Mar 302016
 

Info o budżecie StarostwoKwestie zadłużenia gmin i powiatów często budzą kontrowersje, głównie wtedy, kiedy informacje przekazywane na ten temat nie do końca oddają rzeczywistą, często dramatyczną sytuację. Zjawisko to nasila się szczególnie w czasie kampanii wyborczej lub w okresie planowania wydatków w nowym roku budżetowym. Modelowym przykładem kreowania alternatywnej rzeczywistości jest wydawany przez powiat „Kwartalnik Powiatu Lidzbarskiego”. W jego ostatnim numerze odnajdujemy czterostronicową wkładkę pt. „Informator budżetowo-inwestycyjny Powiatu Lidzbarskiego” (do pobrania TUTAJ). Z pierwszej jego strony płynie przekaz pana Starosty o treści:

Przekazuję w Państwa ręce informację na temat finansów i inwestycji Powiatu Lidzbarskiego. Wprawdzie budżet powiatu jest dokumentem jawnym, chciałbym jednak w sposób bardziej przejrzysty, przyjazny i zrozumiały ukazać zagadnienie dotyczące gospodarki finansowej i inwestycyjnej Powiatu Lidzbarskiego.

Mam nadzieję, że Informator w wydatny sposób przyczyni się do wzrostu świadomości i pozwoli odpowiedzieć na podstawowe pytania, skąd i na co wydaje powiat pieniądze.”

To bardzo dobra inicjatywa pana Starosty, aby informować mieszkańców o finansach powiatu, dochodach, wydatkach czy inwestycjach i to w sposób przystępny poparty wykresami i tabelkami. Czytelnicy oglądając rosnące z roku na rok słupki ilustrujące dochody i wydatki przenoszą się choć na chwilkę do krainy szczęśliwości i podziwu dla Zarządu Powiatu i samego Starosty, aby po chwili wrócić szarej rzeczywistości np. dziurawych dróg.

W pięknym informatorze zabrakło bardzo ważnej informacji finansowej – kwoty długu jaki w imieniu mieszkańców zaciągnęło starostwo. W planowanym budżecie na 2016r. ma wynieść 29 612 443 zł co przy dochodach w wysokości 48 728 901zł stanowi aż 60,77%, czyli powyżej bezpiecznego progu. W 2007r. zadłużenie lidzbarskiego powiatu wynosiło niecałe 9 mln, w 2011r. już prawie 21mln. W kolejnych latach osiągnęło prawie 30mln głównie za sprawą kredytów na finansowanie budowy Term Warmińskich. Wskaźnik zadłużenia jeszcze w ubiegłym roku i dwóch poprzednich przyjmował zdawałoby się bezpieczne wartości tylko z powodu ogromnej dotacji na budowę Term, bowiem pieniądze te wlicza się do dochodu (nie wiedzieć czemu). Kiedy w tym roku szeroki strumień unijnych środków przestał zasilać budżet, okazało się, że zadłużenie przekroczy ponad połowę planowanych dochodów. Mieszkańcy powiatu zostali więc z niewielkim budżetem (znacznie mniejszym niż gmina miejska), ale za to z ogromnymi kredytami do spłacenia. Konsekwencji takiego stanu rzeczy łatwo się domyślić – mniej inwestycji, niższa jakość utrzymania posiadanej infrastruktury czyli ostre zaciskanie pasa (z pewnością nie wynagrodzeń urzędników, czy diet radnych). Dodatkowo do długów powiatu należy zaliczyć te z jednostek podległych jak np. Szpital Powiatowy gdzie ubiegły rok finansowy zakończył się potężnym minusem.

Warto zwrócić uwagę na pewną zasadę dotyczącą budżetu, o której samorządowcy zdają się nie wiedzieć lub jej nie rozumieć tudzież nie pamiętać.

Im jest wyższy dochód gminy lub powiatu tym więcej pieniędzy zostało odebrane jego mieszkańcom, przez co nie wydali ich na własne potrzeby. Pieniądze obywateli wydawane są przez wąską grupę oderwanych od rzeczywistości ludzi bez żadnych konsekwencji czy odpowiedzialności.

Czytając „Informator budżetowo – inwestycyjny Powiatu Lidzbarskiego” (wydany na koszt jego mieszkańców) nie sposób nie zacytować fragmentu genialnej piosenki Wojciecha Młynarskiego – „Po co babcię denerwować”:

„Tata zasię, manko w kasie miał i siedzi w kiciu,

były o tym wzmianki w prasie w Expressie i w Życiu,

ale fakt ten się nie stanie dla babci udręką,

bowiem się drukuje dla niej osobne pisemko.

Na domowej drukarence wszystko się wyłuszcza,

i w ogóle się babuni na parter nie wpuszcza.”

 

 

 Posted by at 11:36 pm
Mar 292016
 
Starosta Lidzbarski Jan Harhaj

Starosta Lidzbarski Jan Harhaj

Starosta Lidzbarski w piśmie z dnia 24.03.2016r. przesłanym do redakcji Naszlidzbark, żąda sprostowania artykułu „Starosta ponownie łamie prawo do informacji publicznej”. Zdaniem Starosty redaktor NL wprowadza w błąd czytelników podając nieprawdziwe i nieścisłe informacje. Fragment pisma:

„Stwierdzając, że „Od lat łamie on {Starosta) przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, przegrywa wszystkie sprawy w tym zakresie z redaktorem tego portalu…” Redaktor przedstawia nieprawdziwy obraz sytuacji. Faktem jest, że Powiat Lidzbarski przegrał wszystkie sprawy przed Sądami Administracyjnymi w zakresie udostępnienia informacji, ale były to dwie sprawy o udostępnienie informacji na wnioski z dnia 10 września 2013 roku i 25 września 2013 roku, a przedmiotem rozstrzygnięcia Sądów była kwestia czy wniosek redakcji jest wnioskiem o ponowne wykorzystanie informacji, czy też nie. Na wszystkie następne wnioski o udostępnienie informacji publicznej Pan Andrzej Pieślak otrzymał odpowiedzi, a w dwóch przypadkach decyzje odmawiające udostępnienia informacji, od których się nie odwoływał. Wniosków tych było 5 w 2013 roku, 12 w 2014 r. oraz 19 w 2015 r. Jak widać z powyższych danych, stwierdzenie, że Starosta od lat łamie przepisy ustawy, nie ma poparcia w faktach.”

Odnosząc się do powyższego należy zauważyć, że Starosta pan Jan Harhaj mija się z prawdą. Odbyły się 4 sprawy przed Sądami Administracyjnymi (2 przed WSA w Olsztynie i 2 przed NSA w Warszawie, Starosta wszystkie przegrał). Krótko o samych wnioskach.

Wniosek z dnia 10 września 2013r. dotyczył m.in. udzielenia informacji na temat Powiatowej Rady Zatrudnienia. Poniżej treść wniosku:

Na podstawie art. 61 Konstytucji RP wnoszę o udzielenie informacji publicznej :

1. Kopii wszystkich uchwał podjętych przez Powiatową Radę Zatrudnienia za rok 2011, 2012 i 2013 w tym rocznych planów potrzeb szkoleniowych jej członków o ile takie uchwały były podjęte.

2. Czy w roku 2011, 2012 i 2013 odbyły się płatne szkolenia członków Powiatowej Rady Zatrudnienia?

3. Jeśli odpowiedź na pkt 2 wniosku brzmi „TAK”, proszę o podanie kwot jakie zostały przeznaczone na szkolenia z rozbiciem na 2011, 2012 i 2013 rok.

4. Jeśli odpowiedź na pkt 2 wniosku brzmi „TAK”, proszę o kopie wszystkich faktur i zestawień za rok 2011, 2012 i 2013 zawierających w szczególności:

a) ilość uczestników oraz datę przeprowadzonego szkolenia;

b) opłatę jednostkową za szkolenie członka rady zatrudnienia przewidzianą w umowie o organizację szkolenia.

c) Wykaz pracowników, którzy odbyli szkolenia i w jakim czasie.

d) Wykaz firm przeprowadzających szkolenia dla członków rady z podaniem daty przeprowadzenia szkolenia.

5. Kopii wszystkich protokołów z posiedzeń Powiatowej Rady Zatrudnienia z rok 2011, 2012 i 2013.

Po dwóch rozprawach w olsztyńskim i warszawskim sądzie, po poniesieniu przez powiat kosztów obsługi prawnej (skarga kasacyjna musi być złożona przez adwokata – przymus adwokacki) Starosta w odpowiedzi na wniosek informuje redakcję, iż … nie posiada wnioskowanych informacji. Szerzej ta kuriozalna  sprawa opisana TUTAJ. Starosta w tym wypadku naraził powiat na nieuzasadnione koszty, oraz co najmniej utratę zaufania publicznego.

Wniosek z 25 września 2013r. o udzielenie informacji publicznej był bardzo krótki:

Na podstawie art. 61 konstytucji RP wnoszę o udostępnienie informacji na temat:

1. Wszystkich umów o dzieło zawartych w imieniu powiatu Lidzbark Warmiński za rok 2011 i 2012

2. Wszystkich umów-zleceń zawartych w imieniu powiatu Lidzbark Warmiński za rok 2011 i 2012

Umowy o dzieło i umowy zlecenia zawsze były „gorącym” tematem w lidzbarskim samorządzie. W budżecie określa się je jako „wynagrodzenia bezosobowe”. To w nich gmina lub powiat zawiera umowy z osobami fizycznymi, bywa że z najbliższą rodziną. Szczególnie takie umowy powinny być poddane społecznej kontroli, aby eliminować patologię i nepotyzm. Z niewiadomych przyczyn Starosta Lidzbarski do dziś dnia nie udostępnił wnioskowanych informacji (wniosek z 2013r.) i to mimo przegrania 2 spraw sądowych. Po odrzuceniu skargi kasacyjnej przez NSA (po przegraniu w WSA) Starosta ponownie odmówił udostępnienia informacji. Redakcja złożyła odwołanie od tej decyzji do SKO w Olsztynie, które to uchyliło decyzję Starosty, a całą sprawę umorzyło (decyzja SKO TUTAJ). Tym samym zamknięto drogę postępowania administracyjnego dla Starosty, nie ma on możliwości wydania decyzji odmownej. Mimo, iż upłynęło pół roku od wydania decyzji przez SKO, Starosta informacji wnioskowanej w 2013r. nie udostępnił.

Poniżej kolejny (ostatni) fragment pisma Starosty z żądaniem sprostowania:

„Nieprawdą jest, że we wniosku o informację publiczną z 3 marca b.r. Pan Andrzej Pieślak wnioskował o udostępnienie protokołu z posiedzenia Rady Powiatu z 25 lutego 2016 r. W pkt 3 wniosku Redaktor zażądał protokołu z posiedzenia Zarządu Powiatu, a jest to istotna różnica. Wspomniany protokół z posiedzenia Rady Powiatu będzie dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej Starostwa Powiatowego po przyjęciu go przez Radę Powiatu na najbliższej sesji. Wstęp na posiedzenia Zarządu Powiatu, organu nie wybieranego w wyborach powszechnych, jest ograniczony i określony w przepisach Statutu Powiatu. Sposób udostępniania protokołów z posiedzeń Zarządu również został uregulowany w Statucie. Sposób ten nie ogranicza prawa do uzyskania informacji publicznej i taka informacja będzie udostępniona, jednakże Starosta ma obowiązek przestrzegania zarówno przepisów ustaw jak i aktów prawa miejscowego, a takim właśnie jest Statut Powiatu.”

Prawdą jest, iż redakcja żądała protokołu z posiedzenia Zarządu Powiatu, a nie jak błędnie podano w artykule „Rady Powiatu”. W artykule „Starosta ponownie łamie…” umieszczono fragment odpowiedzi Starosty, z którego jasno wynika, iż żądano protokołów z Zarządu Powiatu, a Rady Powiatu. W tym miejscu należy dokonać sprostowania. Jednak dla istoty sprawy nie ma to żadnego znaczenia. Redakcja nadal podtrzymuje stanowisko, że Starosta łamie prawo nie udostępniając informacji zgodnie z wnioskiem. Jeśli Starosta powołuje się regulacje zawarte w Statucie Powiatu, które zdaniem redakcji naruszają obowiązujący porządek prawny, to łamie prawo. Jak sam twierdzi „Starosta ma obowiązek przestrzegania zarówno przepisów ustaw jak i aktów prawa miejscowego, a takim właśnie jest Statut Powiatu”. Wobec powyższego należy zbadać, czy Statut Powiatu nie łamie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nawet jeśli Statut Powiatu narusza prawo, to w niczym nie usprawiedliwia to postępowania Starosty.

Całość pisma Starosty TUTAJ.

Na zakończenie. Zamieszczenie powyższego pisma nie stanowi spełnienia żądania pana Starosty i nie należy go rozumieć jako sprostowanie artykułu.

 Posted by at 10:46 am
Mar 252016
 

Andrzej Ballo_crAndrzeju, dawno z Tobą nie rozmawiałem. Nie widać Cię wśród czytelników i komentujących Nasz Lidzbark? Czyżbyś stracił zainteresowanie losem miasta i jego mieszkańców?

Miasto i jego mieszkańcy świetnie sobie radzą beze mnie. Wprawdzie nie osiągnęliśmy jeszcze świetności z lat trzydziestych XX wieku, ale wyszliśmy już jedną nogą ze średniowiecza, z mentalnego średniowiecza- co wcale nie oznacza, że wkraczamy w demokratyczny ład. Zawsze  w coś wdeptujemy i nie chciałbym tego zbyt turpistycznie nazwać (śmiech). Rzeczywiście lidzbarska scena polityczna przestała mnie jakoś inspirować i intrygować. Poziom panującej w tym środowisku groteski obniżył się na tyle, że zaczęło wiać nudą. Niewykluczone iż jest to jakieś zarzewie normalności, a może po prostu rzeczywistość pozwoliła sobie na głębszy oddech. Poza tym w jakimś metaforycznym sensie przeniosłem się do Literatury- tam jest najnormalniej. Oczywiście obserwuję (jako tzw. flaneur) życie społeczne naszego miasta, w jej warstwach znajdujących się najbliżej Ziemi, bo tu dzieją się rzeczy najprawdziwsze, najciekawsze, najbardziej ludzkie, zarówno w swojej dramaturgii jak i w komizmie.

Skoro jesteśmy przy dramaturgii i komizmie, to cóż takiego się stało, że zobaczymy Twoją sztukę teatralną „Wszystko przez Judasza” na deskach Lidzbarskiego Domu Kultury?  Z tego co wiem, poprzednie władze tego przybytku, jak i miasta nie były zainteresowane ofertą zagrania tej sztuki złożoną im przez producenta. Mimo iż z tą sztuką związaną jest dwóch lidzbarczan.

Czasami się zastanawiam czy nie jestem lidzbarczaninem? (śmiech). Niestety decydenci i dysponenci lokalnej kultury nie znają chyba pojęcia tożsamość kulturowa. Nie wiedzą, że kształtowanie jej polega na nakładaniu się wielu wpływów, a nie tych wybranych według klucza serwilizmu lub lojalności. Proces budowania tożsamości kulturowej powinien przebiegać ponad podziałami i uprzedzeniami,  tylko wtedy można zdobyć się na działania zbieżne, a kultura stanie się wtedy wypadkową działania wszelkich dostępnych tu twórczych sił i idei.  Wracając do mojej sztuki. Grana jest nie tylko w warszawskim Teatrze Palladium, ale w całym kraju ( i poza granicami) już trzeci sezon. Można było ją obejrzeć w tamtym roku w okolicach, w  Bartoszycach, Mrągowie, Olsztynie. W Lidzbarku podobno nie było wolnych terminów, bo jak dobrze wiemy, na deskach LDK-u odgrywało się wtedy więcej wieców politycznych niż sztuk (śmiech). Mam podobno dość duże pokłady sarkazmu i ironii, ale nawet ja nie umieściłbym miana „kultura” w nazwach niektórych lokalnych instytucji kulturalno-oświatowych. Mamy tu kilka domów kultury, Dom Środowisk Twórczych (nie wiadomo do końca jakich i nie wiadomo w jakich godzinach urzędujących), mamy Oranżerię Kultury (która jest dla mnie tworem tak naturalnym jak silikonowe cycki) itp. A jednocześnie w żadnej z tych instytucji, ani w żadnej z naszych księgarni nie natkniemy się na książki Krasickiego, Kopernika, Hozjusza, Kromera (tudzież ich licznych monografii) i wielu innych wybitnych mieszkańców naszego grodu. Ba, spróbujcie dostać książki prof. Mikołejki, albo książki mojego przyjaciela lidzbarczanina Andrzeja Niewiadomskiego. Obaj panowie często w swoich książkach nawiązują do naszego miasta. O swoich książkach nie wspomnę, bo być może na ich lidzbarską prezentację nie zasługuję (śmiech).

We włoskim maleńkim Montepulciano zaszedłem do księgarni-antykwariatu (do której nota bene uczęszczał czasami sam Umberto Eco). W dziale z mapami antykwariusz dowiedziawszy się skąd pochodzę, zaoferował mi kilka map (lub ich kopi), na których znajdowało się nasze miasto. Byłem mile zaskoczony. Spróbujcie u nas w mieście dostać jakąkolwiek mapę naszej okolicy, starszą, nowszą, jakąkolwiek. Nie mamy szacunku ani do lokalnej tradycji, ani do kultury, a tym bardziej do jej przedstawicieli. W takim razie tracimy więc szacunek i do człowieka. To smutne.

-Czyli nie szanujemy naszych rodzimych twórców i traktujemy je wybiórczo, według politycznych zasług lub koneksji?

Na to wygląda. Szkoda, bo nasi przodkowie byli pod tym względem bardziej humanitarni. Dlatego możemy teraz chwalić się Krasickim. A czy ktoś potrafi wymienić choć jednego miejskiego polityka z czasów biskupa Ignacego? Wielki Fellini nabijał się ze swojego rodzinnego Rimini w filmach takich jak Amarcord i Wałkonie i żaden lokalny luminarz nie miał mu tego za złe. To kwestia dystansu. Im większe kompleksy i frustracje tym dystans mniejszy. Zbyt łatwe obrażanie się, to dość nikczemna przypadłość.

Wróćmy do przyjemniejszych rzeczy. Wolisz być dramaturgiem czy poetą? Co pisze Ci się chętniej lub przyjemniej. Przy okazji zapytam- gdzie powstały najlepsze Twoje dzieła? Tu w Lidzbarku, czy w Warszawie, czy pomiędzy nimi?

Skąd wiesz, że piszę w drodze?

– Wieść gminna niesie, a raczej liczni w tych okolicach donosiciele.

Fakt. Donosicielstwo jest tu dość popularną formą spędzania wolnego czasu (śmiech). Większość swoich utworów literackich napisałem tu, w Lidzbarku W. Mam zdolność pisania w różnych miejscach i warunkach, jednakże w naszym mieście, w swoim domu pisze mi się najlepiej. Nie tylko dlatego, że hałas jest tu mniejszy niż w stolicy. Być może to genius locci. Dobrze bawię się pisząc sztuki teatralne, ponieważ zazwyczaj są to komedie. Wiersze z kolei rządzą się swoimi prawami. Jakimi? Tego nie ustalono jeszcze do dziś. I na tym polega chyba magia poezji.

– Czy w sztuce „Wszystko przez Judasza” jest jakiś wątek lidzbarski? Jakaś lokalna inspiracja?

Najbardziej lidzbarska jest przerwa między aktami (śmiech). Sztuka jest komedią kryminalną- a to dość specyficzna dziedzina, ponieważ trudno zestawić zbrodnię z komizmem, łatwiej ze zbrodni zrobić tragedię.   Jeżeli chodzi o moją pracę dramaturgiczną to zdecydowanie klasyfikuje się jako przedstawiciel Teatru Absurdu. Zatem w powyższej sztuce występuje sporo elementów charakterystycznych dla tej konwencji, sytuacji, które godzą w logikę zdarzeń, które burzą ten chronologiczny porządek charakterystyczny dla kryminału, które grozę w jednej chwili przeobrażają w dość niewybredną farsę. „Wszystko przez Judasza” wiąże też z sobą dwa porządki: wymóg kultury masowej, stanowiący o rozrywce i wymóg scenicznego dramatu, który odnosi się mimo komediowego szyku, do świata zacnych idei i wartości. Uwierzcie nie jest łatwo w takich wypadkach o kompromis, identycznie jak w naszym życiu codziennym. (śmiech). Pisząc sztukę inspirowałem się trochę Haroldem Pinterem i Woodym Allenem (zwłaszcza filmem „Drobne cwaniaczki”)- to raczej dobre wzorce. Bardzo trudno wejść w Polsce ze swoją sztuką na deski dobrego teatru, z dobrymi aktorami. Mi się najprawdopodobniej i przynajmniej trochę udało.  Zazwyczaj realizuje się klasykę lub robi adaptacje. Wyreżyserowali moją sztukę Stefan Friedman i Piotr Szwedes. Grają w niej wymiennie:

Anna Korcz, Magda Wójcik, Kasia Cichopek, Jacek Fedorowicz, Piotr Szwedes, Artur Dziurman, Krystyna Tkacz, Maciej Damięcki, Katarzyna Jamróz, Alicja Kwiatkowska i Tadeusz Chudecki. Sztukę wyprodukował Leszek Kwiatkowski.

– Napisałeś kilka a raczej kilkanaście sztuk teatralnych. Czy któreś z nich traktują o Lidzbarku?

Tak. Mam takie 3 jednoaktówki. Jedna z nich została nawet zrealizowana jako etiuda filmowa. Kolejna to zabawne perypetie Krasickiego i Kopernika. Trzecia to taka fredrowsko-mrożkowska (śmiech) komedyjka o pewnym lidzbarskim kabarecie.

– Wiem, że nie lubisz kabaretu. Z powodu przesytu czy niedoskonałości artystycznej wykonawców?

Kabaret współczesny ma identyczna publikę jak muzyka disco-polo. To chyba o czymś świadczy. Kabaret nie jest więc elementem kultury tylko formą współczesnego folkloru. Namnożyło się teraz tyle tego, że praktycznie każdy opowiadający kawały i przebrany za miotłę może być kabareciarzem. Wiem, że tym passusem zsyłam na siebie gromy komentujących pod tym wywiadem animatorów kultury, którzy wprawdzie chcieliby epatować ironią ze sceny, ale nie starcza im jej w stosunku do samych siebie.

– A co z naszymi sławetnymi Biesiadami?

Hm. Tak naprawdę miasto na nich nic nie zyskuje. Zyskuje Telewizja (śmiech). Formuła kabaretu powoli się wyczerpuje. Biesiady zastąpiłbym Festiwalem Filmowym. Serio! Przecież mamy gdzie gościć nasze krajowe gwiazdy. Taki festiwal wniósłby jakąś świeżość. Albo festiwal teatralny.

– Na koniec zapytam Cię o plany artystyczne na 2016 rok. Czym nas uraczysz a nawet zaskoczysz?

Za dosłownie kilka dni ukaże się mój dwunasty tomik poezji pt. „Owszem”. W tym roku planuję wydać swoją powieść. Jest dosyć oryginalna, więc trudniej o wydawcę, ale mam dobre recenzje znanych krytyków literackich. Powinienem też dokończyć książkę biograficzną pewnego znanego polskiego artysty (piszemy ją wspólnie)-ale to tajemnica. W tym roku ukaże też się płyta Moniki Lidke z moimi tekstami i wierszami, nagrana ze świetnymi polskimi muzykami min. Barański, Tokaj, M. Napiórkowski. Na płycie zaśpiewa też Krzysztof Napiórkowski, Anna Jurksztowicz, Dorota Miśkiewicz i Urszula Dudziak. Planuję też  w tym roku napisać teksty dla Anny Jurksztowicz do muzyki jej syna Radzimira Dębskiego. Napiszę też teksty dla zespołu Chemia i prawdopodobnie scenariusze clipów dla zespołu Lipali. Po Wielkanocy mam zamiar usiąść do kolejnej swojej powieści. Będzie o moim ojcu Rolandzie. Jak widzisz nie mam nawet czasu pójść na Termy (śmiech).

– Muzyka jednak przewija się przez Twoją twórczość. Nadal jesteś czynnym gitarzystą?

Tak. Muzyka łagodzi obyczaje. Najczęściej akompaniuję Annie Jurksztowicz. (Mam nadzieję iż zagramy w Lidzbarku W.). W tym roku będzie mnie można też posłuchać w duecie z kanadyjskim bluesmanem Lesterem Kidsonem. (Najbliżej 26 czerwca w Dobrym Mieście). Zapraszam.

– Będziesz na swojej sztuce „Wszystko przez Judasza” 20 kwietnia w Lidzbarku?

Najprawdopodobniej. Na wszelki wypadek założę kask albo przebiorę się za…animatora kultury.

– Dziękuję bardzo za rozmowę. Mam nadzieję, że nie oderwałem Cię od malowania jajek i wypiekania babek wielkanocnych?

Warmia słynie z babek, i to nie tylko z wielkanocnych (śmiech).  Zapraszam serdecznie na swoją sztukę i życzę wszystkim lidzbarczanom Wesołych i Zdrowych Świąt Wielkanocnych!

 

 Posted by at 6:35 pm
Mar 252016
 

Stop pożarom traw - Plakat A3Każdego roku, w okresie wiosennym rozpoczyna się okrutny i zarazem nielegalny proceder wypalania traw. Wypalanie przyczynia się do niszczenia przyrody. W płomieniach ginie mnóstwo małych zwierząt, gleba ulega dewastacji , a dym jest źródłem toksyn w powietrzu.   W czasie wypalania zniszczeniu ulegają rośliny (ich korzenie i pędy), giną takie zwierzęta jak krety, nornice i inne drobne gryzonie, mogą zginąć zwłaszcza młode, ukrywające się w trawie ssaki leśne – zające, lisy, borsuki, młode sarny. Śmierć w płomieniach czyha też na ptaki i ich gniazda, zagrożone są zwłaszcza ulubione przez wszystkich skowronki. Giną pożyteczne bakterie nitryfikacyjne, nicienie, biedronki, trzmiele, pszczoły, motyle i inne często objęte ochroną organizmy, a także płazy. Po zimie trawy są wysuszone i palą się bardzo szybko. W rozprzestrzenianiu ognia pomagają także powiewy wiatru. W przypadku gwałtownej zmiany jego kierunku, pożary bardzo często wymykają się spod kontroli i przenoszą na pobliskie lasy i zabudowania. Niejednokrotnie w takich pożarach ludzie tracą dobytek całego życia. Występuje również bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.  Należy pamiętać, że spowodowanie takiego pożaru jest zabronione i karalne. W myśl obowiązujących przepisów jest wykroczeniem zagrożonym karą aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny do 5 000 zł. W przypadku spowodowania przez dym lub ogień zagrożenia dla życia i zdrowia ludzkiego lub mienia, podpalenie może być traktowane jak przestępstwo, za które grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

W ubiegłym roku strażacy na terenie województwa warmińsko-mazurskiego odnotowali 2761 interwencji związanych z pożarami traw. Lidzbarscy strażacy wyjeżdżali do pożaru traw 64 razy. Niestety  na terenie naszego powiatu w miejscowości Kochanówka doszło do pożaru trawy w wyniku którego śmierć w płomieniach poniósł starszy mężczyzna. Prosimy o rozwagę i niewypalanie traw i to nie tylko ze względu na własne bezpieczeństwo.

mł. kpt. Tomasz Gowkielewicz

KP PSP Lidzbark Warm.

 Posted by at 1:12 pm
Mar 242016
 

vlcsnap-2016-03-23-23h55m39s164XXI Sesja Rady Miasta pod wieloma względami była wyjątkowa. Radni jednogłośnie podjęli uchwałę o nadaniu imienia Żołnierzy Armii Krajowej jednemu z lidzbarskich skrzyżowań. Tym samym 8 lat bezskutecznych starań żołnierzy AK i środowisk patriotycznych o symboliczne uczczenie pamięci podziemnej ochotniczej armii zakończyło się sukcesem. Do Lidzbarka specjalnie na tę szczególną sesję przybyli m.in. przedstawiciel Wojewody Piotr Kardela, poseł Ołdakowski, przedstawiciel Związku Piłsudczyków, Naczelnik IPN w Olsztynie Waldemar Brenda. Przed samym głosowaniem głos zabrał Waldemar Brenda. Następnie w uwagi do projektu uchwały zgłosił radny Moroz oraz Brodowski. Podkreślili, że nigdy nie byli przeciwni nadaniu nazwy Żołnierzy AK dla lidzbarskiego ronda, oraz że przekaz medialny został zmanipulowany. Radny Brodowski chciał tylko, aby przyjęcie nazwy poprzedzone było konsultacjami oraz przyjęciem wytycznych co do nazewnictwa obiektów. (Radny Brodowski niech przypomni tryb i sposób nadania nazwy dla ulicy Kąpielowej, opisane w TYM artykule). Radni w głosowaniu jednomyślnie podjęli uchwałę o nadaniu nazwy Żołnierzy Armii Krajowej lidzbarskiemu rondu. Tuż po głosowaniu, prawdopodobnie pierwszy raz w historii Rady Miasta Lidzbarka Warmińskiego rozległy się niewymuszone oklaski zebranych gości i mieszkańców miasta. To  historyczna chwila, kiedy społeczny oddolny ruch mieszkańców wymusił na radnych podjęcie uchwały zgodnej z oczekiwaniami tych, których ponoć reprezentują. Następnie krótkie przemowy wygłosili: Naczelnik IPN w Olsztynie Waldemar Brenda, przedstawiciel Wojewody dr Piotr Kardela, poseł Ołdakowski, przedstawiciel Związku Piłsudczyków, jeden z radnych powiatowych (wszystko w materiale wideo).

Przewodniczący Rady Miasta ogłosił 5 minut przerwy. Po wznowieniu obrad radni podjęli kolejne uchwały, w tym m.in. przyznającą 50 tys zł ogródkom działkowym. Radni Moroz i Kędzierski głosowali przeciwko. W wolnych wnioskach głos zabrał m.in. pan Jan Romaszko. Pytał się m.in. na jakiej zasadzie miasto płaci połowę wynagrodzenia dla pana Żelichowskiego, który pracuje w Termach i dlaczego nie płaci mu operator. Pytań było więcej, miejmy nadzieję, że nie zostaną bez odpowiedzi.

XXI Sesja Rady Miasta po raz pierwszy była transmitowana na żywo w internecie. To wielkie osiągnięcie w kierunku zbliżenia radnych i urzędu do mieszkańców. Oglądalność strumienia wideo transmitowanego z UM wynosiła w szczycie 16, a średnio 10. Kolejnym krokiem do przybliżenia pracy radnych mieszkańcom jest wykonanie tego samego (transmisji) tylko profesjonalnie, oraz nagrywanie samej sesji na co najmniej 2 lub 3 kamery z montażem zachowując ciągłość wydarzeń. Tak jak jest to realizowane w pobliskiej Ornecie (można brać od nich przykład). Kolejnym krokiem jest utworzenie lokalnego kanału TV, (taki mają np. w Górowie, Bartoszycach) i wpuszczenie sygnału do lokalnych sieci kablowych. Dopiero wtedy przekaz trafić może do więcej niż kilku zainteresowanych, raczej z ciekawości niż strony merytorycznej. Oraz co najważniejsze nie powinni tego robić pracownicy Urzędu Miasta oraz podległych Burmistrzowi jednostek. Tylko niezależny lokalny dziennikarz jest w stanie zrealizować wiarygodny program TV dla mieszkańców miasta.

Na zakończenie o pomniku tzw. wdzięczności Armii Radzieckiej. Radny Moroz wypytywał Burmistrza na okoliczność jego spotkania z Konsulem Generalnym Federacji Rosyjskiej.

Główną przyczyną rozebrania pomnika wdzięczności Armii Radzieckiej w Lidzbarku Warmińskim jest przebudowa skrzyżowania przy którym on stoi. Dodatkowym argumentem przemawiającym za jego demontażem jest zły stan techniczny monumentu – twierdzi Burmistrz. Są to oficjalne powody dla których symbol sowieckiej dominacji na narodem Polskim zostanie przeniesiony na cmentarz żołnierzy radzieckich przy ul. Orneckiej. Takie też stanowisko przykazał Burmistrz Wiśniowski Konsulowi Generalnemu Federacji Rosyjskiej, który złożył wizytę w naszym mieście w związku z rozbiórką pomnika.  Czy władze naszego miasta boją się walczyć o Polską rację stanu i nazywać sprawy po imieniu? Czy protesty i akcje społeczne nawołujące do likwidacji symbolu hegemonii okupanta sowieckiego nie dały do myślenia naszym radnym, aby przyłączyli się do nich i aby je poparli razem z Burmistrzem? Mimo iż hańbiący symbol totalitaryzmu zniknie z przestrzeni miejskiej, to niestety mentalnie pozostanie u tych, którzy decydują w naszym imieniu. Bierno-poddańcza postawa samorządowców wobec sowieckich „przyjaciół” sama w sobie jest pomnikiem uległości i strachu. Naczelnik delegatury IPN w Olsztynie pan Waldemar Brenda napisał, że lidzbarski pomnik jest jednym z wielu obiektów „będących pozostałością po narzuconej społeczeństwu polskiemu w okresie PRL, zakłamanej wizji historii, opartej o gloryfikację Armii Czerwonej”. Historyk przypomniał, że w Polsce obowiązuje zakaz publicznego propagowania ideologii totalitarnych, w tym komunistycznych, a taką rolę – w jego ocenie – spełniają „tego rodzaju obiekty gloryfikujące działalność totalitarnego państwa sowieckiego i jego sił zbrojnych”. Wobec powyższego, wydaje się, że stan techniczny Rady Miasta przemawia za przeniesieniem jej na cmentarz historii – tej postsowieckiej. Poniżej fragmenty sesji w materiale wideo.

Pan Romaszko, Burmistrz i radna Michalak (link do materiału)

 

 

 

 

 

 

 

 

 Posted by at 12:41 am