Gru 252017
 

Nie lada prezent otrzymali mieszkańcy ul. Bema w postaci zakończenia długo wyczekiwanego remontu nawierzchni. Burmistrz na FB pokazał kilka zdjęć, głosząc zakończenie inwestycji – wskazując jednocześnie kolejny powód wielbienia swego jestestwa. Czy jednak są powody do dumy?

Zamarznięte i brudne podłoże tuż przed kładzeniem nawierzchni

Remont ulicy sfinansowany został z pieniędzy uzyskanych w ramach budżetu obywatelskiego. Mieszkańcy ul. Bema zdeklasowali pozostałe projekty biorąc pod uwagę ilość zebranych głosów poparcia. Jest to powód do dumy. Jednak dalsze losy realizacji projektu wskazują na dalece idącą niegospodarność, a wręcz wyrzucanie pieniędzy w błoto. Po pierwsze termin remontu przypadający na grudzień, a w związku z tym niesprzyjające warunki atmosferyczne. Warstwa ścieralna nawierzchni bitumicznej (tzw. asfaltu) została położona na przemarznięte brudne podłoże, w związku z tym niewielkie szanse aby trwałe związała. Po drugie, sama akcja kładzenia asfaltu odbywała się w „egipskich ciemnościach”, bowiem akurat tego dnia wysiadło oświetlenie ulicy (przypadek?). Po trzecie jakość układania asfaltu, pozostawia wiele do życzenia.  Główny wykonawca, miejska spółka PGK, wydaje się nie mieć pojęcia o tego typu remontach. Sami pracownicy (podwykonawcy) na placu budowy w rozmowie z redaktorem pukali się w czoło, twierdząc iż w takich warunkach układanie asfaltu jest bez sensu, ale jak stwierdził jeden z nich „z urzędu miasta kazali to robimy”.

Wielka kałuża, nieco dalej kratka odpływowa. Efekt źle wyprofilowanej nawierzchni

Efekty nocnej pracy, szybko dały o sobie znać. . W kolejnym dniu po „remoncie” niektórzy z mieszkańców, aby dostać się do swej posesji musieli zakładać gumowce. Kratki odprowadzające deszczówkę w dziwny sposób wypadły wyżej niż powinny. Szczególnie widać to przy posesji gdzie znajduje się redakcja NL, wielka kałuża pod bramą wjazdową i bramką wejściową, tuż obok kratka „burzowa”. Wielka kałuża to także, wielkie chlapanie od kół przejeżdżających samochodów wprost na elewację budynku i zaparkowany na podwórku samochód. Redakcja zaprasza Burmistrza, Prezesa PGK na wizję lokalną. Czy jeśli przy ul. Bema mieszkałby Burmistrz/Starosta/poseł (niepotrzebne skreślić) od lat nie leżałaby tam kostka brukowa, ślicznie równo położona? Czy tutaj są ludzie drugiej kategorii, patologia?

Wszystkim czytelnikom składamy serdecznie życzenia świąteczne, obyście w nowym roku nie mieli problemów z dostaniem się do domu.

 Posted by at 2:08 pm
Gru 182017
 

Dobra wiadomość dla wszystkich właścicieli budowli, płacących podatek od nieruchomości. W wyroku z 13 grudnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 1a ust. 1 pkt 2 ustawy z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych w zakresie, w jakim umożliwia uznanie za budowlę obiektu budowlanego, który spełnia kryteria bycia budynkiem, przewidziane w art. 1a ust. 1 pkt 1 powołanej ustawy, jest niezgodny z zasadą szczególnej określoności regulacji daninowych, wywodzoną z art. 84 w związku z art. 217, w związku z art. 64 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Tłumacząc to na ludzi, oznacza, iż jeśli komuś zakwalifikowano np. silos na paszę jako obiekt budowlany, a nie budynek dokonano tego nielegalnie. W związku z tym, właściciel może domagać się zwrotu nadpłaconego podatku, od chwili jego powstania. Orzeczenie TK ma kolosalne znaczenie finansowe dla podatnika (jak również dla gminy). Podatek od budowli wynosi 2% ich wartości niezależnie od powierzchni, a podatek od budynku oblicza się wg. jego powierzchni. Dla przykładu, silos na paszę kosztuje np. 200 tys zł i zajmuje 16 m2 powierzchni. Dotychczas jego właściciel musiał płacić dla gminy 4 tys zł podatku rocznie;  po orzeczeniu TK ten podatek wynosi już tylko 40 – 70 zł rocznie (w zależności od stawki podatku określonego w uchwale rady gminy). Oczywiście nie tylko silosy stały się budynkami, dotyczy to stacji transformatorowych, zasobników na gaz do ogrzewania, budynków technicznych (w szczególności kontenerów) i wielu innych budynków spełniających wymagania ustawy. Istotną sprawą dla nas podatników, jest to, że budynkami stały się także stacje uzdatniania wody, punkty czerpania wody głębinowej i inne. Zmianę najbardziej odczują firmy i rolnicy indywidualni, ale także zwykli mieszkańcy gminy. Czym więc jest budynek zgodnie z definicją ustawy? Taki, który spełnia poniższe kryteria:

– trwałe związanie z gruntem,

– wydzielenie z przestrzeni za pomocą przegród,

– posiadanie fundamentów,

– posiadanie dachu.

 Posted by at 8:40 pm
Gru 122017
 

Ekipa PO-PSL-PiS przecina wstęgę

Tzw. oficjalne otwarcie lidzbarskiego bulwaru odbyło się we wtorek o g. 15.00. Czemu wybrano akurat termin w środku tygodnia oraz tak wczesna godzinę? – pytano się na oficjalnym profilu FB urzędu miasta.  Odpowiedzi na to proste pytanie jednak nie było. Wyjaśnienie tej zagadki okazało się banalne. Jeden z przybyłych ze stolicy województwa gości z rozbrajającą szczerością wyjaśnił, iż Marszałek Gustaw Brzezin nie miał innych wolnych terminów, a już na pewno nie w sobotnie popołudnie, jak sugerowali Lidzbarczanie. Okazało się więc, iż dzisiejsza samorządowa hucpa podporządkowana był jednemu człowiekowi, a nie gospodarzom tego miasta czyli jego mieszkańcom. Za kilka zdjęć z działaczami PSL i PO i ich poplecznikami, Burmistrz potraktował swoich wyborców przedmiotowo.

Kolejną kwestią  budzącą mieszane uczucia była oprawa muzyczna, zdaje się trafiająca w gust niektórym samorządowcom. Szczególny przedświąteczny czas, tak bliski Polakom, umilały kolędy śpiewane po Ukraińsku. Wielu Lidzbarczan poczuło się nieco dziwnie.

Po co więc ten bulwar i wydane kilka milionów złotych? Nikt nie śmie zadać tego prostego pytania. Wystarczy spojrzeć na budynki komunalne przylegające do bulwaru. Rozsypują się ze starości, a mieszkający w nich ludzie wypatrują kolejnego pęknięcia na ścianie. Za to jaki widok z okna!

Smaczkiem, a zarazem symbolem jakości pracy naszego Burmistrza erudyty niech będą kosztowne tablice informacyjne, tak pieczołowicie zainstalowane na bulwarze. Lidzbarczanie oraz turyści dowiadują się z nich np., że nieopodal nas jest „Górowo Iławieckie”. O literówkach i innych błędach na tychże tablicach pisać nie będę. Chętnie dowiemy się, kto zapłaci za to niechlujstwo i czy ze własnej kieszeni. Dalszą część niech opowiedzą zdjęcia.

 Posted by at 10:28 pm
Gru 102017
 

Budynek PGK w Lidzbarku Warmińskim. fot: www.pgklw.webd.pl

9 października 2017 r. Burmistrz Jacek Wiśniowski zarządzeniem NR SE.0050.126.2017.MG zmienił cennik opłat za korzystanie z cmentarzy komunalnych. Najdotkliwsza opłata za przedłużenie ważności grobu na kolejne 20 lat wynosi teraz aż 630 zł  (wcześniej 336 zł, dotyczy starego cmentarza). Inne opłaty uległy zmianom kosmetycznym lub pozornym, bowiem Burmistrz obniżył opłatę za miejsce do pochówku na starym cmentarzu z 1500 zł na 630 zł, jak wiadomo tam miejsca na nowe pochówki już dawno niema. W nowym zarządzeniu zniknęła nielegalnie pobierana opłata 900 zł za dochowanie do istniejącego grobu (zastąpiona opłatą proporcjonalną, o wiele niższą). Tym samym zarządcza cmentarza PGK został odcięty od sporych wpływów z tego tytułu, co mogło zachwiać budżetem tejże jednostki samorządowej. Burmistrz podnosząc drastycznie opłaty, postanowił kosztem (jeszcze żyjących) mieszkańców zapewnić nieprzerwany strumień pieniędzy zasilający konto PGK. Od teraz najbardziej dochodową opłatą jest ta, za przedłużenie miejsca na kolejne 20 lat. Za wydaniem zarządzenia w sprawie zmiany opłat za korzystanie z cmentarzy stoi wyrok WSA w Olsztynie stwierdzający, iż pobieranie opłaty za dochowanie do istniejącego grobu jest nielegalne, bowiem odbywa się bez podstawy prawnej (brak upoważnienia Rady Miasta do wydania zarządzenia o poborze opłaty za dochowanie). Burmistrz decyduje się złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, tym samym przesuwa uprawomocnienie wyroku o przynajmniej 1,5 roku. Nie zamierza bez walki oddawać pieniędzy za niesłusznie naliczone opłaty. Jest prawdopodobnym, iż liczy na przedawnienie się części roszczeń.

[Jakiś czas potem….]

Burmistrz w końcu połapał się, że jego nowe zarządzenie zawiera także opłatę za dochowanie do istniejącego grobu (ale już na innych zasadach finansowych) wobec czego jest nielegalne i tylko patrzeć jak redaktor je zaskarży. Co więcej, obietnice dotyczące niepodnoszenia podatków, a opłata za przedłużenie jest formą podatku, stały się nic nie wartym sloganem. Co robił prawnik wynajmowany przez UM, który bierze pieniądze za sprawdzanie m.in. zarządzeń pod kątem zgodności z prawem, tego nie wiemy. Pan Wiśniowski postanowił więc posłużyć się Radą Miasta w taki sposób, aby zarówno większość radnych jak i gości nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi. Tuż przed rozpoczęciem komisji, przedłożył projekt nowej uchwały, zawierającej dokładne powtórzenie tego wszystkiego co zawarł 2 miesiące wcześniej w zarządzeniu. Cele były dwa: zdobycie podstawy prawnej do naliczania opłat za dochowanie do istniejącego grobu, oraz nie mniej ważny efekt pijarowy – to nie on podnosi opłaty za cmentarze, tylko Rada Miasta (po uprawomocnieniu się uchwały, jego zarządzenie o podwyżkach jest eliminowane z obrotu prawnego).

Przebieg dyskusji na komisjach i Radzie Miasta w punkcie dotyczącym zatwierdzenia podwyżki opłat przypominał najlepsze fragmenty powieści Franza Kafki. Burmistrz wił się w tłumaczeniach, reżyserowana rozgrywka między Prezesem PGK i Burmistrzem przynosiła efekty, radni odchodzili od meritum sprawy, czyli drastycznej podwyżce opłat na rzecz prawnych aspektów uchwały i wcześniejszego zarządzenia. Oczywistym jest fakt, iż większość radnych nie miała pojęcia co się dzieje na sali i dlaczego tak pilnie trzeba uchwalić ten projekt. Nie mniej, trzy razy radni pytali Burmistrza i Prezesa PGK, jaka może być skala odszkodowania wypłaconego mieszkańcom, po tym jak NSA odrzuci skargę Burmistrza. Za każdym razem, szybko temat zmieniano i nawet przybliżona kwota nie padła. O panice Burmistrza i jego popleczników niech świadczy fakt, iż co chwilę powtarzano, że wyrok olsztyńskiego sądu nie jest prawomocny. W ocenie redakcji, NSA skargę odrzuci, bowiem nie ma cienia prawnych podstaw do jej uwzględnienia i Burmistrz dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Jednakowoż NSA rozpatrzy skargę po wyborach samorządowych, więc do tego czasu wyrok nie będzie prawomocny, a podwyżki opłat zatwierdziła Rada Miasta, więc Burmistrz może spać spokojnie.

Należy zgodzić się z opinią jednej z radnych, wyrażoną podczas dyskusji nad projektem uchwały, iż PGK chce sobie zrobić niezły biznes z cmentarza, kosztem wielu biednych ludzi w Lidzbarku Warmińskim, na co Prezes PGK odpowiedział, że w luksusy jego firma nie opływa. Przyjrzyjmy się więc sytuacji w pobliskich miastach, jak tam wyglądają stawki za korzystanie z cmentarza. Do porównania wzięto 2 najistotniejsze opłaty, czyli za pochówek w grobie ziemnym jednoosobowym, oraz za przedłużenie ważności grobu na kolejne 20 lat. Poniżej małe graficzne zestawienie.

Sytuacja związana z odcięciem przez sąd pępowiny zasilającej budżet PGK z nielegalnych opłat, może prowadzić do postawienia tezy na temat nieefektywnego zarządzania naszymi pieniędzmi przez lidzbarski samorząd. Dotyczy to nie tylko PGK, ale i innych spółek miejskich, a także samego Burmistrza. W innych miastach, opłaty za korzystanie z cmentarzy są o rząd wielkości niższe, a mimo to podmioty nimi zarządzające wykonują prawidłowo swoje zadania. W Lidzbarku Warmińskim sytuacja jest zupełnie inna; do wykonywania tychże samych zadań własnych, gmina potrzebuje o wiele większych pieniędzy, co bezpośrednio przekłada się na skalę opodatkowania jego mieszkańców. Rada Miasta, zdaje się nie zauważać tych prostych zależności. Nikt podczas sesji nie podniósł kwestii odpowiedzialnego gospodarowania naszymi pieniędzmi przez PGK. Uchwałę przyjęto, żaden z radnych nie był przeciwko. Nikt nie zauważył, łącznie w prawnikiem obecnym na sali, iż dochody z opłat za cmentarze są dochodem własnym gminy i muszą być wpłacane na konto UM, a nie tak jak jest teraz zasilają „worek bez dna” w PGK. W uchwale budżetowej przeznacza się konkretną sumę na utrzymanie cmentarza, a sam administrator wybierany powinien być w przetargu.

Ktoś kto właśnie żegna ukochaną osobę,  nie zastanawia się nad tym czy opłata jaką ma wnieść jest sensowna i potrzebna, w tych trudnych chwilach po prostu się idzie i płaci. Ten ostatni raz nie będzie przecież żałować rodzicom czy też mężowi niczego. W trudnych chwilach nikt nie zastanawia się nad tym skąd weźmie pieniądze, by opłacić wszystkie koszty pogrzebu, jest to czas na to by pogodzić się z odejściem bliskiej ukochanej osoby. Starsza pani żegnająca męża sama będzie głodować lub nie wykupi leków, ale pogrzeb mężowi wyprawi jak się należy, bo jest to ostatnia rzecz jaką może dla niego zrobić. Podobnie jest z opłatą za przedłużenie ważności grobu na kolejne 20 lat. Zapłaci każdy, bez względu na koszty. Nie ma już świętości, robienie niezłego biznesu na zmarłych stało się faktem.

 Posted by at 3:40 pm