Lip 302012
 

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wielu osobom nie podoba się mój styl pisania. Są też osoby chwalące mnie. Ogólnie, moja pisanina nie przysparza mi popularności w dobrym znaczeniu tego słowa. Policja ciąga mnie na przesłuchanie, pewien urzędnik ostatnio stwierdził, iż jestem znanym awanturnikiem w mieście. Normalnie co tydzień zaliczam „dołek” na komendzie i co wieczór można mnie znaleźć pod nocnym sklepem. Jak na awanturnika przystało. Piętnowany jestem dlatego, że nie boję się pisać o tym co myślę. Najbardziej zaciekli przeciwnicy pewnie zazdroszczą mi tego. Stać mnie na stwierdzenie „król jest nagi”, a internet jest doskonałym miejscem, aby to powiedzieć. Jeśli coś mi się nie podoba to po prostu o tym napiszę, jednak nie tylko krytykuję. Jeżeli wydarzenie, na którym jestem, podoba mi się, to też o tym wspomnę. To tyle tytułem przydługiego wstępu.

Zamek lidzbarski gościł znanych ludzi, biskupa Ignacego Krasickiego, kanonika Mikołaja Kopernika. Ten drugi był niesfornym poddanym biskupa Dantyszka. Mikołaj mimo sprawowania wysokich funkcji kościelnych, miał na boku niewiastę z którą mieszkał i bóg raczy wiedzieć co tam jeszcze z nią robił. Znany jest romans Kopernika z córką kupca Anną Schilling. No, ale nie o podbojach miłosnych Mikołaja miałem pisać. Niebezpiecznym jest wspominanie o romansach na najwyższych szczeblach władzy. Można być potem przesłuchiwanym przez świętą lidzbarską inkwizycję. Miało być o naszym księciu Ignacym, co imieniny miał wczoraj.

Taka nowa świecka tradycja zrodziła się w tęgich głowach władzy naszej, aby temu wydarzeniu nadać bardziej uroczysty charakter, niż tylko zapis w kalendarzu. Skuszony ciekawymi wydarzeniami jakie miały się dziać podczas „Imienin Krasickiego” udałem się do zamku. Dzień był wyjątkowo upalny, więc grube mury zamkowe dawały nadzieję na nieco chłodu. W wielkim refektarzu, komplet widzów wywołał wysokie stężenie dwutlenku węgla. Jak zwykle nie dawało się oddychać, lecz cel jakże szlachetny zatrzymywał mnie wewnątrz. Bardzo ciekawie o Ignacym mówiła pani profesor Krystyna Stasiewicz, czego nie dało się powiedzieć o odgrywanych scenkach przez młodych ludzi. Czułem się jak na szkolnym apelu, gdzie dzieci czytają swoje teksty, bez jakiegokolwiek emocjonalnego zaangażowania. Takie suche czytanie, jest po prostu nudne. Nie wnosi nic ciekawego, wręcz usypia. Pani profesor opowiadała o Ignacym właśnie wesołym, dowcipnym, elokwentnym. Ci młodzi ludzie po prostu zabijali to. Widziałbym to raczej jako scenki odgrywane na stojąco, jakieś rodzajowe, dowcipne. Takie gdzie aktorzy angażują się w rolę i zdołają wykrzesać odrobinę dowcipu. Dla przykładu, można by zainscenizować znaną rozmowę Krasickiego z Niemcewiczem

„Pewnego razu, gdy Krasicki podejmował na zamku Jana Ursyna Niemcewicza, ten zauważył, iż usługuje im bardzo brzydka służąca i zażartował: „Kto z brzydką grzeszy, dwa razy grzeszy, bo i Boga obraża i ludzi śmieszy”. Biskup oczywiście nie pozostał dłużny i odrzekł: ” Kto z brzydką grzeszy, duszę swą zbawia, bo grzesząc jednocześnie pokutę odprawia”.

Takich powiedzonek jest znacznie więcej, można pójść dalej i adaptować teatralnie pewne krótkie bajki lub przypowieści dowcipnego Krasickiego. Cóż, mam nadzieję, iż następne inscenizacje będą powierzone profesjonalistom jak np. aktorom z Kabaretu Dworskiego. Przeistoczyli się z kabareciarzy w tancerzy i zaprezentowali nam menuet, czyli taki dawny taniec. Było ciekawie. Utwory muzyki dawnej w znakomitym wykonaniu zagrali Marek Niewiedział (obój), Zbigniew Pilch (skrzypce), Piotr Chrupek (altówka) oraz Jarosław Thiel (wiolonczela). Potem był słodki poczęstunek, gdzie jakże wyraźnie dawało się zaobserwować prawdziwą duszę Polaka – kolejkowicza. Stoisko z czekoladą oblegane było, jak za dawnych lat dział mięsny w sklepie PSS-u. Prawdziwy Armagedon, przepychanki i ścisk. Bo było za darmo. Ludzie przed chwilką uczestniczyli w zdarzeniu kulturalnym, mądre miny, potakiwania w stronę pani profesor, aby później zamienić się zwykły tłum spod sklepu rybnego. Podejrzewam, że co niektórzy przyszli tam tylko dla czekolady, a uczestnictwo w prelekcji i inscenizacjach poczytali sobie jako opłatę do darmowego stołu. Cóż, wstyd mi było za nas, Polaków. Później było spotkanie w nieopodal położonym hoteliku z Kacprem Krasickim, potomkiem księcia. Jednak inne sprawy zmusiły mnie do opuszczenia tej części imienin. W międzyczasie były konkursy rysunkowe dla dzieci, zabawy w poszukiwania skarbu chyba. Tak więc działo się na zamku. Za rok nie omieszkam ponownie odwiedzić zamku biskupów, na kolejne imieniny.

O 22:00 w amfiteatrze wyświetlany był film „Sherlock Holmes – gra cieni”. Nie wiem jaki może to mieć związek z Ignacym Krasickim, ale pomysł ciekawy i warty kontynuacji. Jak zwykle dodam coś od siebie. Nie wiem czemu wyświetlano tak słaby według mnie film. Wiadomym było, że na marnym filmie będzie marna frekwencja. Druga sprawa, miejsce i sprzęt. Amfiteatr o tej godzinie jest dość mocno bombardowany światłem z ulicznych latarni, co skutecznie uniemożliwia uzyskanie czerni w obrazie. Chyba, że dysponuje się odpowiednio mocnym projektorem, o dużej liczbie lumenów. Aby kino było magią, muszą być spełnione pewne zasady. Musi być dość ciemno, aby widz poczuł intymny stosunek z ekranem;). Czar pryska, kiedy jest po prostu jasno. Może ciekawszą lokalizacją byłby ten wielki namiot pod Wysoką Bramą? Godzina projekcji nieco wcześniejsza? Mimo wszystko pomysł bardzo mi się podoba i warty jest kontynuacji.

 

zapomniałem dodać, zdjęcia początkującego fotografa z tego wydarzenia są TUTAJ

 Posted by at 8:38 pm
Lip 292012
 

Sobotni upalny dzień, na pewno zapamiętają właściciele pojazdów parkujących na drodze w kierunku jeziora Wielochowskiego w sposób szczególny. Otóż, po ochłodzie w mętnych wodach jeziora, pod wycieraczką przedniej szyby znaleźli niemiłą niespodziankę, pozostawioną przez Wydział Drogowy Komendy Policji w Lidzbarku Warmińskim. Było to zaproszenie do osobistego stawiennictwa na tutejszej komendzie w związku z popełnieniem wykroczenia drogowego w postaci nie zastosowania się do znaku B-36, który informuje o zakazie zatrzymywania się i postoju. Tak się składa, że owe znaki znajdują się zarówno po lewej jak i prawej stronie jezdni w kierunku jeziora, zaraz po skręcie w prawo z drogi wojewódzkiej nr. 511 w kierunku Górowa Iławeckiego. Sądzę, iż takich zaproszeń było kilkadziesiąt, więc można powiedzieć o masowych działaniach naszej policji.

Te zakazy zatrzymywania się i postoju, są w tym miejscu bardzo potrzebne. Droga jest wąska, ledwo dwa pojazdy mijają się na niej, dodatkowo odbywa się tam intensywny ruch pieszych i rowerzystów. Ścieżka rowerowa nie dociera do jeziora, niestety. Bardzo często zdarzają się tam sytuacje niebezpieczne, czego byłem świadkiem kilkukrotnie. Nikt nie lubi policji, lecz w tym miejscu chylę im czoła i klaszczę z radości, że w końcu wzięli się do pracy i zaprowadzili porządek na tej dróżce. Prawdziwy Armagedon tworzył się, kiedy samochody pozostawione na poboczach z dwóch stron, skutecznie uniemożliwiały obustronny ruch pojazdów. Ledwo jeden samochód mógł się przecisnąć przez długi szpaler parkujących pojazdów. Jaką małą wyobraźnię trzeba mieć, aby widząc na sąsiednim poboczu pojazd, swój parkować dokładnie naprzeciwko. Pół biedy, kiedy samochody zostawiano tylko z jednej strony drogi, drugą pozostawiając wolną. Pal licho przepisy i te znaki. Policja jakby nie widziała problemu i zakazu, do kiedy u ludzi nie wyłączyło się myślenie. Lecz kiedy poprzez głupotę parkujących nie dawało się wyjechać z jeziora, należało coś z tym zrobić.

Dzień był duszny, niebo ciągle zachmurzone, bez słońca. Na kąpielisku jednak tłumy ludzi. Okazuje się, że koszy jest jednak za mało na plaży. Prawie wszystkie pełne, więc osoby rzucające śmieci obok koszy czuły się zwolnione z poczucia przyzwoitości. Skoro kosz pełny, to mogę śmiecić, nie moja wina. Takie myślenie ciągle obecne w naszym narodzie. Nie będę pisał co unosiło się na wodzie w okolicach płytkiego basenu, bo mi niedobrze się robi. No dobrze, napiszę były to ludzkie odchody. Fajnie co? Cóż, wszystko to jest naturalne, bez konserwantów i ulega biodegradacji, więc nie ma problemu. Jednak wrażenie pozostaje. Wolałbym jednak zobaczyć  plastikową butelkę.

Plaża funkcjonuje doskonale, smak zapiekanki po godzinnym moczeniu się w wodzie, bezcenny. Konieczny jest większy parking, aby sytuacje się nie powtarzały. Nie wiem czy potrzebne są dodatkowe kosze na śmieci, czy jednak wystarczy je opróżniać częściej niż raz czy dwa na tydzień? Mogę się mylić, może są codziennie czyszczone? Tego nie wiem. Lecz nie wygląda na to. Dobrze że nasza władza ludowa, w końcu coś zadziałała na tym skrawku ziemi i dzięki temu, my zwykli zjadacze chleba możemy poczuć się szczęśliwsi.

 

Kilka fotek z jeziora można zobaczyć TUTAJ

 Posted by at 6:09 pm
Lip 252012
 

Na wstępie ostrzeżenie. To długi tekst i o niczym. Zalecane czytanie dla osób cierpiących na bezsenność. Podobno zastępuje środki nasenne.

Dawno już nie pisałem o polityce, to w sumie jest trochę nudne. Nikogo przekonywać do swoich racji nie zamierzam, nawracać też nie będę. Ilu Polaków, tyle zdań odrębnych o tym samym wydarzeniu. Nie chciałbym być niechlubnym wyjątkiem i swoje zdanie też zaprezentuję. Pewnie nikogo to nie obchodzi, co sobie tam myślę, nie dbam o nakład czy oglądalność. Ważnym dla mnie jest to, iż potrafię krytycznie podchodzić do wydarzeń wokół mnie, takich które zmieniają nasze życie lub powodują zmianę osądu o nim. Prawdziwy badacz, historyk, poddaje krytyce materiał na dany temat, szuka wad merytorycznych, przekłamań, źródeł wiedzy. Przez to dogłębnie poznaje zagadnienie i może sobie wyrobić prawdziwie obiektywne zdanie w danej materii. Nie ma miejsca w tym dziele dla fanatyków danej sprawy, oni widzą zakrzywioną rzeczywistość i nie są w stanie wydać rzetelnego osądu.

W takiej iluzorycznej rzeczywistości wykreowanej przez komunizm przyszło nam żyć ponad 40 lat po zakończeniu wojny światowej drugiej. Przez ten długi czas naród polski był intensywnie rusyfikowany. Czym różniła się powojenna rzeczywistość, od tej pod zaborem carskim? Ano w niczym. W obu przypadkach mieliśmy obowiązkowy język rosyjski w szkole, stacjonowały u nas rosyjskie wojska jak też w konstytucji naszego kraju była wpisana służebność wobec naszych przyjaciół ze wschodu. Więc nie ma mowy o jakiejkolwiek suwerenności, czy niezależności państwa polskiego. Ograniczone były swobody obywatelskie, otrzymanie paszportu graniczyło z cudem. Sam fakt złożenia wniosku o taki dokument powodował podejrzenia władz o nasze niecne intencje. Propaganda sukcesu była wszechobecna. Jednak uważny obserwator, którego nie pochłonęła służebna rola wobec PRL-u, mógł zauważyć pewne wpadki propagandowe. Otóż, moja ulubiona Polska Kronika Filmowa (obowiązkowa pozycja przed każdym filmem w kinie) relacjonowała kiedyś, rozkwit stolicy naszego kraju. Jakież wspaniałe budynki wnoszono, szerokie drogi ku chwale Stalina. Dla kontrastu obowiązkowo musiano pokazać zgniły kapitalizm. Padło na Paryż, takie miasto we Francji. Tam pokazywano ludzi mieszkających na ulicach i żebrzących o pieniądze. Jednak na ulicach w tym czasie widać było setki samochodów osobowych, ba nawet jakieś korki gdzieś tam w oddali (skąd my znamy to obecnie, ludzi klęczących z wyciągniętą ręką, czy paraliż komunikacyjny). W tym czasie ulice Warszawy były usiane końskim łajnem, gdzie wóz ciągnięty przez zaprzęg był powszechnym środkiem transportu, a smród jaki temu towarzyszył był nie do zniesienia. Mało kto pamięta, że samochód ciężarowy nie mógł być zarejestrowany na osobę prywatną. Kiedy PKF pokazywały rodzinę gdzieś w bloku, cieszącą się pierwszą pralką „Frania”, nasi zachodni sąsiedzi cieszyli się z drugiego telewizora kolorowego, czy nowego auta, o czym mógł pomarzyć zwykły Kowalski.

Wydawać by się mogło, że na szczęście te czasy już minęły bezpowrotnie. Czy jednak na pewno, wyzwoliliśmy się z naleciałości rusyfikacji i teraz już dorównujemy cywilizacjom zachodnim? Otóż niestety nie. Nadal jesteśmy pogrążeni w głębokim socjalizmie, żyjemy w przeświadczeniu, że jak mamy karty kredytowe to znaczy że jesteśmy Europejczykami. Skuteczność metod jakimi się posługiwali sowieci, abyśmy przestali samodzielnie myśleć zdumiewa. Do dzisiaj ich spuścizna żyje w nas i ma się całkiem dobrze. Osoby dorosłe i już nieco starsze, wychowywały się w duchu socjalizmu i miłości do ZSRR. „Czym skorupka nasiąknie za młodu…” jest to jak najbardziej adekwatne przysłowie do stanu w jakim znajduje się nasz kraj obecnie, dzięki takim ludziom właśnie, wychowanym na „Czterech pancernych i psie” czy „kapitanie Klosie”, a obecnie sprawującym kluczowe stanowiska w państwie. Spuścizna propagandowa, każde naszej TV nadal emitować te chore seriale, gdzie żołnierz polski ramię w ramię z radzieckim tłucze tych niedobrych Niemców. Nowe pokolenie sobie to poogląda, a starsze powspomina. Nikt nie wytłumaczy młodym ludziom, że naprawdę było inaczej, że to co w tym filmie widać to są kłamstwa. Oczywiście, nie odnosi się to tylko do filmów, podałem tylko drobny przykład ciągłego zatruwania i okłamywania widzów. Kolejne uroczyste rocznice wybuchu II wojny światowej, obchodzone w szkołach, przemówienia dyrektorów, ściąganie kombatantów, aby powspominali jak to tam Niemcy na nas napadli. To ciągle echa tego czego uczono tych obecnie dorosłych w ich ówczesnych szkołach. Powtarzają te zaprogramowane czynności jak maszyny. Nic nie potrafią dać od siebie, może nie umieją?

Zostałem właśnie skrytykowany przez mojego osobistego recenzenta, że sam bełkot wychodzi spod mojego pióra. Że tego czytać się nie da. Pewnie jest w tym jakaś racja.  Obiecuję poprawę. Lecz na razie brnę tym bełkocie dalej.

Uczyłem się, że faszystowskie Niemcy wraz ze swoimi sprzymierzeńcami czyli Włochami i Japonią, byli tzw. „Osią zła”, że wszystko co złe to oni na wojnie. Jednak jest to kłamstwo powielane z nieznanej mi przyczyny. Najważniejszym sojusznikiem Hitlera był Związek Radziecki i Stalin. To oni gospodarczo się wspierali. W jedną stronę jechały ogromne zasoby złóż naturalnych, a w drugą uzbrojenie. To Stalin z Hitlerem dokonali 4 rozbioru Polski. Jakoś nie obchodzimy uroczyście rocznicy 17 września, kiedy wojska sowieckie wkroczyły na nasze ziemie.

Skandalem dla mnie jest usankcjonowanie prawem zakazu publikacji treści o charakterze faszystowskim, jak też zakaz używania symboli związanych z tym nurtem. Dlaczego prawo działa tak jednostronnie? Czyżby sowieci poprzez masowe ludobójstwa naszych rodaków, byli w jakiś sposób rozgrzeszeni z winy? Symbole partii komunistycznych, portrety Stalina powinny być w Polsce traktowane na równi z symbolami faszystowskimi. Byli to zbrodniarze jednakowego kalibru. Pomija się masowe wywózki na zesłanie i pewną śmierć gdzieś w głębi Rosji, ale eksponuje hitlerowskie obozy zagłady.  Rząd w naszym kraju jest słaby i ugina się pod dyktandem wschodniego sąsiada. Czasem mam wrażenie, że nadal jesteśmy w jakiś sposób związani z nimi, manipulowani. Polska jako kraj europejski jest na szarym końcu ważności. Nie posiadamy armii, nowoczesnego uzbrojenia. To złudne poczucie bezpieczeństwa jakie zapewnia nam nasza kochana propaganda jest niczym w porównaniu do rzeczywistej zdolności bojowej. Ktoś słyszał o naszych okrętach podwodnych, czy nowoczesnych czołgach? W przypadku konfliktu zbrojnego wymierzonego w nasz kraj, nikt z naszych sojuszników nie kiwnie palcem w naszej obronie. Tak było po wybuchu II wojny światowej, będzie i teraz.

Do czego zmierzam, ano do tego, aby w końcu obudzić się z tego marazmu i nijakości. Wziąć się za coś pożytecznego, jeśli przykład nie idzie z góry, to może niech będzie z dołu? Może ludzie w końcu coś zrozumieją, że tak dalej żyć się nie da. Prześcigają nas w rozwoju kraje uznawane przez nas do niedawna za zacofane. Dlaczego tak się dzieje, że ciągle wleczemy się w europejskim ogonku?

Nawiązując do tytułu, prezydent Obama użył określenia „polskie obozy śmierci”, jakiż powstał lament z tego powodu. Od razu rodacy zbuntowali się i już nie lubią czarnego człowieka. Ja tam go nadal lubię i w jego stwierdzeniu nie doszukuję się jakiś sensacji. Powiedział prawdę w końcu. Prawda niestety boli. Wykorzystanie przez władze komunistyczne byłych niemieckich obozów koncentracyjnych to bodaj najdłużej przemilczana i najbardziej wstydliwa biała plama w powojennej historii Polski. W Oświęcimiu siedzieli śląscy górnicy przeznaczeni do wywózki do kopalń Doniecka, Workuty, Magadanu i Karagandy. Prócz tego działały filie obozu w Auschwitz: Jaworznie i Mysłowicach. Filią Auschwitz był też obóz Zgoda. Tak! W tych samych barakach, gdzie naziści więzili narody świata, po wojnie POLACY więzili POLAKÓW. Mało tego, więzili i mordowali swoich rodaków, może nie w komorach gazowych, ale poprzez głód i liczne epidemie. Zginęło w nich dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi. Ludzie, ludziom zgotowali taki los. Być może prezydent USA miał na myśli właśnie te obozy śmierci, a nie hitlerowskie? Jestem pewny, że żadne media nie podały tych faktów do publicznej wiadomości. Bo i po co? To zaburzyłoby wypaczony obraz naszego narodu jak też naszych wschodnich braci. Nie należy przecież próbować zmieniać ponad 40-letniego programu rusyfikacji. Tyle pracy poszłoby na darmo.

 Posted by at 7:09 pm
Lip 222012
 

 

W gościnnych wnętrzach restauracji Starówka po raz kolejny pojawiła się muzyka. Tym razem Piotr Szauer przeniósł nas w krainę poezji śpiewanej, dźwięków niezwykle przyjaznych dla ucha.  Słuchając i przeżywając razem z nim spędziliśmy cudowny, energetyczny wieczór. Poezja śpiewana to muzyka bardzo przyjemna w odbiorze, łagodząca obyczaje i wyzwalająca w człowieku pokłady dobra i życzliwości dla świata

Piotr Szauer  – czterokrotny laureat Olsztyńskich Spotkań Śpiewajmy Poezję, laureat wielu innych przeglądów piosenki poetyckiej, współtwórca grupy literacko –muzycznej „Strefa Szeptów”, dziennikarz muzyczny. Tyle o naszym dzisiejszym wykonawcy mówi Internet.  A po spotkaniu z nim na żywo, można dodać, że jest to niezwykły człowiek doskonale umiejący zaczarować głosem gestem i muzyką, byśmy przy jego udziale mogli przenieść się w świat własnych myśli, uczuć, wspomnień i emocji. Podczas bardzo kameralnego występu stworzył tak intymną atmosferę, że momentami można było zapomnieć o obecności innych gości. Dziękujemy panie Piotrze za niezwykły wieczór.

 

Api coś tam próbował fotografować, ale jak zwykle mu nie wyszło. Samo zobaczcie TUTAJ

Historia o trzech panach z aparatami innym razem, już niedługo.

 

Karo

 Posted by at 9:32 pm
Lip 192012
 

Podobno Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) nawiedziło naszą gminę. Pewnie rutynowa kontrola jakich wiele, lecz nie o tym dzisiejsze moje pisanie. Będzie nudno i nieciekawie. Lecz nie dla wszystkich.

Dawno temu, kiedy dokonywałem pierwszych wpisów na tej stronie, zawarłem w nich luźne zasady dotyczące treści, jakie mogą się tu pojawić. Zważywszy otwartą formułę portalu naszlidzark.pl, powinienem umieścić dokładny regulamin zasad umieszczania wpisów, a szczególnie komentarzy, jakie czasem czytelnicy skłonni są zamieszczać pod artykułami. Jednak to wiązałoby się z jakimiś zasadami i ograniczeniami. Tak naprawdę, nikt nie czyta zasad komentowania. Gdyby tak było, nigdy nie powstawałyby wpisy nie na temat. Każdy czytelnik musiałby się ściśle trzymać tematu. Jakże nudnym stałby się świat internetu. Choć są takie strony w sieci, które w całości składają się z odpowiedzi na zamieszczony przez czytelnika wpis. Tam pilnuje się nie tylko odpowiedzi na temat, ale też zasad poprawnej polszczyzny, która jest dla mnie nie mniej ważna od treści. Posty ciekawe są usuwane, jeśli zawierają błędy orograficzne, lub gramatyka w nich jest na poziomie pierwszych klas szkoły podstawowej. Dzięki takim zabiegom, strony te zyskują na popularności wśród poważnych ludzi i cieszą się szacunkiem w sieci.
U mnie może być pełna dowolność ortografii, gramatyki czy stylistyki. Sam nie jestem polonistą, więc zapewne mam masę błędów w tym, co piszę. Nie jest to dla mnie tak istotne. Autorzy wpisów na naszlidzbark.pl nie są w żaden sposób kontrolowani, komentujący nie są moderowani, a tematy mogą być dowolne. Jedynym kryterium, jakie jest wymagane, to uszanowanie ogólnie przyjętych zasad przyzwoitości. Nic ponadto. Można to rozwinąć dalej, że nie będziemy szkalować dobrego imienia, pomawiać itp. Od początku istnienia tej strony, nie usunąłem żadnego wpisu, czy komentarza. Nie było takiej potrzeby, nie odczułem wg. własnej miary moralności, aby ktoś kogoś obrażał czy znieważał. Mimo iż nie posiada strona regulaminu i zasad komentowania. Uważam to za zbędne. Każdy jest odpowiedzialny za to pisze tutaj i jeśli uznam, że narusza dobre imię innej osoby, to wpis usunę i dam mu ostrzeżenie.
Ogólnie, osoby dokonujące jakiegokolwiek wpisu, gdziekolwiek w sieci, ponoszą z tego tytułu odpowiedzialność i mogą być oskarżone w procesie o np. zniesławienie, czy też uporczywe nękanie, tj. z artykułu 190a kodeksu karnego paragraf 1. Za co grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Należy o tym pamiętać, kiedy wypisuje się pod czyimś adresem wyzwiska, obraża, zniesławia.
Niestety osobiście mnie dotknęła taka sprawa. Otóż, dzisiaj dostałem wezwanie do stawienia się w charakterze świadka na tutejszej komendzie policji. W wezwaniu figurował ów artykuł 190a kk paragraf 1. Czyli dokładnie taki:
Art. 190a
§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Umówiłem się już dzisiaj na przesłuchanie, jako świadek. Pomyślałem, pewnie się sąsiedzi kłócą o miedzę i będę świadczył o czymś, o czym nie mam pojęcia. Na miejscu dowiedziałem się od miłego pana policjanta, że sprawa dotyczy pani Wioletty Jaskólskiej i nękania jej nieodpowiednimi wpisami w internetowym wydaniu lokalnej gazetki. Według tego pana, miałoby o tym świadczyć IP komputera z jakiego wpisy zostały dokonane (czyli mojego). Domniemywam, że wtedy byłbym oskarżonym, a nie świadkiem w sprawie. Nie przyznałem się jednak do winy;) Potem były pytania, kto według mnie takie obraźliwe wpisy robi, dlaczego codziennie zmienia mi się adres IP komputera(internet mam z Netii, coś na zasadzie Neostrady), i jeszcze kilka nie mniej ciekawych np. Czy znam panią Jaskólską. Oczywiście, że jej nie znam osobiście. Ta pani z racji pełnionej funkcji w Radzie Miasta jest osobą publicznie znaną, wobec tego nie podlega ochronie wizerunku. Na tej podstawie, mogę tu bez obaw o konsekwencje prawne używać jej nazwiska i publikować jej zdjęcia. Oczywiście, w żaden sposób nie szkalując jej dobrego imienia.

Publicznie oświadczam, że w żadnym moim komentarzu, czy wpisie nie wypowiedziałem się w sposób obraźliwy czy uwłaczający godności pani Jaskólskiej.

Patrząc na to z drugiej strony, mogę niepokoić się o mój wizerunek, czy aby snując takie przypuszczenia wobec mojej osoby, policja, a może i sama pani Wioletta uważa, że mogłem się dopuścić czynu karalnego. To mnie obraża i zniesławia. Cóż, może usłyszę kiedyś „przepraszam” ze strony lokalnej policji, czy innej osoby odpowiedzialnej za ten stan rzeczy i niepokojenie mnie wezwaniem na komisariat. Nie jestem osobą publiczną jak ta pani i podlegam ochronie wizerunku, mam takie prawo i będę z niego korzystał.

Przyjrzeć się należy samej treści paragrafu 190a-tego, podpunkt pierwszy:
§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Z treści zapisu wynika, iż sprawa może dotyczyć nie samej pani Jaskólskiej, ale osoby jej najbliższej, przez co u niej samej powstaje poczucie zagrożenia lub zostaje naruszona jej prywatność. Nie znam osobiście pani Wioletty, a tylko mogę domniemywać, kto może być dla niej osobą najbliższą. Oświadczam, że nie dopuściłem się żadnego czynu karalnego, wobec osoby jej najbliższej, kimkolwiek ona by nie była…

Z prawem nie ma żartów, można się z nim nie zgadzać, ale należy je stosować i to równo dla wszystkich. Niestety w naszym kraju, są równi i równiejsi wobec prawa. Dalej należy udowadniać, że jest się niewinnym. Chyba, że akurat, należysz do jedynej słusznej partii, wtedy można stać ponad prawem. Można nękać spokojnych obywateli, wyładowywać swoje frustracje upływającym czasem i mścić się na niewinnych poddanych za to tylko, że żyją.

 Posted by at 10:40 pm