Lut 262014
 

fusy1Wypowiedź Starosty na temat opłacalności budowy Term, jaka miała miejsce podczas spotkania z szacownymi studentami Uniwersytetu Trzeciego Wieku (4 lutego) ma swój ciąg dalszy. Przypomnę słowa pana mgr Jana Harhaja jakie wypowiedział podczas spotkania „

[…] my zakładaliśmy, że będzie 300 (300 tysięcy odwiedzających gości– przyp.red.) i z nas się wyśmiewa…a ja powiem państwu tak, że po tych różnych kontrolach, teraz gdzie żeśmy zrobili pewne symulacje, które poszły i przygotowujemy dla operatora, który (będzie?) zarządzać, ponadto robimy takie założenia, że jakby było tylko 150 tysięcy to i tak Termy wyjdą na plus…to tak Termy wyjdą na plus […]”

Powyższa wypowiedź może uspokoić termo-sceptyków. Starosta publicznie zapewnia, że do Term nie będzie trzeba dokładać z naszych podatków. Pan mgr Harhaj zdobył wieloletnie doświadczenie w branży budowalnej, jako właściciel lokalnej firmy, więc wie, co mówi. Żaden szanujący się mieszkaniec powiatu nie będzie przecież kwestionował publicznie wygłoszonego oświadczenia Starosty.

Tego samego dnia, poprosiłem Starostę o wspomniane symulacje i wyliczenia, o których mówił podczas spotkania i na podstawie których pojawiła się liczba 150 tysięcy gości (chciałem się tylko upewnić co do publicznych twierdzeń). Poniżej treść zapytania:

„Na podstawie art. 61 Konstytucji RP wnoszę o udostępnienie następującej informacji publicznej:

 1. Wszystkich dokumentów dotyczących symulacji i wyników symulacji jakie wykonało Starostwo Powiatowe w Lidzbarku Warmińskim, związanych z użytkowaniem Term Warmińskich o których pan Starosta mówił podczas spotkania w dniu 4 lutego 2014 roku w sali konferencyjnej Starostwa.

Fragment zapisu audio z wypowiedzią pana Starosty dotyczącą symulacji dostępny pod linkiem poniżej. Początek wypowiedzi 39 minuta i 55 sekunda.

http://www.naszlidzbark.pl/ogolna/uniwersytet-trzeciego-wieku-z-wizyta-u-starosty/

Jeśli osoba publiczna oświadcza, że dokonano w urzędzie symulacji, to przecież do jej przeprowadzenia musiano mieć jakieś dane wejściowe. Musiano poczynić założenia związane z kosztami energii, płacami, cenami biletów itp. Byłem bardzo ciekawy tych wyliczeń i podstaw do ich przeprowadzenia.

18 lutego, czyli w ostatni dzień, jaki przewiduje ustawa na udzielenie odpowiedzi nadeszło bardzo ciekawe pismo od Starosty, poniżej jego treść. SKAN

Symulacja-termy-odpowiedź-Starosty

 Pan mgr Jan Harhaj informuje, że symulacje, o jakich wspominał nie przybrały formy oficjalnego dokumentu i dlatego nie mogą być udostępnione(?!). Dodam, iż 4 lutego Starosta powiedział  „pewne symulacje które poszły”. Można to rozumieć, że były takie symulacje, ale sobie poszły i ich nie ma (amba), lub też symulacje takie „poszły” do Urzędu Marszałkowskiego, bo ten zażądał tłumaczeń na skutek pytań kierowanych z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (wtedy minister Bieńkowska). Druga opcja jest bardziej prawdopodobna, lecz wyniki tych „symulacji” mogły przedstawiać nieco inny obraz opłacalności inwestycji.

Niestety pan Starosta kolejny raz łamie prawo określone ustawą o dostępie do informacji publicznej. Odpowiedź na wniosek może przybrać ściśle określone formy uregulowane prawem administracyjnym, a więc: udzielenie informacji, odmowa udzielenia(decyzja administracyjna), przedłużenie terminu odpowiedzi do 2 miesięcy z względu na skomplikowany charakter i duży nakład pracy w przygotowanie odpowiedzi, jak też informacja o tym, iż urząd nie posiada informacji, aby zrealizować wniosek. Wobec powyższego pismo pana Starosty należałoby zakwalifikować, jako nielegalne lub baśniowe;). Sprzeczne z prawem jest też twierdzenie, iż tylko dokumenty oficjalne podlegają udostępnieniu. W zasadzie, co to może oznaczać, iż symulacje nie przybrały charakteru oficjalnego dokumentu? Wróżono z fusów i filiżanka się potłukła? Warto zapoznać się z orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 1 grudnia 2011 roku, sygnatura akt I OSK 1550/11 :

„Co do zasady zatem, udostępnieniu podlegać będzie wszystko, co znajduje się w aktach postępowania, niezależnie od tego, czy będzie to dokument urzędowy, czy prywatny. Bez znaczenia pozostaje również to, czy dokument znajdujący się w się w aktach ma charakter „wewnętrzny”, czy „roboczy””

Nie ma więc wątpliwości, że każda informacja znajdująca się w urzędzie stanowi informację publiczną, wyjątki od tej zasady stanowi odpowiedni zapis ustawy (dane poufne, tajne, osobowe itp.). Z pewnością kryteria powyższe spełnia dokumentacja na której oparto symulację, jak też sama symulacja.

Od odpowiedzi Starosty nie przysługuje żadna forma odwołania, a jedynie wniesienie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, co uczynię bardzo niechętnie. Jednak nie można postępować inaczej. Łamanie prawa przez osobę reprezentującą mieszkańców powiatu musi być piętnowane i zwalczane z całą stanowczością.

 Posted by at 9:16 pm
Lut 212014
 

Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia. Stara polska prawda zawsze jest aktualna.

Obecnie największym problemem mikro i makro obszarów państwa polskiego jest bezrobocie powiązane z degradacją społeczną oraz ubóstwem materialnym. Ostatni raport o sytuacji polskich gospodarstw domowych nie pozostawia wątpliwości. Polecam artykuł w Gazecie internetowej „ Nasz Lidzbark –  Warunki życia rodzin w Polsce – raport GUS„  Ubóstwo na „Zielonej Wyspie” jest znaczne i stanowi problem ogólnospołeczny. Zastanawia nas to jakie są przyczyny tej sytuacji!!!

Produkt Krajowy Brutto (PKB) jest na dodatnim poziomie od wielu lat, inflacja niska, liczne inwestycje, a jednak czujemy, że coś jest nie tak. Polska podzieliła się na dwa obszary: Biedniejszy, gdzie nie ma spektakularnych inwestycji, przemysłu i ten Bogatszy z rozwojem przemysłu, modernizacją i budową dróg. Niestety, my, mieszkańcy powiatu lidzbarskiego i bartoszyckiego jesteśmy w tej biedniejszej części Polski. Ostatnio nabyta wiedza ekonomiczna oraz polityczna utwierdza mnie w przekonaniu, że swoje szczęście materialne w znacznej części musimy wypracować na własnym podwórku. Narzędziem do uzyskania szczęścia są ludzie mądrzy, rozsądni, a przede wszystkim pragnący wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie dla całości społeczeństwa lokalnego. Anthony de Mello mawiał: „Jest tylko jedna przyczyna nieszczęścia, fałszywe przekonanie, które masz w głowie, przekonania tak ogólnie uznane, że nigdy nie wpadasz na to, by je podważyć”.

Inwestycje, które są w trakcie realizacji w naszych powiatach, winne przede wszystkim być skierowane na społeczeństwo lokalne. Zmniejszać stopę bezrobocia i podnosić standard życia gospodarstw domowych. Teorie ekonomiczne wskazują, że w sytuacji spowolnienia gospodarczego, znacznego bezrobocia, należy stosować ekspansywną politykę fiskalną. Przejawiać się ona powinna w zmniejszeniu zobowiązań podatkowych, które dają szansę do zwiększenia miejsc pracy. Wszelkie działania samorządów przede wszystkim powinny wzmacniać pozycję przedsiębiorcy i wykorzystywane instrumenty rynku pracy winny być efektywne, a miarą ich skuteczności powinno być zmniejszenie stopy bezrobocia. Staże przede wszystkim winny dać szanse nauki dla pracownika-stażysty, a dla pracodawcy – poznanie predyspozycji przyszłego pracownika. Inne kryteria doboru personelu obowiązują w zakładach produkcyjnych a inne w usługowych. Zakłady produkcyjne częściej i efektywniej wykorzystują refundacje kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy oraz szkolenia przyszłych pracowników. Odmienny proces selekcjonowania pracowników mają zakłady usługowe, sklepy, restauracje, biura specjalistyczne. Dobór na stanowisko pracy jest trudniejszy i wymaga odmiennego wsparcia jednostek samorządowych działających przy wykorzystaniu Powiatowych Urzędów Pracy. Przede wszystkim staże powinny być krótsze, maksymalnie trzymiesięczne. Często dobór przyszłego pracownika wymaga sprawdzenia kilku pracowników-stażystów. Poznanie przydatności kandydata na pracownika jest już możliwe po jednomiesięcznej jego pracy i często ten okres jest wystarczający do wykorzystania wsparcia udzielonego dla pracodawcy przez jednostkę samorządową. Dane statyczne GUS wskazują, że wdrażane instrumenty rynku pracy przy dużym nakładzie finansowym nie przyniosły efektu w postaci zmniejszenia bezrobocia.

W naszych powiatach mamy kilkanaście firm zakwalifikowanych w ekonomii jako małe i średnie przedsiębiorstwa (zatrudnienie od 10 do 249 pracowników). Apeluję, aby przedstawiciele władz samorządowych wspierali ich działalność i wykorzystywali ich wiedzę do prowadzenia mądrej polityki rozwojowej powiatów. W warunkach wolnego rynku, gdzie głównym motorem rozwojowym społeczeństwa jest kapitał prywatny, władze samorządowe winny budować fundamenty do rozwoju przedsiębiorstw. Niestety, tak się nie dzieje. W wielu powiatach naszego województwa samorządy przejęły inicjatywę głównego inwestora. W samorządach pracują bardzo dobrzy specjaliści od administracji i prawa, lecz mniej jest specjalistów od ekonomii i zarządzania. Rozwaga pracowników administracyjnych połączona z wiedzą i doświadczeniem menadżerów, przedsiębiorców jest drogą do sukcesu i może stanowić odpowiedź na zadane pytanie „czy może być lepiej?”.

O autorze:

Jacek Wiśniowski

Jacek Wiśniowski

Jacek Wiśniowski – absolwent wyższej szkoły ekonomicznej , obecnie słuchacz podyplomowych studiów „Mechanizmy funkcjonowania strefy euro”. Prowadzący od 2002 roku działalność  gospodarczą zajmującą się pomocą osobą poszkodowanym w wypadkach i kolizjach drogowych. Rzeczoznawca i Likwidator Szkód komunikacyjnych. Inicjator i prowadzący spotkania przedsiębiorczych. Członek Warmińskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców.

 

 Posted by at 9:14 am
Lut 202014
 

gim1Dzisiaj o godzinie 1:40 dyżurny PSP w Lidzbarku Warmińskim odebrał zgłoszenie o pożarze budynku Gimnazjum nr 1 w Lidzbarku Warmińskim. Ogniem objęty był fragment dachu i pomieszczenie techniczne znajdujące się nad salą gimnastyczną. Istniało zagrożenie, że pożar rozprzestrzeni się na budynki szkolne przylegające do łącznika, dlatego dyżurny PSP zadysponował dodatkowe zastępy strażaków z Bartoszyc i Dobrego Miasta. W akcji gaszenia uczestniczyli też strażacy z OSP: Żegoty, Rogóż, Kiwity, Runowo i Stryjkowo. Spłonęło ok. 80 m2 dachu, pomieszczenie nad salą gimnastyczną i archiwum szkoły. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. W piątek lekcje odbywają się zgodnie z planem. Przyczyny pożaru ustalać będzie policyjny biegły z zakresu pożarnictwa. Obecnie budynek odcięty jest od prądu. g2 g4 gim3

 Posted by at 8:51 am
Lut 192014
 

vlcsnap-2014-02-19-22h49m20s5752 Sesja Rady Miasta przebiegała bardzo spokojnie i wg ustalonego od lat schematu. Sielanka trwałaby do końca sesji, gdyby nie pytanie redaktora skierowane do Przewodniczącego Rady Miasta.

Jednak najpierw krótka historyjka z miasta X (prawdziwa).

Napiszę o pewnym zdarzeniu z sesji rady gminy w mieście X. Otóż przyszedł tam obywatel z kamerą i zaczął nagrywać obrady. Przewodniczący Rady Gminy, zabronił nagrywania, bo jego zdaniem to nielegalne. Obywatel odpowiedział, że zgodnie z Konstytucją RP ma prawo być na obradach sesji i je nagrywać. Na to wzburzony przewodniczący wykrzyczał, że nie wolno nagrywać, bo taki mają regulamin w urzędzie koniec i kropka, a Konstytucji tutaj proszę nie mieszać do naszych lokalnych spraw. Przy obecnym poziomie świadomości praw obywatelskich, stanowisko przewodniczącego z miasta X może wręcz bawić.

Osoby sprawujące bardzo ważne funkcje w samorządzie lokalnym, a do takich bez wątpienia zalicza się Przewodniczącego Rady Lidzbarka Warmińskiego, są zobligowani w sposób szczególny do przestrzegania obowiązującego prawa. Art. 32 Statutu Miasta Lidzbarka Warmińskiego stanowi, że obrady sesji i komisji stanowią informację publiczną, więc są jawne. Każdy obywatel ma prawo wstępu na obrady komisji, ma też prawo nagrywać jej przebieg.

Redaktor (waszej ulubionej) gazety, na dzisiejszej sesji poprosił Przewodniczącego Rady Miasta o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji, do której doszło po zakończeniu 51 sesji. Wtedy to miała się zebrać nowo wybrana komisja uzdrowiskowa na swoim pierwszym posiedzeniu. Komisja zebrała się jednak nie w sali konferencyjnej, a w małym gabinecie obok. Przewodniczący nie poinformował o tym czekającej na sali publiczności, przez co uniemożliwił jej obserwowanie pierwszego posiedzenia nowo powstałej komisji.

W odpowiedzi pan Przewodniczący Andrzej Kędzierski odparł, że komisje zawsze konstytuowały się we własnym gronie, dając w ten sposób do zrozumienia, że to jakaś sprawa wewnętrzna – niepodlegająca zasadom konstytucyjnej jawności. Pan Andrzej Kędzierski niestety wielokrotnie mija się z prawem tłumacząc zaistniałą sytuację. Formalnie komisja powstała (ukonstytuowała się) po przyjęciu uchwały o jej powołaniu, właśnie w tym momencie zaistniał jej „byt”. Kto więc udał się do cichego gabinetu obok sali konferencyjnej – przypadkowe osoby? Nie, udali się tam członkowie komisji powołani oddzielną uchwałą. Przewodniczącego i jego zastępcę można wybrać tylko z członków istniejącej już formalnie komisji. Wskazują na to zapisy prawa, a przede wszystkim logika.

Przewodniczący podniósł też argument, że na sali konferencyjnej było za głośno i panował spory ruch, dlatego udali się do przytulnego gabinetu (Burmistrza?) tuż obok. Coż, na sali zostałem prawie sam, czekając cierpliwie na rozpoczęcie obrad nowej komisji. Dalej pytany o niemożność uczestniczenia w posiedzeniu komisji-niekomisji pan Kędzierski stwierdził, cytuję „a to ja mam za panem biegać i pana zapraszać?…” Aby móc biegać za kimś, ten ktoś też musi biegać, ot taka logika. Ja siedziałem cichutko na sali i czekałem na zapowiedzianą przez pana przewodniczącego komisję.

Podniosły się głosy radnych, że obrady komisji mogą nie być jawne. Potwierdził to sam pan Przewodniczący Rady dając za przykład obrady komisji sejmowych, które w jego ocenie są niejawne i żebym sobie na ten temat poczytał. Głoszenie takich „prawd” zarówno przez radnych jak i samego przewodniczącego jest bardzo niepokojące. Może to świadczyć o bardzo skromnej wiedzy naszych radnych na temat jawności życia publicznego, a nawet niektórych zapisów Konstytucji RP.

Przebieg dzisiejszej sesji pokazuje jak wiele jest jeszcze do zrobienia w zakresie walki o jawność życia publicznego. Z premedytacją użyłem słowa „walki”, bo egzekwowanie prawa w tym zakresie odbywa się nie na dobrych zasadach praworządności, a na sali sądowej.

Poniżej 5 minutowy zapis wideo z wybranego fragmentu sesji.

 Posted by at 11:01 pm
Lut 182014
 

wsaWojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrywał dziś dwie skargi na bezczynność Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego i jedną na bezczynność Starosty lidzbarskiego. Wszystkie dotyczyły udzielenia informacji publicznej na wniosek Andrzeja P. – osoby prywatnej.

Pierwsza sprawa ( II SAB/OI 117/13 ) była ze skargi na bezczynność Burmistrza w zakresie udostępnienia informacji publicznej w postaci kopii umów o dzieło i umów-zleceń jakie zostały zawarte przez gminę Lidzbark Warmiński w latach 2011 i 2012. Wniosek taki został złożony w UM 4 września 2013 roku. W odpowiedzi pan Burmistrz 8 października 2013 roku wystosował pismo, w którym wezwał mnie do uzupełnienia wniosku w taki sposób, jakby chodziło o informację publiczną do dalszego przetwarzania, pod rygorem pozostawienia wniosku bez rozpoznania. Taki zapis jest nielegalny (o tym wyrokowały już dużo wcześniej sądy administracyjne). Jednocześnie pan Burmistrz przedłużył realizację wniosku do 2 miesięcy ze względu na ilość umów do skanowania. W tym samym piśmie pan Burmistrz nałożył opłatę w wysokości 0,50 groszy za każdą zeskanowaną stronę, co jest też jest nielegalne. Jest jeszcze zapis o ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa i w związku z tym zamazaniem danych podmiotów, z którymi umowy zostały zawarte. Pismo z 8 października zawiera więc co najmniej 4 nielegalne zapisy, co stanowi niechlubny rekord w korespondencji otrzymywanej od pana Burmistrza. Wobec powyższego złożyłem skargę na bezczynność Burmistrza.

10 stycznia 2014 roku, otrzymuję pismo, w którym pan Burmistrz informuje, że wnioskowana informacja jest gotowa i płytkę CD ze skanami umów można odebrać w sekretariacie Urzędu Miasta. Jak się jednak okazuje, na płycie są co prawda skany dokumentów, ale w zasadzie nie wiadomo do końca co to jest. Umowa o dzieło czy zlecenie zawiera dane stron zawierających umowę. Tutaj informacja o stronie umowy jest zamazana, więc nie wiadomo, komu UM zapłacił naszymi pieniędzmi. Wydaje się, że pan Burmistrz jakby chciał coś ukryć przed mieszkańcami miasta. W końcu to są pieniądze publiczne i mamy prawo wiedzieć, dla kogo są przeznaczane. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 listopada 2012 roku (I CSK 190/12) wyraził się jasno, imiona i nazwiska osób zawierających umowę z UM stanowią informacją publiczną, podobnie dane przedsiębiorców. Wobec powyższego działanie pana Burmistrza wydaje się być obliczone na zniechęcenie obywateli do wykonywania konstytucyjnego prawa, jakim jest kontrola obywatelska urzędów administracji państwowej.

Jedna z "umów" otrzymanych od UM.

Jedna z „umów” otrzymanych od UM.

Zdaniem skarżącego sąd na dzisiejszej rozprawie niestety nie zachował obiektywności, a sędzia dał do zrozumienia, że zbyt często pojawiam się na sali rozpraw i zajmuję mu niepotrzebnie czas. W trakcie samej rozprawy też doszło do kilku nieprzyjemnych sytuacji, kiedy to sędzia pouczał skarżącego. Sąd postanowił sprawę umorzyć i nakazał Burmistrzowi zapłacić 100 zł na rzecz skarżącego tytułem zwrotu kosztów wpisu sądowego. Umorzenie powyższej sprawy jest sporym zaskoczeniem, jednak to co sąd podał w ustnym uzasadnieniu wyroku może przypominać orzecznictwo rodem z Białorusi, a nie demokratycznego państwa. Sędzia powiedział cytuję „ z uwagi na to, że żądane informacje zostały panu (skarżącemu) udostępnione, co pan dzisiaj potwierdził, sąd uznał, że dalsze postepowanie w tym przedmiocie bezczynności jest bezprzedmiotowe”. Problem polega jednak na tym, że w żadnym momencie rozprawy nie potwierdziłem, iż otrzymałem informacje, o jakie wniosłem do Burmistrza. Twierdziłem wręcz odwrotnie, iż zamazane umowy nie są dokumentami, o jakie mi chodziło i w żaden sposób nie stanowią realizacji wniosku. Sąd kiedy dyktował do protokołu, nakazał zapisać, iż wnioskowane informacje otrzymałem. Na mój protest wobec powyższego sąd odparł abym go nie pouczał.

Z pewnością nie można tak zostawić sprawy. Wniosę do sądu o sprostowanie protokołu rozprawy jak też zostanie złożona skarga do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Następna sprawa ze skargi na bezczynność Starosty lidzbarskiego ( II SAB/OI 116/13 ) była bardzo krótka. Przypomnę tylko dla zasady jak do niej doszło. 25 września 2013 roku, złożyłem wniosek do Starosty o kopie umów o dzieło i zleceń, jakie powiat zawarł w roku 2011 i 2012 (dokładnie taki sam wniosek otrzymał Burmistrz w sprawie opisanej powyżej). Starosta odpowiedział na wniosek (01.10.2013r) pismem dość baśniowym, nie znajdującym umocowania w polskim prawie. Dalej była skarga do WSA na bezczynność starosty z 14 listopada 2013r., i dzisiaj rozprawa. Sąd uznał skargę za zasadną i nakazał Staroście w ciągu 14 dni rozpatrzyć mój wniosek, licząc od uprawomocnienia się wyroku. Sąd stwierdził, że organ zobowiązany do udzielenia informacji publicznej (jakim niewątpliwie jest Starosta) nie ma prawa samodzielnie przekwalifikowywać/interpretować złożonego wniosku jak też żądać od wnioskodawcy jego zmiany. Nakazał też Staroście zwrócić dla skarżącego 100 złotych tytułem kosztów, jakie poniósł dokonując wpisu sądowego.

Ostatnia sprawa dotyczyła skargi na bezczynność Burmistrza w udzieleniu informacji publicznej z wniosku z 4 września 2013 roku ( II SAB/OI 106/13 ). Wniosek dotyczył najogólniej mówiąc zasad użytkowania, rozliczania, opłacania i innych kosztów związanych z używaniem samochodów służbowych jak i prywatnych w celach służbowych przez UM Lidzbarka Warmińskiego. Pytań było 11, pan Burmistrz odpowiedział tylko na 5, a do reszty zastosował swoją ulubioną nielegalną zasłonę dymną w postaci, że to informacja do dalszego przetwarzania/przetworzona/wykorzystywania (stosowane zamiennie), działanie to oczywiście nielegalne. Skarga sądowa dotyczyła więc pozostałych 6 punktów (3,4,5,7,7a,10). Pan Burmistrz zorientował się, że może przegrać kolejną sprawę i w walentynki wydał decyzję administracyjną odmawiającą udzielenia informacji w powyższych punktach (decyzja dotarła pocztą wczoraj). W uzasadnieniu podał, że żądane informacje należą do kategorii „przetworzone” i dlatego ich nie udostępni (brak uzasadnionego interesu społecznego). Pojęcie „przetworzone” oznacza, że w urząd nie jest w posiadaniu informacji tak „od ręki”, czyli np. dokumentu po który wystarczy sięgnąć do segregatora – tylko musi na podstawie kilku dokumentów wytworzyć jakiś jeden nowy i na dodatek dokonać przy tym wysiłku intelektualnego. Czy kopia faktur za paliwo do służbowego samochodu jest informacją przetworzoną? Oczywiście, że nie.

Powyższa decyzja administracyjna była zagrywką taktyczną, aby wykazać dzisiaj przed sądem, że Burmistrz nie pozostał w bezczynności. Na jeden punkt mojego wniosku pan Burmistrz zapomniał wydać decyzji, jak się okazało przez przeoczenie. Jednak sąd jakby tego nie zauważył, nie odniósł się do tego i wydał decyzję o umorzeniu postepowania, gdyż otrzymałem odpowiedź na wniosek, a w przypadku braku odpowiedzi Burmistrz wydał decyzję. Wysoki sąd bardzo się spieszył, gdyż na sali obok miała rozpocząć się jakaś grubsza sprawa, była TV i dziennikarze. Narada trwała ze 2 minuty, a wyrok zaczął być odczytywany jak tylko strony przestąpiły próg sali sądowej, jeszcze przed zajęciem miejsc. Jeszcze w trakcie rozprawy wniosłem o stwierdzenie rażącego naruszenia prawa przez Burmistrza i wymierzenie mu kary grzywny. Jednak sąd tego nie zrobił ze względu na to, że pan Burmistrz jest bardzo zapracowany, bo realizuje moje wnioski o dostęp do informacji publicznej. Moim zdaniem skandaliczna argumentacja. Tak jak poprzednio Sąd nakazał Burmistrzowi zwrócić stronie skarżącej 100 zł tytułem zwrotu kosztów wpisu sądowego. Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku podjęta zostanie decyzja o ewentualnej skardze kasacyjnej do NSA.

Niepokojące jest zachowanie wysokiego sądu w pierwszej z opisywanych spraw. W ocenie redakcji jest to zamach na jawność życia publicznego. Podjęte zostaną wszelkie dostępne kroki prawne, aby wyrok ten uchylić. Nie można dopuścić do sytuacji, kiedy to wszystkie instytucje publiczne w kraju będą zamazywać umowy i inne dokumenty, powołując się na ten wyrok. Wydaje się, że sąd nie miał świadomości jak wielką wagę może mieć dzisiejsze rozstrzygnięcie dla dalszych losów informacji publicznej. Jak sąd sam stwierdził, jest dzisiaj bardzo zmęczony…

 Posted by at 11:41 pm