Lis 032011
 

Oj, narobiło się. Wylądował samolot bez kół. To doskonały temat zastępczy na wszelkie bolączki. Naród potrzebuje swojego bohatera, więc media dostarczają odpowiednią osobę. Dzięki temu, nieco bardziej może się zjednoczyć, poczuć dumę narodową. To nasz pilot-Polak, odpowiada on żywotnym potrzebom narodu i nikt nie zapyta, komu to potrzebne. Nieważne, że takie lądowanie jest dość bezpieczne i nie trzeba specjalnych umiejętności super bohatera do bezpiecznego posadzenia maszyny na ziemi. Piloci podkreślają, iż jest to jeden z łatwiejszych manewrów, do jakich oni są przygotowywani. Lecz o tym nie powinno się mówić. To takie nie-medialne. Takie lądowanie to jest absolutny cud, dodatkowo papież w tym maczał swoje szczątki. Więc kpt. Wrona to super-bohater, na spółkę z cudownymi resztkami papieża. Linie lotnicze podchwyciły temat i każdy dostał medal, tylko nie wiem za co. Oficjalnie za bohaterstwo i wzorową postawę. Nieoficjalnie, dlatego że to dobrze wypada przed kamerami i podkreśla heroizm obsługi i nieprawdopodobne umiejętności pilota. Stek bzdur proszę państwa. Polaków bardzo łatwo oszukać, wcisnąć im absolutnie wszystko, jeśli tylko kłamstwo jest wielokrotnie powtarzane przez TV. Jeden uszkodzony samolot wyłącza z ruchu całe lotnisko, największe w kraju. Jakaś kpina. Nikt nie zadaje sobie pytania, dlaczego samolot pozostający na pasie tak długo, blokuje prawie cały ruch lotniczy w Polsce. Niestety największy port lotniczy, dysponuje tylko jednym pasem, no prawie dwoma. Ten drugi pas jednak za krótki dla większych maszyn. Nasi południowi sąsiedzi, Czechy, Węgry mają po dwa pasy, jakby się kto pytał. Nie wspomnę o lotniskach we Francji, czy we Włoszech. Tam pod Rzymem są dwa międzynarodowe lotniska. Lecz o tym nie wypada wspominać. To nasze lotnisko jest w centrum uwagi, okłamani widzowie mają wrażenie że mówi o tym cały świat.

No cóż,  nie oglądamy innych telewizji poza naszą, niestety. Moim zdaniem, gratulacje należą się amerykańskiej firmie, za to że przewidziała taką usterkę i konstrukcja samolotu uwzględnia ponad stutonowy nacisk na dolną krawędź samolotu. Tyle bowiem waży lądujący Boeing z bagażem i pasażerami. Bohaterami dla mnie są inżynierowie tej firmy, którzy obecnie sprawdzają feralny samolot. Wyciągną wnioski i w przyszłych konstrukcjach tego błędu nie będzie. Nie ma co porównywać lądowania kpt. Wrony do tego znad rzeki Hudson. Tam pilot naprawdę był bohaterem, bezpieczni posadził na wodzie samolot bez działających silników. Nie miał możliwości „drugiego podejścia”. Tutaj, w określonych warunkach taki manewr nie różnił się zbytnio technicznie od zwykłego lądowania. Tylko procedury inne. Lecz kogo to obchodzi. Musi być bohater i jest. Lecz w tym ferworze heroizmu, jak rozpoznać kogoś kto naprawdę ryzykuje własne życie dla ratowania innych?

 Posted by at 6:52 pm