Paź 252017
 

31 sierpnia 2017 r. Sesja Rady Powiatu. Starosta Jan Harhaj ” w miesiącu lipcu zostało wydane pozwolenie na budowę, gdzie są budowane 2 bioreaktory o pojemności 600m3 każdy”

29 sierpnia 2017 r. ukazał się artykuł „Polmlek pod osłoną nocy zatruwa rzekę Łynę” w którym m.in. informowaliśmy o regularnych zrzutach ścieków do rzeki, głównie pod osłoną nocy. Sprawą zainteresowała się jedna z ogólnopolskich stacji TV, wyemitowano na jej antenie materiał w tej sprawie. Na fali krytyki jaka spadła na Polmlek i po części na Starostwo Powiatowe – na sesji Rady Powiatu 31 sierpnia 2017 r. prezes Polmleku pan Witulski ogłasza rozbudowę oczyszczalni ścieków poprzez budowę dwóch wielkich zbiorników, które wg. zapewnień prezesa rozwiążą problem. Przytakuje mu  Starosta, informując jednocześnie Radę Powiatu i licznie zgromadzonych gości, iż w lipcu wydał pozwolenie na rozbudowę oczyszczalni ścieków w Polmleku poprzez budowę 2 zbiorników SBR po 600m3 każdy.

Na ripostę ze strony Polmleku, Redakcja NL nie czekała długo. 15 września 2017 r. Redakcja NL otrzymuje  pismo od Polmleku z żądaniem sprostowania artykułów m.in. z 29 sierpnia (pisaliśmy o tym TUTAJ). Próba rozmowy z prezesem Polmleku panem Witulskiem zakończona fiaskiem. Redakcja odmawia zamieszczenia sprostowania powołując się na odpowiednie przepisy prawa prasowego.

Zgodnie z prawem, aby uzyskać pozwolenie na budowę tego typu obiektu, wcześniej wymagane jest uzyskanie przez inwestora tzw. decyzji środowiskowej, którą to wydaje Burmistrz Miasta. Na stronie BiP UM, nie było wówczas wzmianki o wydaniu decyzji, więc 21 września 2017 r. Redakcja wysyła zapytania do Starosty o treści:

  1. „Proszę o podanie daty wpływu wniosku o pozwolenie na rozbudowę oczyszczalni w Polmleku w postaci budowy dwóch zbiorników SBR o których mówił prezes Polmleku na Sesji Rady Powiatu.
  2. Proszę także o podanie daty wydania pozwolenia na budowę w/w przedsięwzięcia. „

Także tego samego dnia wysyłamy wniosek do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego pani Julitty Kowalskiej w sprawie legalności rozbudowy oczyszczalni ścieków w Polmleku.

3 października 2017 r. Otrzymujemy odpowiedź od Starosty Pana Jana Harhaja, w której informuje, że Polmlek 21 września złożył wniosek o wydanie pozwolenia na budowę dwóch zbiorników SBR i na dzień dzisiejszy Starosta pozwolenia na budowę nie wydał! Polmlek wycofał swój wniosek o pozwolenie na budowę 10 października (po wezwaniu Starosty do uzupełnienia dokumentacji). Domniemanym powodem wezwania do uzupełnienia dokumentacji był brak wydanej przez Burmistrza Miasta decyzji środowiskowej. Jest to proces złożony i musi odpowiednio długo trwać. Jednak budowa zbiorników w Polmleku trwa w najlepsze, mimo braku pozwolenia na budowę.

W związku z tym 4 października 2017 r. Redakcja NL wysyła pytanie do Polmleku treści:

„Zwracam się z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie budowy 2 zbiorników SBR (rozbudowa oczyszczalni ścieków) w Lidzbarku Warmińskim. Z uzyskanych informacji od Starosty, wynika, iż do dnia dzisiejszego nie wydał zgody na ich budowę, a sam państwa wniosek wpłynął do Starostwa 21 września 2017 r. Zbiorniki jak zauważyłem już stoją, a termin rozpoczęcia ich budowy jest znacznie wcześniejszy niż wrzesień 2017 r. Czy oznacza to, iż wasza firma podjęła budowy bez odpowiednich zezwoleń czyli popełniła samowolę budowlaną?”

Polmlek do dnia dzisiejszego nie udzielił odpowiedzi na powyższe.

19 października 2017 r. PINB pani Julitta Kowalska informuje Redakcję, że budowa dwóch zbiorników betonowych SBR o pojemności 600m3 każdy, prowadzona jest bez pozwolenia na budowę. Zostało także wysłane zawiadomienie o  wszczęciu postępowania administracyjnego. Następnie będą wydawane stosowne postanowienia i decyzje, łącznie z zawiadomieniem do prokuratury (taki obowiązek wynika z przepisów prawa budowlanego w przypadkach samowoli budowlanych).

17 październik 2017 r. Redakcja NL otrzymuje kolejne pismo żądaniem sprostowania artykułu dotyczącego zatruwania rzeki przez Polmlek, tym razem poprzez kancelarię prawną. W zasadzie jest to kopia pierwszego pisma z 15 września, z groźbą podjęcia kroków prawnych. Smaczkiem w sprawie jest to, czego ów dokument nie zawiera. Przyjrzyjmy się fragmentowi pierwszego sprostowania z 15 września, czytamy m.in. „Wszelkie działania Spółki związane z modernizacją i rozbudową zakładu podejmowane są zgodnie z prawem, w oparciu o stosowne zezwolenia…” Drugie żądanie sprostowania już nie zawiera tego zdania, zostało ono usunięte. Nasuwa się pytanie dlaczego? Redakcja NL odmówiła zamieszczenia sprostowania powołując się na odpowiednie zapisy prawa prasowego. Przypuszczamy, iż sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

 

Fragment pierwszego pisma otrzymanego od Polmleku z żądaniem sprostowania artykułu.

Miesiąc później prawie identyczne pismo, ponownie z ponownym żądaniem sprostowania. Brakuje w nim ważnego zdania;)

Komentarz Redakcyjny

Polmlek rozpoczynając budowę zbiorników, był świadomy nielegalności postępowania. Łamał prawo pod okiem Starosty, który na dodatek publicznie okłamał  Radę Powiatu i mieszkańców informując o wydaniu pozwolenia na budowę. Starosta musiał wiedzieć, że budowa ruszyła, jest prowadzona nielegalnie,  nie podjął jednak żadnych działań aby temu zapobiec. Wiarygodność firmy Polmlek, prezesa Witulskiego, Starosty Jana Harhaja wobec powyższych faktów, jest wątpliwa.

 

 

 

 Posted by at 11:08 pm
Paź 192017
 

Partyjna masówka w Wielkim Refektarzu Zamku Biskupów Warmińskich

Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję Dyrektora Muzeum Warmii i Mazur pana Piotra Żuchowskiego w którym odmawia udzielenia informacji publicznej dotyczącej kto i na jakiej zasadzie wynajmował pomieszczenia w lidzbarskim zamku. SKO przekazało sprawę dyrektorowi  do ponownego rozpatrzenia w celu udostępnienia Redakcji NL żądanej informacji. Decyzja SKO przybliża czytelników NL do poznania okoliczności udostępniania pomieszczeń muzeum  (w szczególności Wielkiego Refektarza) m.in. na spotkania partyjne Platformy Obywatelskiej w ramach tzw. „klubów obywatelskich”.

Sprawa miała swój początek 17 maja 2017 r., kiedy to w Wielkim Refektarzu odbyło się spotkanie posłów i władz Platformy Obywatelskiej z mieszkańcami w ramach programu „Polska Obywatelska 2.0” (relacja ze spotkania TUTAJ). Wówczas, Redakcja NL poprosiła władze muzeum o udostępnienie kopii rachunków i inne dokumenty poświadczające kto i na jakiej zasadzie wynajmuje pomieszczenia muzealne. Wynajem Wielkiego Refektarza na spotkanie PO, wg. informacji kierowniczki muzeum pani Małgorzaty Jackiewicz-Garniec odbyło się na zasadach komercyjnych – byliśmy ciekawi kto i ile za to zapłacił.

Wydawałoby się, że tak podstawowa informacja, dotycząca wykorzystywania majątku publicznego powinna być udzielona bez problemu (więcej o pierwszych kłopotach z jawnością pana Żuchowskiego pisaliśmy TUTAJ). Niestety nowy Dyrektor Muzeum, z nadanym przez Burmistrza Wiśniowskiego tytułem „Przyjaciel Miasta”, pan Piotr Żuchowski inaczej rozumie pojęcie jawności. Swoim postępowaniem nawiązuje do niechlubnych tradycji swych partyjnych koalicjantów.

28 czerwca 2017 r. Redaktor NL składa do Dyrektora Muzeum wniosek o udostępnienie informacji publicznej, treści:

Wnioskuję o udzielenie mi informacji publicznej w postaci skanów umów lub innych dokumentów poświadczających wynajem (odpłatnie lub nie) pomieszczeń w waszym muzeum w oddziale w Lidzbarku Warmińskim za lata 2015, 2016 i 2017. W skanowanych materiałach proszę o zakrycie danych osobowych jak adres zamieszkania czy numer pesel. Proszę o pozostawienie jawnego imienia i nazwiska osoby wynajmującej w przypadku osób fizycznych. „

W odpowiedzi na wniosek, 10 lipca 2017 r. Dyrektor Muzeum, wzywa Redaktora NL do wskazania powodów, dla których uzyskanie wnioskowanych informacji jest szczególnie istotne dla interesu publicznego. To typowy zabieg na „przeczekanie”, odwleczenie sprawy w nadziei, że wnioskodawca zniechęci się do podjęcia walki o dostęp do informacji publicznej. Tym samym organ unika wydania decyzji administracyjnej, od której można się odwołać. Wobec powyższego, jedynym możliwym posunięciem jest złożenie skargi na bezczynność Dyrektora Żuchowskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie. Skargę do WSA za pośrednictwem Dyrektora Muzeum złożono 23 sierpnia 2017 r. W kilka dni później Redakcja otrzymuje decyzję administracyjną z datą 21 sierpnia 2017 r. odmawiającą udostępnienia informacji publicznej. Wobec powyższego, skarga do WSA na bezczynność Dyrektora Muzeum staje się bezprzedmiotowa. Jednak Dyrektor Muzeum wydał decyzję administracyjną, wobec czego 3 września 2017 r. Redakcja złożyła od niej odwołanie do SKO w Olsztynie (treść odwołania TUTAJ). 16 października 2017 r. SKO uchyliło decyzję Dyrektora i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia (decyzja SKO  TUTAJ). W uzasadnieniu decyzji, SKO „zmiażdżyło” argumentację Dyrektora Żuchowskiego. Rozstrzygnięcie SKO jest ostateczne w administracyjnym toku i Dyrektorowi Muzeum nie przysługuje odwołanie.

 

Komentarz redakcyjny

Dyrektor Muzeum pan Piotr Żuchowski (PSL), powinien porzucić swoje stare partyjne nawyki na rzecz budowy społeczeństwa obywatelskiego. Muzeum nie jest prywatnym folwarkiem dyrektora, ale instytucją publiczną, której działalność mają prawo kontrolować obywatele. Godnym ubolewania jest profanowanie  Wielkiego Refektarza partyjną masówką, miejsca gdzie żył i tworzył mąż znakomity – Ignacy Krasicki. Z pewnością bardziej godny tytułu „Przyjaciel Miasta” niż Piotr Żuchowski.

 

 

 

 Posted by at 7:58 pm
Paź 152017
 

Zdjęci jest tylko ilustracją do tekstu

Jest z naszym mieście pewna firma- tytan zatrudnienia i rotacji. Każdy o niej słyszał, każdy ma znajomą, która tam pracowała a więc i ja muszę podzielić się pewnymi ciekawostkami zasłyszanymi z kilku źródeł. Pomijając wszystkie opowieści o jej „demokratycznych” przeobrażeniach, ostatnich nagłych zmianach nazwy i wyczyny dawnej kierowniczki, chciałbym opisać w telegraficznym skrócie co usłyszałem.

Firma ta wśród byłych pracowników nazywana jest fabryką inwalidów. Podstawą zatrudnienia w tej firmie jest oczywiście grupa inwalidzka ale część pracowników przychodzi do niej w pełni zdrowia i po kilku latach staje się inwalidami, przechodzi na wyższą grupę lub definitywnie kończy przygodę z pracą z powodów zdrowotnych.

Firma ta od lat rozlicza wypłaty swoich pracowników z normy zakładowej, która przez ostatnie kilkanaście lat wzrosła o 300% i dalej rośnie. Zdawałoby się że pobierając dotacje za zatrudnienie inwalidów, jakiś organ powinien sprawować pieczę nad warunkami pracy i płacy w zakładzie, rozpytać załogę, przejrzeć papiery. Niestety, gehenna pracownic trwała i ma trwać dalej. Co gorsza niewiele z pracownic jest skłonna do szczerych opowieści z powodu strachu przed utratą pracy.

Wszyscy pamiętamy wiosenną podwyżkę płacy minimalnej. Oczywiście w tym zakładzie obiecano swoim pracownicom podwyżkę od sztuki, jak to była radość- po czym prezes wycofał się prędko z obietnic i podniósł i tak już bardzo wysoką normę dzienną. Z informacji uzyskanych ze źródeł biurowych firmy wynika iż kolejne podwyższenie minimalnej krajowej w 2018r. ma także po raz kolejny zwiększyć normę w tej firmie. Tak więc reasumując: pracownica kilkanaście lat temu musiała wykonać około 1000szt. dziennie w zeszłym roku już około 3000szt. A po nowym roku ile to miało by być 3500- 4000- 5000? Chciałbym zaznaczyć że produkcja odbywa się ciągle na tych samych maszynach i wykonywany jest ciągle ten sam produkt a pracownice zmuszone są pozostawać po godzinach lub przychodzić wcześniej żeby wyrobić chorą normę i zarobić minimalną krajową.

Firma chcąc zamaskować nadgodziny wymyśliła cwany sposób, zwalniając ochronę i rozdając karty chipowe wstępu do zakładu. Jakież było zdziwienie gdy pracownice pojawiające się około godziny 4 rano w celu nadgonienia normy zostały przejęte przez patrol ochrony, gdy w zakładzie włączył się alarm ustawiony na czas bliższy godzinom rozpoczęcia pracy. Oczywiście, incydent, alarm przestawiono a pracownice przychodzące na kilkunastogodzinną wachtę biorą już teraz same odpowiedzialność za swój czas pracy. Pracownice które nawet w ten sposób nie wyrabiają normy mają wpisywany urlop płatny na taką ilość godzin czy dni, na ile im zabrakło do normy. Jeżeli dopisywanie ma miejsce przez kilka miesięcy, pracownica jest tak przerzucana z czynności na czynność aż sama się zwalnia lub w ostateczności zostaje zwolniona z powodu nieproduktywności, spowodowanej nowymi czynnościami i równie wielkim akordem na nich.

W tym roku wymyślono jeszcze jedno źródło dochodu. Jak wiadomo firmy takie dostają duże wsparcie finansowe na osoby z I grupą inwalidzką a więc ktoś wpadł na pomysł żeby zatrudnić takich osób więcej i to bez względu na to czy spełniają wymagania czy nie. Wiadomo kasa leci a jak coś jeszcze dodatkowo zrobią to będzie podwójny zysk. Zaroiło się więc w zakładzie od osób które czasem nie wiedziały nawet gdzie są i czego się od nich oczekuje. No ale przecież kasa musi się zgadzać.

Zastanawia mnie czy firma ta brnąc coraz głębiej w absurd swojej wydumanej normy zakładowej, pomieszany ze wszystkimi złymi a czasem karalnymi zjawiskami na rynku pracy, które miały i mają tam miejsce nie kończy się na własne życzenie? Zachodzi pytanie ile można doić chudą krowę? Czy może inaczej: Jaka chuda krowa da tłuste mleko?

 

– czytelnik

 Posted by at 3:53 pm
Paź 102017
 

Kilkaset osób jest poszkodowanych finansowo na skutek nielegalnie wprowadzonej przez Burmistrza Miasta Lidzbark Warmiński opłaty za dochowanie zmarłego do istniejącego grobu ziemnego. WSA w Olsztynie uchylił, zaskarżony przez redaktora NL, cennik opłat za usługi na terenie cmentarzy komunalnych w punkcie dotyczącym konieczności wniesienia 900 zł opłaty za dochowanie do istniejącego grobu ziemnego.

Cała sprawa rozpoczęła się w 2016 r. podczas pierwszego spotkania Burmistrza z mieszkańcami miasta. Jeden z nich pytał czy tak wysokiej opłaty za dochowanie do istniejącego grobu nie można zastąpić naliczaniem proporcjonalnym. Opłata rosłaby w miarę upływu czasu od ostatniej opłaty za tzw. „wznowienie” grobu – pytał zmartwiony mieszkaniec. Jednak prezes PGK wyjaśnił, że jest to oddzielna opłata. Analiza przepisów ustalających stawki opłat wzbudziły wątpliwości Redakcji NL. Szerzej opisano to w artykule „Wątpliwości w sprawie opłat za korzystanie z cmentarzy komunalnych” z 29 października 2016 r.

Redakcja wniosła do Wojewody o zbadanie zgodności zarządzenia nr SE.0050.16.2012.MG Burmistrza Miasta z dnia 17 lutego 2012 r. (ustalającego opłaty) z prawem (wniosek TUTAJ). Organ nadzoru jednak nie doszukał się nieprawidłowości. Kolejnym krokiem było wezwanie Burmistrza do usunięcia naruszenia prawa w postaci ustalenia opłat za dochowanie do grobu ziemnego, po czym wniesienie sprawy do WSA. W długim oczekiwaniu na odpowiedź Burmistrza, zmieniło się prawo administracyjne. Po noweli, nie jest koniecznym wzywanie organu do usunięcia naruszenia prawa. Można od razu wnieść skargę do WSA na uchwałę lub zarządzenie organu samorządowego w którym został naruszony interes prawny obywatela. Takiej właśnie odpowiedzi udzielił Burmistrz Wiśniowski. 5 lipca 2017 r. Redaktor NL wniósł skargę do WSA w Olsztynie na zarządzenie Burmistrza w sprawie ustalenia opłat za korzystanie z cmentarzy komunalnych.

W odpowiedzi organ próbował podważyć interes prawny skarżącego, oraz wadliwe podstawy prawne skargi (zarządzenie, uchwała – sprawa, która bezpośrednio wpływa na obywatela, inaczej ujmując opłata za dochowanie do istniejącego grobu została poniesiona przez skarżącego).

Dzisiaj o g. 10.15 w WSA w Olsztynie rozpoczęła się rozprawa ze skargi Redaktora NL na zarządzenie Burmistrza. Stronę przeciwną reprezentował aplikant radcowski pan Adam Zelentz, któremu pełnomocnictwa udzielił radca prawny Paweł Godlewski z kancelarii radców prawnych Siergiej i Partnerzy (firma wynajęta przez Burmistrza). Aplikant Zelentz przedstawił zarządzenie Burmistrza Miasta z dnia 9 października 2017 r. (czyli z wczoraj), które… uchyla zaskarżone zarządzenie. Aplikant na tej podstawie wniósł o umorzenie postępowania ze względu na jego bezprzedmiotowość (zaskarżone zarządzenie z formalnego punktu widzenia przestało od wczoraj obowiązywać). Skarżący, czyli Redaktor NL nie zgodził się z wnioskiem formalnym o umorzenie postępowania, zdanie to podzielił Sąd otwierając rozprawę. Co ciekawe w nowym zarządzeniu Burmistrza już nie ma opłaty za dochowanie do grobu ziemnego! Po bardzo krótkim przedstawieniu stanowisk, Sąd po dłuższej naradzie ogłosił wyrok w którym uchylił punkt dotyczący opłaty za dochowanie. W pozostałych punktach (opłata z wjazd na cmentarz, opłata za postawienie „pomnika”) Sąd skargę oddalił.

W krótkim uzasadnieniu do wyroku, Sąd podzielił zdanie skarżącego dotyczące nielegalności wprowadzenia opłaty za dochowanie do już istniejącego grobu ziemnego w przypadku kiedy została wniesiona opłata za przedłużenie miejsca grzebalnego. Co do zasady opłaty za usługi „cmentarne” ustala Rada Miasta. W 2001 r. Rada Miasta Lidzbark Warmiński podjęła uchwałę w której ustalone zostały stawki (paragraf 2) za korzystanie z cmentarzy komunalnych oraz jednocześnie upoważniła Burmistrza do ustalenia tychże stawek w przyszłości (np. podniesienia). W powyższej uchwale nie było mowy o pobieraniu opłat za dochowanie do istniejącego grobu ziemnego. Burmistrz Miasta wprowadził taką opłatę samodzielnie, przez co wyszedł poza upoważnienie ustawowe z par 2 Uchwały Rady Miasta.  Innymi słowy Burmistrz wprowadził opłatę nielegalnie. Nawet gdyby Rada Miasta upoważniła Burmistrza do wprowadzenia tejże opłaty, a organ nadzoru jej nie uchylił, to i tak byłoby to sprzeczne z Ustawą o Cmentarzach i Chowaniu Zwłok.

Burmistrz Jacek Wiśniowski tak komentuje dzisiejszy wyrok:

„Nowe zarządzenie w sprawie opłat związanych z pochówkiem zostało wydane na wniosek Prezesa PGK. Nie planuje zaskarżyć  do NSA dzisiejszego wyroku WSA, jednak ostateczna decyzja zostanie podjęta po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.”

Zakładając, że Burmistrz Wiśniowski nie złoży skargi kasacyjnej do NSA, wyrok powinien uprawomocnić się w okolicach początku grudnia (30 dni od doręczenia stronom pisemnego uzasadnienia wyroku).

Co to oznacza w praktyce

Po uprawomocnieniu wyroku, opłata za dochowanie zwłok w istniejącym grobie ziemnym stanie się nielegalna. Każdy kto ją uiścił w ciągu ostatnich 10 lat będzie miał prawo żądać zwrotu nielegalnie pobranych pieniędzy wraz z odsetkami. Na podstawie danych z PGK szacuje się, iż ok. 100 – 140 osób rocznie zmuszanych było do wniesienia opłaty za dochowanie, a kwota nienależnie pobranych pieniędzy może sięgać 500 – 700 tys zł + odsetki.

Jak odzyskać pieniądze?

Burmistrz Miasta pan Jacek Wiśniowski, tak bliski sprawom mieszkańców, w ocenie redakcji powinien wyjść z inicjatywą zadośćuczynienia wszystkim pokrzywdzonym i sam ogłosić program zwrotu nielegalnie pobranych pieniędzy wraz z ustawowymi odsetkami. Jednak jeśli sam nie wyjdzie z inicjatywą, droga na odzyskanie pieniędzy jest prosta. Należy na piśmie wezwać Burmistrza od zwrotu nienależnie pobranej opłaty wraz z odsetkami. Jeśli to nie wywoła zamierzonego skutku, skierować sprawę do Sądu Powszechnego w Lidzbarku Warmińskim. Są to przecież nasze pieniądze, które Burmistrz Miasta nielegalnie nam zabrał.

Komentarz redakcyjny

Burmistrz Wiśniowski wydając w przeddzień rozprawy zarządzenie uchylające poprzednie zaskarżone, nawiązuje do najgorszych wzorców swojego poprzednika. Doprawdy nie wiadomo co chciał osiągnąć tą decyzją.

 Posted by at 9:29 pm
Paź 032017
 

fot. UM

Burmistrz Lidzbarka Warmińskiego pan Jacek Wiśniowski zarabia miesięcznie ponad 11 tys zł. Do tego otrzymuje jeszcze premię roczną tzw. 13-tkę. W realiach Lidzbarka Warmińskiego to bardzo, bardzo dużo, zważywszy iż z tytułu wykonywania swojej pracy nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Mimo to wziął z kasy miasta 600 zł na garnitur, koszulę i krawat. Za wszystko zapłacił 801,90 zł (600 zł dołożyli podatnicy). Nowy garnitur Burmistrza – Stema Slim M kosztował 799,90 zł, a krawat i koszulę sprzedawca dołożył za złotówkę. Za takie pieniądze nie kupimy ubrania z czystej wełny, kaszmiru czy innej modnej tkaniny. Porządny męski garnitur kosztuje kilka tys zł i nawet taki wydatek nie powinien być problemem dla osoby zarabiającej kilkakrotność średniej pensji mieszkańca Lidzbarka Warmińskiego. Nieco tańsze wełniane to wydatek ok. 1,5 tys zł, no ale szkoda takiej kasy, szybko brudzi się, szczególnie na ramieniu (od poklepywania).

Ubranie zakupione na koszt podatnika (wypłacono ekwiwalent pieniężny), zgodnie z zarządzeniem Burmistrza Miasta pana Jacka Wiśniowskiego traktowane jest jako ubiór służbowy przysługujący Kierownikowi Urzędu Stanu Cywilnego. Burmistrz udzielił kilka ślubów, więc czemu nie skorzystać z zarządzenia wydanego przez samego siebie, 600 zł piechotą nie chodzi.

Gdzie Burmistrz kupił służbowe ubranie? Burmistrz kupił nowe ubranie w Galerii Warmińskiej w Olsztynie. Nie dał zarobić lokalnemu przedsiębiorcy, który także jest podatnikiem. Od tego zakupu nie wpłynęła więc ani kropelka podatku do miejskiej kasy. Wspieranie lokalnych przedsiębiorców było jednym z założeń programu wyborczego komitetu 5Gmin.

Życie na koszt podatnika jest łatwe i przyjemne. Radni organizują sobie zagraniczne wycieczki na nasz koszt, oficjalnie nazywając to współpracą partnerską.Pamiętajmy o tym, płacąc podatek od nieruchomości, od wieczystego użytkowania i wielu innych spraw.

 Posted by at 10:48 pm