Cze 302018
 

Rada Miasta stanęła murem w obronie burmistrzowej pensji. W tej sprawie odbyły się aż 2 głosowania. 20 czerwca na sesji zwyczajnej, radni odrzucili projekt uchwały obniżającej wypłatę Burmistrza. Następnego dnia w głowie „miejskiego prawnika” Wademara Żbikowskiego, narodziła się nowa koncepcja i w związku z tym Przewodniczący Rady zwołał kolejną sesję (nadzyczajną). 26 czerwca na sesji nadzwyczajnej Rada Miasta przyjęła uchwałę o treści „Odmawia się podjęcia uchwały w sprawie ustalenia z dniem 1 lipca 2018 r. miesięcznego wynagrodzenia Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego […](pełna treść TUTAJ)”. Radny Grzmiączka wyraził obawę, iż podejmując uchwałę w sprawie odmowy podjęcia uchwały Rada Miasta ośmiesza się. Trudno nie zgodzić się z radnym, bowiem głosowanie w sprawie odmowy głosowania wydaje się kuriozalnym aktem, nie mającym umocowania w obowiązującym prawie. Czy więc była to uchwała czy tylko wołanie na puszczy? Podjęcie uchwały nawet tak niedorzecznej, wg. koncepcji „miejskiego prawnika” ma na celu przedłożenie jej wojewodzie. Należy czekać na ruch Wojewody w tej sprawie – dodał. Być może wyda zarządzenie nadzorcze uchylające uchwałę, wtedy będzie można odwołać się do sądu administracyjnego – skonstatował  „radca miejski” Żbikowski Waldemar.

Czy jednak Wojewoda ma jakiekolwiek uprawnienia nadzorcze dotyczące ustalenia lub braku ustalenia wysokości wynagrodzenia Burmistrza przez Radę Miasta? Wystarczyło go zapytać i rozwiać wątpliwości panujące w lidzbarskim środowisku „prawników miejskich”. Redakcja wysłała pytania w powyższej sprawie. Poniżej fragment odpowiedzi rzecznika/doradcy Wojewody pani Bożeny Ulewicz.

„[…]po stronie organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego powstała konieczność rewizji dotychczas ustalonego poziomu wynagrodzeń wójtów (burmistrzów, prezydentów miast, starostów i marszałków województw) oraz ewentualnego podjęcia w konsekwencji uchwał dostosowujących dotychczasową wysokość wynagrodzeń do poziomu nieprzekraczającego maksymalnych kwot wynikających z ww. Rozporządzenia, które będą obowiązywały od dnia 1 lipca 2018 r.

Przepisy ustawy z dnia 8  marca 1990 r. o samorządzie gminnym ( Dz. U. z 2018 r.      poz. 994  z późn. zm.), normujące postępowanie nadzorcze wojewody, ukierunkowane zostały na uchwały podejmowane przez radę gminy (art. 90-94). Na ich podstawie wojewoda posiada kompetencje do stwierdzenia nieważności uchwał niezgodnych z prawem, względnie kierowania do sądu administracyjnego skarg o stwierdzenie nieważności wadliwej uchwały.     A zatem jako organ nadzoru wojewoda jest uprawniony, aby w sposób formalny zareagować na już istniejące akty prawne, tj. podjęte przez radę gminy. Przepisy ww. ustawy nie przewidują natomiast stosowania instrumentów nadzorczych w przypadku niepodjęcia uchwały przez organ stanowiący gminy. Zaznaczyć przy tym należy, iż z art. 87 analizowanej ustawy wywodzi się kluczowa zasada, wedle której organy nadzoru mogą wkraczać w działalność gminną tylko w przypadkach określonych ustawami. W tej sytuacji, w przypadku biernej postawy rady gminy i niepodjęcia stosownej uchwały aktualizującej wynagrodzenie wójta, wojewoda może wezwać radę gminy do podjęcia działań zgodnych z prawem, nie wszczynając w tym zakresie postępowania nadzorczego[…]”

Wynika z tego, iż Wojewoda w zasadzie nic nie może w tejże spornej sprawie. Oczywiście może wrzucić do kosza tę „pseudo” uchwałę Rady Miasta, ale niczego to nie zmieni. Radni zdaje się są przeświadczeni, iż jak nie podejmą decyzji w sprawie obniżenia wynagrodzenia to otrzymywać on będzie przelewy w dotychczasowej wysokości. Brakowało na sesji pani skarbnik, która uświadomiła by radnych, iż wypłata w dotychczasowej wysokości stanowić będzie złamanie prawa i naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Ustawa jest aktem wyższej rangi niż uchwała Rady Miasta i stanowi prawo obowiązujące.

Redakcja NaszLidzbark przewiduje, iż w głowie „miejskiego prawnika” Żbikowskiego pojawi się jeszcze nowsza koncepcja i na jednej z kolejnych sesji przedstawiona będzie dokładna kopia uchwały w sprawie wynagrodzenia Burmistrza, którą radni jednomyślnie odrzucili na sesji 20 czerwca, a w 6 dni potem zadeklarowali, że w ogóle je nie podejmą. Niedługo wieczory humoru i satyry, czyżby Rada Miasta szykowała się do boju o „złotą szpilkę”?

W tym miejscu warto przypomnieć kampanię wyborczą Burmistrza Wiśniowskiego z 2014 r. gdzie deklarował m.in.

Jedna z obietnic wyborczych kandydata na Burmistrza Jacka Wiśniowskiego

Kiedy Rada Miasta już 2 razy podnosiła wynagrodzenie obecnemu Burmistrzowi, ten siedział cicho, już nie protestował jak w dniu objęcia urzędu, że w mieście jest bieda i Burmistrz nie może aż tyle zarabiać. Kiedy radni zbierają się specjalnie, aby „kombinować” co zrobić, aby Burmistrz nie zarabiał mniej te kilkaset złotych, także siedział cichutko. Ale…

Kiedy Burmistrz nielegalnie pobierał opłaty za usługi na cmentarzu komunalnym, uszczuplając w ten sposób kieszenie lidzbarczan, wtedy Rada Miasta zrobiła wszystko, aby sprawę „zamieść pod dywan”. Po przegranej w sądzie administracyjnym, wielu Lidzbarczan spodziewało się odzyskać swoje niemałe pieniądze, zabrane im niezgodnie z prawem. Burmistrz odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wtedy Rada Miasta nie stanęła po stronie mieszkańców, przyjmując za dobrą monetę punkt widzenia Burmistrza. Powstaje więc, pytanie: Kogo reprezentuje Rada Miasta – Jego mieszkańców czy „upartyjnego” Burmistrza.

Wcześniej o obniżeniu wynagrodzeń w samorządzie pisaliśmy w artykule „Wypłaty w samorządzie 20% w dół

 Posted by at 10:01 pm
Cze 252018
 

Niedzielne czerwcowe popołudnie. Centrum miasta Lidzbarka Warmińskiego

Leniwe niedzielne popołudnie w turystycznym miasteczku gdzieś na Warmii. Mekka kuracjuszy, kusząca licznymi zabytkami, ścieżkami spacerowymi tudzież jedynym w swoim rodzaju deptakiem. Miasto mężów znakomitych, wieszcza Krasickiego, astronoma Kopernika. Zdawać by się mogło, iż spacerując urokliwymi zaułkami Lidzbarka Warmińskiego, mijać będziemy tłumy spacerowiczów, turystów z całego świata chcących pooddychać zdrowym powietrzem oraz nacieszyć oko niepowtarzalną architekturą. Taki tłum ucieszy mieszkańców, liczne stragany i sklepiki pozwolą mieszkańcom nieźle zarobić na turystach i dzięki temu godnie żyć. W końcu dziesiątki milionów złotych z podatków, zainwestowane w turystykę szybko wrócą do kieszeni podatników. Miasto rozwija się i kwitnie, przybywa mieszkańców.

Lidzbark Warmiński. Centrum „turystycznego” miasta.

 

Jednak spacerując niedzielnym ciepłym popołudniem z niedowierzaniem obserwuję zupełnie puste ulice. Jakiś jegomość taszczy butelki w reklamówce, starsza pani z pieskiem okupuje ławeczkę. Gdzie są mieszkańcy? Gdzie turyści? Gdzie te dziesiątki sklepików, straganów z pamiątkami? Czyżby ogłoszono alarm bombowy…? Dziesiątki milionów z podatków mieszkańców wydano niecelowo, a tym samym zmarnowano potencjał finansowy? Co mogło pójść nie tak?

Odpowiedzi na powyższe pytanie próżno szukać u źródła, czyli w Urzędzie Miasta. Tam wszystko jest w najlepszym porządku. Idąc na jakąś większą imprezę, nieodzownym jest wysłuchanie mowy burmistrza o tym jak miasto rozwija się dynamicznie, a ludziom żyje dostatniej. Tu nic się nie zmieniło, czysty socjalizm z lubością uprawiany przez aparat urzędniczy jest stałym elementem naszego życia. Czy ludzie nadal dają się nabierać jak 30-40 lat temu? Okazuje się, że niestety tak. Wystarczy spojrzeć na nasze miasto chłodnym okiem, bez emocji. Puste ulice i chodniki świadczą o jednym – miasto wyludnia się, a przez to umiera. Na domiar złego, nasi przedstawiciele w samorządzie wybrali kierunek rozwoju miasta w oparciu o wskaźniki wzięte z sufitu. Rozwój małego miasta oparty o turystykę, gdzie nie ma w pobliżu absolutnie żadnego magnesu przyciągającego gości jest mrzonką. Lidzbark Warmiński nie leży nad morzem, nie mamy także gór, ani pięknej zabytkowej architektury, a tylko te czynniki są w stanie zapełnić ulice turystami. Wydawać by się mogło, iż postępowanie włodarzy miasta i powiatu jest po prostu bez sensu. W ocenie piszącego, nie jest tak do końca. Czytelnicy z pewnością zauważą pewną „zależność” w związku z inwestycjami „turystycznymi” i wydawaniem naszych pieniędzy. Większość z nich dzieje się wokół pewnego lidzbarskiego hotelu, a niektóre sztucznie tworzone imprezy, jak „czas na ser” (opłacane z naszych podatków) nawet na jego prywatnej posesji.

Na drugim biegunie tychże wzniosłych deklaracji o rozwoju miasta stoją zwykli ludzie. Bardzo wielu mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego mieszka w budynkach komunalnych. Wystarczy wizyta na klatkach schodowych, aby przekonać się, w jakim opłakanym stanie są te budowle. Zaniedbane, odrapane ściany, ostatni remont pamiętający czasy Gierka. Część z nich jest w ścisłym centrum miasta, bieda kryje się za tymi pięknymi fasadami, rewitalizowanymi za unijne pieniądze. Na domiar złego, opalane są piecami węglowymi. Miliony z naszych kieszeni, za miast iść na poprawę bytu lidzbarczan, wydawane są na budowę uzdrowiska… Ci sami ludzie, którzy sponsorują nepotyzm władz samorządowych, muszą często wybierać miedzy wykupieniem leków a jedzeniem. Najszybciej rozwijającą się gałęzią lokalnej gospodarki są sklepy z używaną odzieżą, w ścisłym centrum miasta jest ich już kilka.

W perspektywie następnych kilkunastu lat jakim miastem stanie się Lidzbark Warmiński? Biorąc pod uwagę plany obecnego Burmistrza Wiśniowskiego (kontynuatora Artura Wajsa) miasto wyludni się jeszcze bardziej i utonie w długach. Na ulicach pojawią się latające krzewy szarłatu lub bylicy.

Zabijanie miasta można jeszcze zatrzymać. Odrzucić tony propagandowego bełkotu, tysiące fotek Burmistrza z pseudo-zadowolonymi mieszkańcami. Trzeba realnie spojrzeć na codzienne życie mieszkańców, prawdziwe potrzeby miasta i dokonać wyboru.

 

 Posted by at 12:57 pm
Cze 192018
 

Od 1 lipca 2018 r. pensje samorządowców są obniżone o 20% (zasadnicze). Decyzję podjął Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, uzasadniając  iż „jest odpowiedzią na powszechne oczekiwania społeczne związane z pełnieniem funkcji publicznych”. Rada Miasta ustala wysokość wynagrodzenia Burmistrza, przy czym musi poruszać się w widełkach narzuconych przez ministra, który określa je w załączniku do rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych. Zmieniając ów załącznik, niejako automatycznie wpływa na wysokość wynagrodzenia samorządowców. W dół „lecą” nie tylko wypłaty Burmistrzów, ale także Starostów, ich zastępców, skarbników i innych. Niektóre samorządy już podjęły uchwały w sprawie ustalenia nowych zasad wynagradzania. Inne, jak nasz lidzbarski milczy w tej sprawie. Brak podjęcia uchwały nie niesie żadnych skutków prawnych, wojewoda nie może podjąć czynności nadzorczych. Jednak zgodnie z prawem, od lipca osoby objęte nowymi zasadami wynagrodzenia, nie mogą otrzymywać wynagrodzenia w dotychczasowej wysokości. Brak stosownej uchwały przez Radę Miasta, stanowi symboliczny protest przeciwko „dobrej zmianie”, która bezpośrednio dotknęła naszego przedstawiciela (w domyśle Burmistrza).

Burmistrz Wiśniowski zaraz po objęciu stanowiska (8 grudnia 2014r.) poprosił Radę Miasta o obniżenie wynagrodzenia. Miał to być wyraz dezaprobaty nowego Burmistrza wobec bardzo wysokiego wynagrodzenia swego poprzednika w realiach biedy panującej w naszym mieście. Rada Miasta zmniejszyła w sumie wynagrodzenie o 2 640 zł (z ok. 11 500zł). Bieda skończyła się już po roku za „rządów” Burmistrza Wiśniowskiego, bowiem przy kolejnych dwóch podwyżkach wynagrodzenia, jakie ustaliła Rada Miasta, już nie protestował. Obecnie mieszkańcy składają się na wynagrodzenie Burmistrza, które wynosi niewiele mniej niż jego poprzednika tj. 11 060 zł miesięcznie (plus tzw. „13”).  Od 1 lipca, wynagrodzenie zasadnicze obniżone o 20% przełoży się na ok. 9 442 zł wypłaty tj. będzie niższe o 1 618 zł.

Obecnie Starosta zarabia na swoim stanowisku 12 100 zł miesięcznie i jego wynagrodzenie nie było podnoszone od prawie 4 lat. Od 1 lipca otrzymywać będzie ok. 10 220 zł tj. o 1 880 zł mniej.

 Posted by at 10:30 pm
Cze 142018
 

Bursa fot. Google

7 marca 2018 r. w Lidzbarku Warmińskim na terenie bursy przy ZSiPO doszło do nieszczęśliwego wydarzenia. Jeden z pracowników gospodarczych starostwa powiatowego, uległ poważnemu wypadkowi podczas prac przy przebudowie dachu bursy. Nieprzytomnego pracownika, przewieziono najpierw do Bartoszyc, a potem do Olsztyna, gdzie wykonano skomplikowaną operację ratującą życie (krwiak mózgu). O całym zdarzeniu redakcję powiadomił jeden z czytelników NaszLidzbark. Było o tym „głośno” w tzw. drugim obiegu informacji, tym cichym i nieoficjalnym. Lokalna niemiecka lidzbarska nie napisała o tym słowa, nie było żadnego komunikatu, życie potoczyło się dalej zupełnie jakby nigdy nic. Czytelnicy informowali o domniemanym wykorzystywaniu pracowników starostwa do pracy na rzecz prywatnej firmy, która wygrała przetarg na remont bursy, stąd sprawie miano „łeb” ukręcić.

W przedmiarze robót, dołączonym do umowy na remont bursy widzimy m.in.

Wynika z niego iż, prace związane z rozbiórką dachu wchodzą w zakres umowy zawartej między Starostą, a firmą Domex. Na jakiej więc zasadzie na dachu pracę wykonywali pracownicy starostwa? Opłacani przecież z naszych podatków. Redakcja NL wysłała do Starosty wniosek o udzielenie informacji publicznej w której wniesiono o podanie:

  1. rejestru wypadków przy pracy za 2016 i 2017 i 2018 rok.
  2. W jaki sposób zabezpieczono miejsce wypadku?
  3. Czy powiadomiono o wypadku Policję, Prokuraturę, Społeczny Inspektorat Pracy (jeśli nie to proszę podać przyczynę)
  4. Czy w związku z wypadkiem powołano zespół powypadkowy (jeśli tak, proszę o kopię zarządzenia w sprawie powołania zespołu)
  5. Czy o wypadku powiadomiono Państwowy Inspektorat Pracy? Jeśli tak, to proszę o kopię pisemnego zawiadomienia o wypadku
  6. Kopię raportu lub inny dokument otrzymany od Państwowej Inspekcji Pracy sporządzony w związku z wypadkiem.
  7. Kopię protokołu powypadkowego z wszystkimi załącznikami (zdjęcia itp.).
  8. Jakie prace wykonywali pracownicy Starostwa w dniu wypadku na dachu budynku bursy, z czyjego polecenia, na jakiej podstawie znajdowali się na dachu.
  9. Protokół z oględzin miejsca wypadku (zdjęcia szkice itp.).
  10. Prawnej analizy wypadku
  11. Przesłuchań świadków w związku z wypadkiem

Najbardziej interesującym punktem wniosku był oczywiście pkt. 8. Jasna i czytelna odpowiedź mogłaby ukrócić wszelkie spekulacje związane z rzekomym „podsyłaniem” pracowników starostwa do pracy w firmie Domex. Niestety Starosta uznał, iż wnioskowane informacje nie stanowią informacji publicznej, uzasadniając tę decyzję w dość mętny sposób. Organ załączył tylko protokół kontroli sporządzony przez PiP. Pełną treść odpowiedzi Starosty na wniosek do pobrania TUTAJ. Kontrolę przeprowadzono na wniosek małżonki poszkodowanego. Pełną treść protokołu z kontroli do pobrania TUTAJ. Inspektor jasno napisał, jakie prace wykonywał pracownik gospodarczy na dachu bursy.  Wchodziły w zakres przedmiaru robót, a więc wykonywane powinny być przez firmę Domex pana Frydrycha. Warto zapoznać się z całym raportem, gdyż w dość szczegółowy sposób określa zakres prac wykonywanych przez pracowników gospodarczych starostwa.

Redakcja skierowała skargę na bezczynność starosty w przedmiocie udostępnienia informacji publicznej. Oznacza to kolejną rozprawę przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, gdzie stroną będzie lidzbarski samorząd, a przedmiotem sporu uzyskanie informacji publicznej.

Zaufanie do instytucji samorządowych wynika bezpośrednio z jawności ich pracy. My, mieszkańcy miasta i powiatu mamy prawo, a wręcz obowiązek kontroli naszych przedstawicieli w samorządzie, to oni wydają nasze pieniądze i dzięki nam otrzymują wynagrodzenie. Właśnie dlatego –jawność- stanowi fundament, na którym powinien być zbudowany każdy samorząd lokalny.

 Posted by at 10:19 pm