Sie 302012
 

30 sierpnia wmurowano kamień węgielny pod budowę Term Warmińskich. Na tę uroczystość zaproszono wszystkie koleżanki i kolegów partyjnych, którzy obecnie piastują głównie urzędowe posady. Zjawili się, bo nie mieli wyjścia, w końcu dostali swoje stołki z rekomendacji partyjnej. Przypomina mi to czasy PZPR, kiedy nie było ani jednego głosu sprzeciwu, a władza była nieomylna. Niczym się to nie różni od polityki obecnie prowadzonej przez PO na naszym lokalnym podwórku. Nigdy nie dowiemy się, kto zawinił personalnie w sprawie półgodzinnego oczekiwania na pomoc dla pani leżącej na ulicy, opisywałem to we wcześniejszym artykule. Pycha samorządowców już dawno przesłoniła rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć zwykłemu Kowalskiemu. Burmistrz, na uroczystym posiedzeniu Rady Miasta, odniósł się do krytyki skierowanej pod jego kierunkiem i działaniom władz lokalnych. Stwierdził, że „krytykujący, nie maja pojęcia o mechanizmach działania władz samorządowych”. Ująłbym to jeszcze inaczej, władze samorządowe nie mają pojęcia o potrzebach zwykłych obywateli. Daleko posunięta alienacja naszych władz, całkowicie odebrała im zdolność rozumienia słowa „demokracja”. Przypomina mi to działalność Marcina P. z pewnej głośnej sprawy. Zrealizować maksymalne zyski, kosztem lokalnego społeczeństwa, bo może w następnych wyborach przyjdzie nowa władza i skończy się beztroskie życie. Trzeba wystawić sobie jakiś pomnik, na pamiątkę naszej nieudolnej władzy. Tak właśnie się stało, dzisiaj rozpoczęła się ogromnie kosztowna budowla, tryumf próżności i beztroski.

W napisanym przeze mnie artykule (25 grudzień 2011), „koszty utrzymania term warmińskich” zawarłem pewne ostrożne szacunki dotyczące kosztów utrzymania tego tworu. Dzisiaj, po zapoznaniu się z projektem, mogę stwierdzić, że znacznie nie doszacowałem tych kosztów. Całkowita powierzchnia basenów (lustra wody) to 1600 metrów kwadratowych. Tak jak zakładałem w wyżej wspomnianym artykule, zaplanowana jest kotłownia opalana gazem ziemnym. Dodatkowo, woda użyta w basenach jest typu chlorkowo-sodowego o bardzo dużym zasoleniu. Nie nadaje się do bezpośredniego zrzutu do rzeki. W normalnych warunkach, zrzuca się ją do specjalnego odwiertu, którego nie ma. Więc projektant wymyślił dość duży zbiornik, gdzie będzie mieszała się z czystą wodą z sieci wodociągowej, aby potem wypompować to wszystko do rzeki. Pomysł genialny, tylko jakiś drogi. Potrzeba ogromnych ilości słodkiej wody, aby rozcieńczyć zasolenie. Kto zapłaci za wodę? Proszę się domyślić. Nie będę się rozpisywał o technicznych aspektach działania term, a o ekonomii tej inwestycji wypowiedzieli się już znani ludzie. Pukają się w głowę, kiedy ich zapytać o opłacalność tej inwestycji.

Kolejna sprawa, w dzisiejszej prezentacji projektu term, nie dopatrzyłem się części hotelowej. Była ona zawarta w poprzedniej prezentacji projektu. Możemy w niej wyczytać „Część hotelowa będzie obejmować część mieszkalną z 200 miejscami, restaurację z zapleczem, recepcję oraz sale konferencyjne”. W dniu dzisiejszym padło podobne stwierdzenie, tylko bez tej części hotelowej. Lecz w planie, jaki widziałem, nie ma o nim żadnej wzmianki. Należy się zastanowić, dlaczego nagle z planu zniknął hotel? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nikt nie będzie się ośmielał robić konkurencji dla Dowgiałły. Nie robi się takich rzeczy koledze z kliki. Idąc dalej, można między bajki włożyć deklaracje marszałka, burmistrza czy starosty, dotyczące rozwoju regionu czy miasta. Termy Warmińskie buduje się głównie dla gości hotelowych z Krasickiego. Taka atrakcja znacznie podnosi wartość samego hotelu i zwiększa ich potencjalne zainteresowanie nim. Cały ten kompleks term wpisuje się doskonale w strategię rozwoju nie miasta czy regionu, ale prywatnej inicjatywy lokalnych władz i biznesu Dowgiałły.

Gigantyczny koszt ogrzania wody termalnej i utylizacji zużytej, spadnie na barki podatników. To bardzo wygodne z punktu widzenia rządzących. Należy się spodziewać kolejnych podwyżek za wodę, dzierżawę gruntów i innych lokalnych podatków. Ktoś w końcu musi zapłacić za to wszystko. Starosta przewiduje, że tylko na początku działalności przewinie się przez termy 350 tysięcy ludzi, a docelowo ponad 450 tysięcy rocznie! Daje nam to około 1300 osób dziennie. Takich szacunków to nawet autor powieści S&F by nie wymyślił. Parking w tym obiekcie przewidziany jest na około 120 samochodów. Czary. Przewidywany deficyt (straty), jakie wygeneruje inwestycja to według szacunków 62 miliony złotych do roku 2030-tego. Za to wszystko zapłacimy MY, mieszkańcy miasta i powiatu. Kto na tym zyska? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Szacunki kosztowe, dotyczą cen gazu w dniu wyliczeń. Wiadomo, że będzie drożej.

Argument, że da to pracę wielu osobom, wydaje się kuszący. Bezrobocie mamy rekordowo wysokie. Należy odpowiedzieć na pytanie, skąd się wezmą pieniądze na wypłaty dla tych ludzi? Z podatków oczywiście, genialny plan zmniejszenia bezrobocia. Proponuję zatrudnić wszystkich bezrobotnych na etat w jakiejś wyimaginowanej firmie, założonej przez burmistrza. Wszyscy oni dostaną normalną wypłatę, a koszty ich zatrudnienia pokryć z podatków. Błysk geniuszu u naszych władz. Słuszną linię na nasza władza. W prostej linii to jest zasiłek dla bezrobotnych, wypłacany w formie wypłaty, a finansowany z budżetu miasta. Przed tym tak się bronił w swym orędziu pan Artur, podczas posiedzenia rady miasta. Odparł on zarzuty, jakoby lepiej byłoby te gigantyczne pieniądze przeznaczyć na pomoc najuboższym w postaci zapomogi czy zasiłku. Wskazał on, że Termy dadzą pracę bardzo wielu ludziom. Pozostawię to bez komentarza.

Teraz troszkę pofantazjuję. Przecież nie znam zupełnie zasad funkcjonowania władz samorządowych, mechanizmów, jakie tam panują. Więc wolno mi. Oto mam ponad 100 milionów złotych, mogę z nimi zrobić cokolwiek. Nawet coś bardzo bezsensownego, jak budowa pierwszych w Polsce, a może i na świecie term, gdzie wodę trzeba sztucznie dogrzewać. Lecz nie czynię tego. Mamy w powiecie 3,7 tysiąca ludzi zarejestrowanych jako bezrobotni. Mogę podzielić to miedzy nich, dać na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Wyjdzie po prawie 30 tysięcy na głowę. Mogę też zrobić remont kapitalny we wszystkich mieszkaniach komunalnych. Zrobić w nich łazienki, doprowadzić ciepło z kotłowni miejskiej i poprzez to wyeliminować kopcące kominy z centrum miasta. Ludzie będą mieszkać w normalnych warunkach. Mogę też wyremontować wszystkie drogi w mieście. Wszystkie skrzyżowania i chodniki. Będzie wyglądało jak w niemieckim miasteczku, czyli normalnie. Można bardzo wiele. Jeśli to tylko fantazja, to trudno. Jeśli te pieniądze nie mogą być inaczej wykorzystane, bo tak funkcjonuje mechanizm samorządowy, to należy go po prostu zmienić.

Na koniec apel do Starosty i Burmistrza. Skoro my, mieszańcy miasta i powiatu, będziemy utrzymywać Termy Warmińskie i nabijać kabzę Hotelowi, to apeluję o darmowe korzystanie z tego kompleksu termalnego. Tak, abyśmy mogli leczyć swoje kręgosłupy, od dźwigania coraz to większych podatków. Budowa term to znakomity pomysł, nie kwestionuje tego. Lecz bez gorącej wody termalnej jest po prostu głupi.

 Posted by at 8:01 pm
Sie 292012
 

29 sierpnia w godzinach przedpołudniowych pewna pani w sile wieku, potknęła się na schodkach i upadła na ulicę. Doznała urazu nogi, może nawet ją złamała. Ktoś zadzwonił na pogotowie i poinformował o zdarzeniu. Bardzo współczuję tej pani, niestety wypadki zdarzają się. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie czas, jaki upłynął do chwili przyjazdu karetki pogotowia z lekarzem. Nie orientuję się zupełnie w systemie ratownictwa medycznego, ale z dzisiejszej obserwacji wynika, że nasze powiatowe miasto dysponuje jedną karetką, która akurat w tym czasie udzielała pomocy człowiekowi w Runowie. Pani musi więc poczekać. Zamiast lekarza, wysłano strażaków. Wiadomo, że jak ktoś potrzebuje pomocy, to strażacy są najpewniejsi. To zawodowcy w końcu i mają przeszkolenie w udzielaniu pierwszej pomocy, lecz lekarzami to jeszcze nie są (choć powinni chyba i mają dużo samochodów). Strażacy zabezpieczyli teren pod Wysoką Bramą, umieścili panią na noszach, przykryli folią aluminiową i czekali.

W takich sytuacjach jak ta, czas bardzo zwalnia. Sekundy wydają się być minutami, minuty kwadransami, wszyscy wypatrują lekarza. Mija 15 minut, dowiaduję się, że karetka już jedzie do Lidzbarskiego szpitala z pacjentem i od razu potem do rannej kobiety. Strażacy między sobą zastanawiają się, czy aby nie zadzwonić do Joannitów? Przecież oni mają ambulans. Lecz nie znają numeru. Z nudów chyba przepytują panią o dane personalne, aby wypisać papierki. Pani leży spokojnie, odpowiada na pytania. Nieco żenujące, takie przepytywanie leżącego na ulicy człowieka, lecz pewnie takie procedury. Mija następne 10 minut, słyszymy, że karetka jedzie już na miejsce. Po kolejnych 5 minutach jest! Lekarz przystępuje do oględzin, rozcina nożyczkami spodnie, bada stan pacjenta. Dalsza obserwacja tego zdarzenia wydawała mi się zbędna, więc udałem się w znanym tylko sobie kierunku;)

Najpewniej wymienione w poprzednim akapicie ilości minut nie są bardzo precyzyjne. Są to czasy orientacyjne, lecz na tyle dokładne, aby odzwierciedlić ogólny czas od powiadomienia o wypadku, do przyjazdu lekarza. Było to w przybliżeniu 30 minut, lub jak twierdzą świadkowie więcej. Podsumujmy, ścisłe centrum miasta, człowiek leżący na ulicy czeka na pomoc lekarza ponad pół godziny! Gdyby tej pani przytrafił się prócz złamania/kontuzji jeszcze zawał serca, to najpewniej nie przeżyłaby. Wypadek zdarzył się dokładnie pod okiem kamery monitoringu miejskiego. Na pracowników straży miejskiej jak zwykle nie ma co liczyć. Wszyscy mają jakieś tam środki łączności. Skoro nie ma karetki, to ktoś mógł zadzwonić do Joannitów i zgłosić im potrzebę pomocy. Jak zwykle koordynacja służb ratowniczych doskonale wychodzi na Astronomów, kiedy symulowany jest wypadek. Tam w sekundach można liczyć czas przyjazdu zastępów straży, karetek, policji. Akcje reżyserowane, są widowiskowe, można się pokazać dla społeczeństwa. Taka demonstracja siły. Lecz kiedy starsza pani cierpi ponad pół godziny, to niestety całe to szkolenie szlag trafia. Przecież niedaleko jest Urząd Miasta, tam pracuje lekarz, nawet na piechotę byłby w dwie minuty pod Wysoką Bramą i być może jego pomoc okazałaby się bezcenna dla tej pani. Obok urzędu jest przychodnia z lekarzami. Tam z pewnością było ich kilku.

Całe to zdarzenie, rodzi pytania co do sprawności ratownictwa medycznego, koordynacji służb ratunkowych i przepływie informacji pomiędzy nimi. Zastanawiam się, czy jakby taki wypadek zdarzył się jakiemuś lokalnemu vip-owi, czy możliwy byłby inny scenariusz niesienia mu pomocy? Z pewnością tak.

 Posted by at 9:07 pm
Sie 282012
 

Po dawce dobrego humoru, jakiego zawsze dostarcza mi lektura lokalnej prasy, trzeba wrócić do szarej rzeczywistości.

Zapewne niewielu mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego wie o tym, że burmistrz Artur Wajs jest przewodniczącym rady nadzorczej Zarządu Warmińsko-Mazurskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Olsztynie. Powinniśmy być dumni z heroicznej pracy, jaką wykonuje ten człowiek. Musi dzielić czas pomiędzy rządzeniem poddanymi, wykonywaniem arcyważnej pracy lekarza i na koniec rządzić radą nadzorczą tak poważnej firmy. Jednak poza ciężką pracą znajduje jeszcze czas na uczestniczenie w wielu wydarzeniach kulturalnych, jakie odbywają się naszym mieście. Chciałbym kiedyś być tak zorganizowanym człowiekiem. O działalności partyjnej na rzecz PO nawet nie wspominam. Ciężka harówka.

Mało osób wie także o tym, że w Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Olsztynie pojawiło się CBA w związku z podejrzeniami o działalność korupcyjną. Po ich kontroli, śledztwo w tej sprawie jest prowadzone przez Wydział ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. Brzmi to bardzo poważnie. Muszę swoim czytelnikom przybliżyć, czym zajmuję się ta tajemnicza agencja. Warmińsko-Mazurska Agencja Rozwoju Regionalnego w Olsztynie jest instytucją pośredniczącą w Regionalnym Programie Operacyjnym Warmia i Mazury 2007-2013. Rozpatruje wnioski o dofinansowanie projektów i ustalała listę projektów rekomendowanych do dofinansowania. Dodam, że większościowe udziały w agencji ma zarząd województwa, czyli w prostej linii marszałek Jacek Protas. Czy taka sytuacja nie wydaje się nam w jakiś sposób bliska? W toku śledztwa zatrzymano 6 osób, podejrzanych jest kilka innych. Śledztwo jest tajne, więc na chwilę obecną nie można stwierdzić z imienia i nazwiska, komu prokuratura postawiła już zarzuty. Prezes agencji Bożena Cybulska została wysłana na przymusowy urlop (rekomendowany?). Aresztowany jest między innymi dyrektor jednego z wydziałów agencji. Z materiałów operacyjnych zgromadzonych przez CBA wynika, że warunkiem pozytywnego rozpatrzenia wniosku o dofinansowanie projektu, była wpłata określonej sumy na rzecz Platformy Obywatelskiej. Taki prosty, niewymagający wysiłku mechanizm, wymyślili sobie partyjni koledzy Artura. Partia ma swoje potrzeby i ciągła pogoń za korytem może wymęczyć każdego.

Co na to nasz burmistrz? Jak znam życie, to o żadnych nieprawidłowościach, jakie dzieją się w agencji nie wiedział. Skąd miał wiedzieć? Przecież jest tylko przewodniczącym rady nadzorczej. To tak mało znacząca funkcja, że miał prawo żyć w nieświadomości. Przecież nikt z jego wyborców nie kwestionuje uczciwości. W takiej sytuacji, aby nie padał cień wątpliwości na kryształową naturę burmistrza, powinien on zrezygnować z zajmowanej funkcji w agencji. Tego wymaga elementarna przyzwoitość należna wyborcom, którzy mu zaufali. Powinno unikać się sytuacji, które nawet jeśli z prawnego punktu widzenia nie są przewinieniem, jednak zostawiają niesmak.

Zapewne niewielu mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego wie o tym, jak na drugie imię ma Artur Wajs. Ryszard, bo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki.

 

 Posted by at 7:14 pm
Sie 272012
 

 Właśnie uświadomiłam sobie, że nie istnieję. Mimo tego, że jestem, chodzę, oddycham, mam swoje zdanie na wiele tematów, nie ma mnie. Wygląda na to, że w obecnym świecie oprócz życia, potwierdzonego aktem urodzenia, pewnych dokonań, swojego zdania (czasem zupełnie odmiennego) potrzeba czegoś jeszcze, by istnieć. Czego? Należy mianowicie posiadać konto na portalu społecznościowym typu Facebook lub Nasza Klasa. Bez tego nie istniejesz szary człowieku o ustalonych przekonaniach, wielu zwycięstwach i kilku porażkach. W obecnych czasach bez „fejsa” nie dowiesz się, co znajomi robili w weekend, dokąd wyjechali na wczasy i kto kogo lubi, Aza kim nie przepada. Trudno ci będzie odnaleźć się w świecie, bo to stamtąd dowiadujesz się wszystkiego, co ważne i istotne. Nie warto interesować się czymś, o czym tam nie pisali, ale należy zamieszczać wszelkie nowinki ze swojego życia, by wszyscy mogli od razu się dowiedzieć co jadłeś człowieku na śniadanie, z kim się pokłóciłeś i z kim godzinę temu się rozstałeś, lub co gorsza sam dowiesz się z kim już nie chodzisz….
Facebook stał się czymś rodzaju dowodu osobistego, koniecznością, jedynym słusznym sposobem komunikowania się z ludźmi, informowania innych o swoim życiu. Jakiś czas temu panowała moda na Naszą Klasę. Wrzucano tam zdjęcia jak to nam się dobrze powodzi, najlepsze ciuchy, samochody, zagraniczne wycieczki, a na co dzień chleb ze smalcem i kaszanka. Teraz nasz świat zawęził się do tej jednej strony – okna, przez które tylko podglądamy jak żyje się innym. W domu, w ciepłych kapciach ukradkiem żyjemy życiem innych, którym powodzi się zdecydowanie lepiej, gorzej, nie zauważając, że poza komputerem również toczy się… no właśnie co? Skoro życie jest tam, to tu obok chyba tylko nasza szara, nudna codzienność. Tak prosto jest zanurzyć się w innej rzeczywistości, wystarczy kilka razy kliknąć myszką, i już jesteśmy w innym świecie. Sam się nasuwa cytat z Dostojewskiego „Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy ” taki odpoczynek od życia, czas na ładowanie akumulatorów przed kolejnym trudnym dniem, którego efekty wieczorem pracowicie wklepiemy w komputer, żeby ci inni tez mogli się z nami pozachwycać, przecież nie wypada nam pisać o porażkach.

Nie mam konta na „fejsie”, a co za tym idzie nie opisuję każdej chwili swojego życia, i nie wiem jak do tej pory udawało mi się wykonywać codzienne czynności. Wygląda na to, że powinnam czym prędzej wklepać w Internet stosowny adres i zaistnieć w końcu. Pędzę więc, by zaistnieć.

 Posted by at 9:26 pm
Sie 272012
 

Cechą ludzkiej natury jest ciekawość, tym większa, im gorzej się dzieje np. sąsiadom. Dobre wieści są nudne, nikt nie zwraca na nie uwagi. Pierwsze strony najbardziej poczytnych gazet zapełnione są politycznymi skandalami, informacjami o kataklizmach, lub mordercach. Ten towar jest najbardziej chodliwy. Ludzie uwielbiają żyć tragediami innych ludzi sądząc, że sami są ponad to wszystko, że ich to nie dotyczy. To generuje sprzedaż, znajdują się reklamodawcy, interes się kręci. Cóż mają więc począć gazety piszące o zagubionych kotkach, nieomylności władzy czy też o wędkowaniu? Zdawałoby się, że są skazani na upadek. Nic bardziej mylnego. Wystarczy znaleźć odpowiednio bogatego sponsora, aby móc zaistnieć w lokalnej społeczności. Jednak, kto o zdrowych zmysłach będzie łożył pieniądze na gazetę, która nie przynosi zysku? Odpowiedź jest banalnie prosta, robi to pośrednio budżet miasta, w którym wydawana jest ta gazeta.

Zacne to postępowanie naszych władz. Wydawane w ten sposób pieniądze przyczyniają się do uszlachetnienia duszy mieszkańców, pokazania im, że nie tylko samym nieszczęściem człowiek żyje. Są informacje, których próżno by szukać w innych czasopismach np. o piesku, który szuka domu. Prawda, jakie to wzruszające? Można zaryzykować tezę o „misyjności” naszego Urzędu Miasta. Wiadomym przecież jest, że takie media nie są w stanie zarobić na siebie. Stąd mamy abonament radiowo-telewizyjny w postaci podatku od posiadania urządzenia (taka obowiązkowa danina wprowadzona przez komunistów). Władze lokalne, biorąc przykład z tych centralnych, wprowadziły obowiązkowy abonament od posiadania lokalnej gazety. Jakże to możliwe? Już wyjaśniam. Wychodząc naprzeciw żywotnym interesom społecznym, Rada Miasta odpowiednią tajną uchwałą zadecydowała, aby raz w tygodniu wykupić połowę nakładu lokalnej gazety. Pieniądze na ten cel pochodzą z niewyczerpalnego źródła, czyli podatków. W ten sposób jednocześnie osiąganych jest kilka celów. Gazeta ma źródło utrzymania i nie plajtuje. Mieszkańcy mają odskocznię od codziennych problemów, mogą poczytać sobie o czymś, co nie wymaga myślenia. Dodatkowo dowiadują się o coraz to wspanialszej rzeczywistości, w jakiej przyszło im żyć. Jednak najistotniejszym przekazem jest to, że sprawcą tej sielanki jest nieomylny burmistrz i rada miasta. Kochają go po prostu, czego wyrazem jest reelekcja na to odpowiedzialne stanowisko.

Na koniec dodam o jeszcze jednym pozytywnym aspekcie kupowania przez UM lwiej części nakładu gazety. Ada z LDK-u ma doskonały materiał na tworzenie nowych scenografii. W tej roli lokalna gazeta sprawdza się najbardziej.

 Posted by at 6:53 pm