wejściu Polski do Unii
Europejskiej nie powinniśmy mieszkańcom miasta wprowadza dodatkowych opłat. Powinniśmy rozpocząć od
konsultacji społecznej w sprawie utworzenia strefy płatnego parkowania. Gro samochodów będzie parkować
przy Urzędzie Miasta, Agacie i Biedronce.
Pan Artur Wajs Przewodniczący Rady poinformował, że środki finansowe z wpływów za płatne parkowanie będą
przeznaczone na „ poprawę estetyki miasta Lidzbarka Warmińskiego”. Pobierając opłatę za parkowanie nie
uderzymy w osoby najbiedniejsze i symboliczną opłatę mogą płacić”

Zapraszamy do dyskusji na temat koncepcji wprowadzenia ograniczenia postoju lub strefy płatnego parkowania w centrum miasta. Być może pomysł z płatnym czy ograniczonym postojem należałoby skonsultować z mieszkańcami miasta?

Pełny zapis audio z dyskusji poniżej (28m29s)

 Posted by at 11:20 am