Sie 192012
 

Tyle ciekawych imprez i koncertów odbywa się ostatnio w naszym mieście, warto uwiecznić je na fotografii. Rośnie popularność sprzętu fotograficznego, zwiększa się więc ilość osób próbujących swoich sił w niełatwej sztuce fotografii koncertowej. Właśnie dla nich poświęcam ten króciutki tekst. Powstał on pod wpływem zaobserwowanych zachowań wybranych osób trzymających w swych dłoniach coś na kształt aparatu fotograficznego, jak też uwag z jakimi podzieliły się ze mną osoby z widowni.

Przedstawię to w kilku punktach ilustrując przykładami z życia wziętymi . Ten sposób jest najlepszy, aby dotrzeć nawet do najbardziej niereformowalnych osobników, którzy swą przygodę z fotografią zaczęli na wiejskich weselach i tak im już zostało.

Przykład pierwszy:

Czymże jest scena? Służy ona głównie wykonawcom, tak aby widzowie z dalszych miejsc mieli szansę  coś zobaczyć. Scena nadaje nieco powagi, respektu, oddziela widownię od aktorów, muzyków, tak aby wiadomym było kto jest kto. Jak widać na zdjęciu, scena nie zawsze bywa przeznaczona tylko dla wykonawców. Panie i Panowie, nie wypada przesiadywać na scenie. To oznaka braku obycia i po prostu obciach. Dopuszcza się wejście na chwilkę na schodki, pstryk i nas nie ma.

 

Przykład drugi:

Można połączyć z przykładem pierwszym, ale wtedy poradnik nie byłby tak obszerny;), warto to rozbić na kolejny podpunkt.Jeśli na scenie znajdują się jakiekolwiek instrumenty muzyczne, nie ważmy się do nich nawet zbliżać. Muzycy traktują je poważniej niż swoje dzieci;). Otaczają je czcią i miłością. Sam instrument jest więc świętością i wara postronnym od niego. Kto tego nie wie, nie powinien wchodzić na jakąkolwiek salę muzyczną. Panie i Panowie, absolutnie nie wolno zbliżać się do instrumentów pozostawionych na scenie przez muzyków! Szczególnie, dreptanie koło nich i wciskanie się pomiędzy nie. To świętokradztwo. Pomyślmy, zostawiliśmy swą najcenniejszą lustrzankę z najdroższym obiektywem na scenie. Teraz widzimy jak ktoś sobie chodzi nad nimi, stawia kroki o milimetry od naszego drogocennego sprzętu. Tak się nie robi!

Punkt trzeci:

Być może jeden z najważniejszych. Okazujmy szacunek dla innych ludzi, szczególnie dla widzów. Tak się dziwnie składa, że muzycy jazzowi raczej nie grają dla pieniędzy. Wg mnie grają dla przyjemności.  Dla Lidzbarczan jest to muzyka niszowa. Więc prawie każda z osób na widowni, przyszła słuchać i oglądać muzyków celowo, bo interesuje się jazzem. Z pewnością nikt nie przyszedł podziwiać czterech liter pana fotografa wypiętych w swoją stronę. Tak się nie robi! Są oczywiście sytuacje, kiedy trzeba stanąć pomiędzy sceną a widzem. Wtedy należy się upewnić, czy aby nikomu nie zasłaniamy. Jeśli tak jest faktycznie, należy przeprosić, zrobić pstryk i znikać jak najszybciej. Inne postępowanie jest naganne i wystawia złe świadectwo o fotografującym, włącznie z wystawaniem słomy z butów. Dla średnio wtajemniczonych, na przykładowej ilustracji zaznaczyłem widza strzałką.

przykład czwarty:

Nigdy, przenigdy nie używamy lampy błyskowej skierowanej w stronę wykonawców na scenie. Również absolutnie zabronione (zabrania dobre wychowanie) jest używanie lampy błyskowej skierowanej w stronę widowni, podczas kiedy wygaszone jest na niej światło. Proponuję dla takiego osobnika z lampą, aby sobie sam błysnął po oczach w ciemnym pokoju. Efekt jest podobny. Dopuszcza się używanie flesza na scenie, podczas bardzo dynamicznego oświetlenia, kiedy to nasz błysk „zginie w tłumie”. Dobrym przykładem był znakomity występ Grupy Mocarta. Tam ktoś bezczelnie właził na scenę i robił im zdjęcia z fleszem. Myślałem że spalę się ze wstydu. Muzycy mogli pomyśleć sobie, że jeśli LDK dopuszcza takich ludzi do wchodzenia na scenę i błyskania po oczach to coś z nim nie tak chyba. Po prostu wiocha.

Na zakończenie kilka dodatkowych rad i uwag, to nic, że się powtarzam.

Kiedy będziesz już pod sceną staraj się pamiętać, że nie jesteś sam. Inni fotografowie również pracują nad tym, aby uchwycić kluczowe momenty. Jeśli będziesz zasłaniał swoją sylwetką widok raczej nie wzbudzisz sympatii fanów ani innych fotografów. Nie stój jak tyczka centralnie przed sceną lub na niej. Staraj się być jak najmniej widoczny. Dobry fotograf jest prawie niedostrzegalny dla publiczności. Nie klap lustrem komuś nad uchem. No i co najważniejsze, to nie Ty jesteś gwiazdą wieczoru. Nie Ciebie przyszli oglądać widzowie. Pamiętaj o tym.

 Posted by at 9:40 pm

6
Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o
Zenon

W 100 % zgadzam się z autorem mini poradnika !!! nie każdy , kto kupi lustrzankę jest fotografem , co najwyżej fotoamatorem . Kiedyś to było jasne i nie wymagało wyjaśnień .

dżolanta

czyżby tematów zabrakło? 🙂 pisze, że z wiejskich wesel… a może zazdrosny, że jego nie biorą? albo, że miasto przestało mu za zdjęcia płacić tylko konkurencja "na wiejskich weselach" mu wyrosła… 🙂 przykre… żałosne… Chamski instruktaż, dla czerstwego autora zapewne zabawny. Z uśmiechem psychopaty stworzony. …………………………………………………………………………………………………………………………………………………… Jedni robią zdjęcia artystom, drudzy obsłudze imprezy – taka hierarchia proszę Pana… Musiało zaboleć skoro temat poruszono. …………………………………………………………………………………………………………………………………………………. Jeśli takie bystre oko na potknięcia innych, to trzeba było uchwycić jak ta lampa błyska – to że przyczepiona na aparacie to nie znaczy, ze użyta była… ja nie widziałam! a może oślepiono mnie tą nieszczęsną lampą – napisane tak wiarygodnie, że prawie uwierzyłam 🙂 Kompleksy, kompleksy, kompleksy – a znajomi/najbliżsi komentują z poklaskiem – @ KARO Zdjęcia tych "Panów" wcale nie różnią się od fotek tych fotografów "z obyciem scenicznym" ………………………………………………………………………………………………………………………………. "uwag z jakimi podzieliły się ze mną osoby z widowni" – zapewne to też… Czytaj więcej »

Gość

Widziałem dwóch fotografów obsługujących koncerty jazzowe. Niestety to amatorzy, więc trudno odnieść się jakkolwiek do ich niezawodowych poczynań. Trudno to nazwać fotografią ale pstrykać każdy może- najlepiej palcami.

KARO

Brawo. nic dodać nic ujać.